Felietony

Motoblender 18/2020: żegnajcie, marzenia o wodorze

Felietony 25.04.2020 442 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 25.04.2020

Motoblender 18/2020: żegnajcie, marzenia o wodorze

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski25.04.2020
442 interakcje Dołącz do dyskusji

Dobry wieczór, zapraszam na Motoblender, już po raz 18 w tym roku i co najmniej 5 lub 6 od czasu rozpoczęcia pandemii.  Piszę „dobry wieczór”, bo przeważnie robię Motoblender wieczorem.

Na początek dwa przykłady remodelowania miasta, jeden pozytywny, drugi… no cóż.

W Warszawie w wielu miejscach – na razie na pięciu ulicach – zostanie wprowadzone parkowanie na jezdni zamiast na chodniku. TVN Warszawa nie byłoby sobą, jakby nie napisało że MIASTO ODDA CHODNIKI LUDZIOM, tak jakby te chodniki kiedykolwiek do nich należały. W ogóle ta logika: miasto coś komuś odda. Jak na razie miasto oddaje tylko kamienice ich nieprawowitym spadkobiercom, a wszelkie chodniki, jezdnie i parkingi jedynie udostępnia do używania, absolutnie ich nie oddając. Zatem prawidłowy tytuł powinien brzmieć: miasto uporządkuje i ucywilizuje parkowanie na 5 ulicach. Co o tym sądzę? To świetny pomysł. Parkowanie na jezdni jest łatwe i naturalne. Tak to wygląda w większości krajów świata. Parkowanie na chodniku powinno stanowić raczej pewien wyjątek od reguły, a nie samą regułę. Poza tym wskazane miejsca od dawna aż się prosiły o takie rozwiązanie. To oczywiste, że ulice w mieście nie będą zbyt szerokie, bo musi się zmieścić i ruch jadący, i ruch stojący, czyli pojazdy zaparkowane. To nie parkowanie na chodniku było problemem samo w sobie, tylko to, że chcieliśmy mieć strrrrasznie szerokie ulice w mieście, jak w ZSRR – i dlatego wiele ulic niepotrzebnie ma dwa pasy, podczas gdy powinny mieć jeden do jazdy, a drugi do stania. Zatem te zmiany są słuszne (sprawdzić czy nie antysemityzm).

Na drugim biegunie mamy przykład krakowski. Ruch spadł nawet o 70%, więc władze zamiast pasów dla samochodów wprowadzają pasy dla rowerów. A to ruch rowerowy wzrósł czy spadł? Czekajcie… niech pomyślę. Tak, tak myślałem. Też spadł. To po co więcej pasów rowerowych? Oczywiście po to, żeby się wykazać. Pasy rowerowe są w niektórych miejscach potrzebne, ale ogólnie to nie wiem czy wiecie – ja wiem, bo czytam aktywistyczne fanpejdże – miasto nie jest z gumy i nie można w nim ciągle bezkarnie dowalać nowej infrastruktury dla kolejnych roszczeniowych grup. Miasto powinno być przyjazne tym formom transportu, z których korzystamy najczęściej: chodzenia i komunikacji zbiorowej. Samochody prywatne i prywatne rowery to zasadniczo fanaberia.

Chiny obcinają dopłaty do drogich samochodów elektrycznych

Niestety, nie likwidują ich całkowicie, po prostu zmienia się próg wejścia. 42 376 dolarów – jeśli auto elektryczne przekracza tę wartość, to nie obejmuje go dopłata. Wycina to Teslę model 3 i parę innych modeli producentów premium. No i oczywiście co? I bardzo dobrze. Dlaczego mieliby dopłacać bogatym do zakupu auta? Absurdalny pomysł. Przy okazji wytłumaczcie mi jedną rzecz, bo ostatnio wylewane są na mnie wiadra pomyj za moje poglądy. Państwa chcą iść w elektromobilność. Mimo ogromnych wysiłków, poza Norwegią, udziały samochodów elektrycznych w liczbie nowo sprzedanych aut są żenująco niskie. Chiny chcą dojść w ciągu 5 lat z 5% do 25%, czyli nadal 75% sprzedawanych pojazdów będzie spalało benzynę.

No to jak dla mnie to nie wygląda jak elektromobilność, wręcz przeciwnie. To wygląda jak żart z elektromobilności. Trzeba umieć podejmować decyzje niepopularne, które będą miały trwały, pozytywny efekt. Chcemy zmniejszyć emisje? No to koniec z autami na paliwa kopalne. Nie tam że dopłaty i subsydia, subwencje i stypendia. Od dziś sprzedajemy tylko elektryczne. Przez jakiś czas byłby szok, potem wszyscy by się przestawili i przyzwyczaili. I za 3-4 lata już nikt by nie narzekał.

najszybsze samochody w Polsce

Ekspert wyjaśnia, dlaczego ludzie kupują SUV-y coupe

Bo mają nie po kolei w głowie? Takie wytłumaczenie byłoby najbardziej oczywiste, ale najwyraźniej nie jest dostatecznie eksperckie. Wygląda na to, że nabywcy SUV-ów coupe są młodsi średnio o 5 lat niż nabywcy SUV-ów nie-coupe, a co za tym idzie, bardziej zależy im na swoim wizerunku. Traktują swój samochód jako wyraz swojej osobowości, a wręcz, jak napisano, jako avatar. Czyli mają źle w głowie, tak myślałem. Albo inaczej: marketing zadziałał dokładnie tak jak powinien i uczynił z tego dziwnego rodzaju samochodu obiekt pożądania dla młodszych klientów. Oczywiście trudno dyskutować z gustem, wiadomo że są ludzie, którym podoba się GLE Coupe i BMW X4, a może nawet Renault Arkana, ale jest to jedynie efekt umiejętnego prezentowania tego produktu jako czegoś, co „należy mieć”. Ciekawe więc, co taki ekspert powiedziałby o ludziach kupujących kombivany. Być może to, że mają na wszystko wylane i dlatego jeżdżą kombivanem.

motoblender motoblender motoblender motoblender

Renault Arkana

Wodór miał być paliwem przyszłości, Mercedes go właśnie porzuca

To wszystko, jeśli chodzi o samochody wodorowe z logo Mercedesa. Był prototypowy F-Cell, czyli SUV wyglądający jak EQC, tyle że na wodór, trochę sobie tego pojeździło w ramach testów i to wszystko, dziękujemy. Problem w tym, że o ile dla użytkownika końcowego wodór ma same zalety (łatwe tankowanie, trwa krótko, duży zasięg), to dla producenta jest to okrutny kłopot. Samochody wodorowe są bardzo drogie w produkcji, infrastruktura wodorowa nadzwyczaj skomplikowana i ryzykowna. Wodór to zupełnie absurdalne paliwo do tankowania samochodu z powodu trudności w przechowywaniu go. Oczywiście takie auto znakomicie jeździ – wiem, bo jeździłem trochę Toyotą Mirai – ale to zapewne nie wystarczy, żeby się opłacało. A jak się nie opłaca, to… no właśnie, w tym kontekście trudno stwierdzić jak to możliwe, że Hyundai dalej rozwija tę technologię. A nawet, w ramach prztyczka w nos, wprowadził wodorowy model Nexo do służby w niemieckiej policji.

Infiniti miało być lokomotywą premium w koncernie Nissana, Nissan właśnie…

Nie, jeszcze nie porzuca, ale nie wygląda na to żeby Infiniti miało jakoś szczególnie przetrwać. Wycofano je już z Europy i chyba z Australii, a jego aktualną sytuację w Stanach Zjednoczonych (czyli na głównym rynku) opisywał ostatnio nasz ulubiony youtuber. Wygląda to średnio, a będzie jeszcze średniej, bo produkty są słabe, przestarzałe i nieciekawe, jedynym zaś powodem dla którego ludzie je kupują jest to, że można na nie dostać szokująco dobrą cenę. To chyba nie o to chodzi w produkcie premium, żeby ludzie go kupowali bo jest tani. To zasadniczo można sobie kupić Nissana, będzie to samo, a może nawet jeszcze taniej. Nie wspomnę już o tym, że gama Infiniti to jakiś żart. No dobrze, wspomnę. Jedyny względnie świeży model to crossover QX50, reszta aut ma z 10 lat i wygląda po prostu zwyczajnie, jak każdy inny samochód.

infiniti qx60
To jest QX60

I na koniec coś z rodziny królewskiej

Brytyjskiej oczywiście. Stłuczka księcia Filipa, o której donosiły wszystkie media, wywołała w brytyjskich kierowcach chęć oddania prawa jazdy dobrowolnie. Mowa oczywiście o ludziach w podeszłym wieku. 8000 kierowców i kierowczyń w wieku ponad 90 lat (w tym trzydzieścioro dwoje stulatków) oddało prawo jazdy w Wielkiej Brytanii w 2019 r., co stanowi jakiś tam ogromny wzrost w stosunku do normalnych statystyk. Co oczywiście znowu wywołało dyskusję czy zabieranie prawa jazdy po przekroczeniu pewnego wieku powinno być normą, czy jest to zamach na wolność człowieka i skazanie go na wykluczenie transportowe tylko dlatego, że jest stary. Ja na przykład powiem Wam, że nie mam pojęcia. Mam nadzieję, że nie będzie to problem, który mnie dotknie.

motoblender motoblender motoblender motoblender

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać