Felietony

Motoblender 21/2019: od embarga gorsze są tylko tizery

Felietony 15.06.2019 216 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 15.06.2019

Motoblender 21/2019: od embarga gorsze są tylko tizery

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski15.06.2019
216 interakcji Dołącz do dyskusji

Motoblender nr 21/2019 dziś odpalam wieczorem. Wieczorem, przed mym domem, wystawię ekran i wyświetlę Motoblender, coś o gratach i o nowych, będę leczył chore sąsiadów gruchotyy… rararaaaa… no co, gorąco jest.

Subiektywny przegląd niusów – start.

Volvo i Uber stworzyły autonomiczne XC90

Od nieautonomicznego XC90 odróżnia się tym, że musi w nim siedzieć kierowca i pilnować, żeby w nikogo nie wjechać. A nie, to w nieautonomicznym samochodzie jest dokładnie tak samo. Autonomiczność w tym przypadku polega na tym, że eee… przeczytałem tego niusa ze 3 razy i nie wiem na czym ona polega. Chyba na niczym. Na pewno należy się szacunek działowi prasowemu, że przygotował tak rozbudowaną wiadomość nie posiadającą właściwie treści. Mój ulubiony fragment to:

„When paired with Volvo’s vehicle platform, Uber’s self-driving system may one day allow for safe, reliable autonomous ridesharing without the need for a Mission Specialist”

„May one day allow” – pewnego dnia pozwoli. Pewnego dnia się uda. Kiedyś to zrobimy. Jak powiedział Grzegorz Schetyna: pomysł na pokonanie PiS jest, tylko trzeba go znaleźć. Podobnie jest też na razie z samochodami autonomicznymi. Lepiej nie wychodźcie przed nie. Do aut autonomicznych jeszcze bardzo długa droga, zwłaszcza droga hamowania.

Problem z Jeepem Wranglerem zatacza szerokie kręgi

Chodzi o model sprzedawany również w Europie, więc warto o tym wspomnieć. Podczas szybkiej jazdy kierownica może wpaść w silne wibracje, co powoduje że auto zaczyna jeździć lewo-prawo bez kontroli. Trzeba gwałtownie zahamować, żeby odzyskać sterowność. Klienci raczej nie są zadowoleni. W Stanach Zjednoczonych nawet wysmażyli już pozew. Domagają się, żeby producent naprawił to, co ich zdaniem zepsuł. Podobno pierwsze przypadki tej awarii zdarzały się już w 2012 r., ale nasiliły się w latach 2015-2018. Producent broni się, że samochód ze sztywnym mostem z przodu tak ma (jako właściciel takiego pojazdu, potwierdzam) i że prawie wszystkie przypadki dziwnego zachowania dotyczyły aut, w których wprowadzono modyfikacje terenowe znane jako „motanie”. Podniesione zawieszenie, większe opony itp. – to wszystko raczej nie poprawia sterowności. Tak czy inaczej – nie jeździjcie zbyt szybko swoimi Wranglerami po autostradzie.

Samochody Toyota będą same gasły po pewnym czasie

Nie, nie chodzi o pożary, a o wyłączanie silnika na postoju. Nie będzie się już dawało udusić we własnym garażu, jeśli wysiądziesz z auta zapominając je zgasić. Nie będzie też możliwe, żeby twój własny samochód cię przejechał, jak aktora Antona Jelczina – jeśli włączony jest zakres D, a kierowca wysiądzie z pojazdu, system samoczynnie przełączy na P i zatrzyma auto. Wszystkie te elementy z zakresu bezpieczeństwa są wymuszone na rynku amerykańskim przez przygłupiastych nabywców, którzy zapominają wyłączyć silniki, albo wysiadają z włączonym D, albo robią jeszcze tysiące innych rzeczy, o które nie podejrzewałbyś ludzi, ponoć mających prawo jazdy.

Toyota Highlander

Z oferty znika Kia Optima

Jest to nie do wiary, jak bardzo nie udało się Kii przebić do głównego nurtu ze swoim modelem klasy średniej. Fakt, pierwsza Optima była słaba. I była tylko sedanem. I nie miała silników z turbodoładowaniem, oprócz za małego na ten wóz diesla 1.7 CRDi. Gdyby od razu zrobiono kombi i dołożono mu 2.0 CRDi, sytuacja byłaby zapewne zgoła inna. Tymczasem na kombi musieliśmy czekać do aktualnej generacji, podobnie jak na silniki z turbodoładowaniem. Tyle że było już za późno – klienci flotowi nie dali się przekonać, klienci prywatni zdecydowanie woleli Sportage. I tym sposobem segment klasy średniej, lub tzw. „segment D” zmniejsza się nam o jeden niszowy model. Wątpię również, żeby następcy doczekał się Hyundai i40. Oraz Renault Talisman. Nie sądzę, żebyśmy zobaczyli kolejne wcielenie Forda Mondeo. Hm, to wygląda jak świetny pomysł na wpis…

Elon Musk mówi

W pewien sposób podziwiam Elona. Wygaduje najzupełniejsze brednie, takie od których pieką oczy, i robi to wiedząc, że dziennikarze motoryzacyjni zrobią z tego niusa pt. „Elon Musk powiedział”, tak jakby kogokolwiek obchodziło co mówi Elon Musk. Z jakiegoś powodu tylko to, co wymamrocze złotousty Elon jest godne publikacji, nawet jeśli są to kompletne bzdury. Nie będę Wam nawet przytaczał, co tym razem palnął pan Musk, bo to nieistotne. Niesamowite jest jednak dla mnie, jak szczegółowo jest relacjonowane jego życie, włącznie z informacjami o kolejnych procesach i problemach. Nie oznacza to oczywiście, że nie warto pisać o samochodach Tesla. O samochodach zawsze pisać warto, ale o opowieściach z mchu i paproci snutych przez Elona jakby mniej.

Pojawił się kolejny koncept latającego samochodu

Tym razem nazywa się Aska, jak to Isuzu Aska i oczywiście na razie istnieje wyłącznie w formie renderów. Niestety, rozwój techniki renderów przyczynił się do znacznego spadku wiarygodności wszelkich motoryzacyjnych startupów. Kiedyś trzeba było coś zbudować, cokolwiek – bo rysunki nikogo nie przekonywały. Teraz można zrobić piękne rendery i każdy powie „no taaak, z tego coś będzie, przecież to ma takie wspaniałe wizualizacje!”. Sam latający samochód Aska jest elektryczny, ma rozkładane skrzydła i mnóstwo wirników. Jego twórcy zapowiadają, że nie chcą zrobić pojazdu/statku latającego dla bogatych, tylko dla wszystkich i że rozważają program miesięcznej subskrypcji za 200-300 dolców miesięcznie. Czy wyobrażacie sobie, co by się działo, gdyby to urządzenie się upowszechniło? Trzeba byłoby chodzić z betonowym parasolem nad głową, a i to mogłoby nie uchronić nas przed spadającymi Askami, które leciałyby na ziemię jak kamienie po stłuczkach w powietrzu. „Dziś w mieście doszło do 8 wypadków, w których zginęło 30 osób, głównie mieszkańców domów, na które spadły latające samochody”. Wyobrażacie sobie rząd latających samochodów stojących pod światłami, a tu jeden cwaniak wyprzedza wszystkich górą, i jeszcze kolejny górą, a dwóch kolejnych dołem? Albo karambol na autostradzie dla Asków, i wszystko spada, łubududum! Rutututu!!! Gdzie można się zapisać?

motoblender

BMW pokazało kolejne „tizery” kolejnego modelu

Tizery to podobne zakażenie jak embargo, o którym już pisałem. Zamiast pokazać gotowy produkt, producent podsyca zainteresowanie, pokazując na początek tizery, czyli takie nibyż to zapowiedzi, na których nic nie widać. Tym razem BMW przeszło już samo siebie, ponieważ zapowiadając nowy model (koncept) Vision M Next, przedstawiło tizery w formie prac artysty, któremu pokazano Vision M Nexta, a następnie on stworzył swoje własne wizje tego modelu, w których użył kartonu i nożyczek, aby lepiej wyrazić to, co miał do wyrażenia. Nie będę Wam dłużej tego opisywał, to trzeba zobaczyć na własne oczy.

motoblender

Tak, to jest tizer nowego modelu BMW. Nie chcę nic sugerować, ale drogie BMW, jeśli płaciliście coś temu „artyście”, to przepłaciliście, nawet jeśli to były tylko 3 szekle. Takich tizerów mogę Wam przygotować na jutro kilkanaście tysięcy. Po jednym cencie za sztukę. Oczywiście sztukę nowoczesną. Sztuka nowoczesna jest jak sprawiedliwość społeczna: cokolwiek dodasz do słowa „sztuka”, sprawi że to przestaje być sztuką. Tylko sztuka to sztuka. Sztuka mięs, sztuka nowoczesna, Kazimiera Sztuka – to już nie sztuka.

Tymczasem korzystając z tizerów przygotowałem 100% akuratną wizualizację nadchodzącego modelu Vision M Next. Nie mam sobie nic do zarzucenia, jestem niemal pewien że tak to będzie wyglądało. Niestety, nie możecie tego pokazać swoim znajomym. Nakładam na Was embargo i musicie milczeć na ten temat przez następne 9 dni, 8 godzin i 17 minut.

motoblender

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać