Felietony

Motoblender 15/2020: jeśli żyjesz i ty, i łoś, to wszystko jest dobrze

Felietony 05.04.2020 502 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 05.04.2020

Motoblender 15/2020: jeśli żyjesz i ty, i łoś, to wszystko jest dobrze

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski05.04.2020
502 interakcje Dołącz do dyskusji

Zapraszam na kolejny pandemiczny Motoblender.

Pisałem niedawno o tym, że aktywiści miejscy chcieliby delegalizacji parkowania na chodnikach i wymalowania pasów rowerowych na jezdniach w ramach walki z pandemią. Twierdzą oczywiście, że to są rozwiązania wprowadzane na czas epidemii, żeby wspomóc walkę z wirusem. Zapytałem więc, czy po ustaniu epidemii będą one usunięte i powróci stan poprzedni, ale nie otrzymałem odpowiedzi. To akurat niczego nie zmienia, bo przecież odpowiedź jest doskonale znana. Pandemia to jedynie pretekst dla wprowadzenia tylnymi drzwiami swoich postulatów polityczno-miejsko-drogowych. Jeśli kiedyś ustąpi, to przecież się powie „jak to, o co chodzi? Przecież my tylko wprowadziliśmy normalność! Nie ma drogi wstecz!” – i tym sposobem każdy, nawet najdurniejszy i najbardziej szkodliwy pomysł można podciągnąć pod walkę o zdrowie publiczne. Powtórzę co pisałem, bo może ktoś nie przeczytał: wprowadźmy natychmiast zakaz parkowania na chodnikach i wyznaczmy wszędzie milion pasów rowerowych, a potem zdelegalizujmy wszystkie organizacje nawołujące do przesiadania się na transport publiczny.

Podobnie wspaniałą koncepcję wysuwają aktywiści BRD

Nie wiem czy wiecie, ale z powodu mniejszego ruchu na polskich drogach spadła też liczba ofiar wypadków drogowych. Problem w tym, że ruch spadł o 40-50%, a liczba ofiar śmiertelnych o ok. 15%. A przecież powinna spadać równo i proporcjonalnie. Nie wiem dlaczego, ale ja nie jestem ekspertem. Wydawało mi się, że te dwie wartości, o ile są ze sobą jakoś skorelowane, to nie jest to korelacja zawsze 1:1. W każdym razie liczba ofiar spadła. A więc co? Więc kombinujemy, kombinujemy, myślimy, wytężamy te resztki zwojów i o! Mam! Spadła NIEDOSTATECZNIE, a to znaczy że kierowcy jeżdżą O WIELE ZA SZYBKO! A skoro łamią ograniczenia i jeżdżą o wiele za szybko, to trzeba… ZAOSTRZYĆ OGRANICZENIA!!! Serio. Zobaczcie sami.

Jak widzicie, pretekstem do zaostrzenia przepisów nie ma być to, że liczba ofiar wzrosła, tylko to że spadła. Niewystarczający poziom spadku ustalili arbitralnie sami pomysłodawcy, a następnie uznali, że skoro ludzie łamią przepisy, to zmiana przepisów na łatwiejsze do złamania sprawi, że przestaną je łamać. A może by tak stałe egzekwowanie przepisów obecnie obowiązujących? To za trudne. Lepiej je zaostrzyć i uznać, że się coś zrobiło, a to że dane nijak się nie zmienią będzie tylko pretekstem do kolejnego obniżenia. Ach no i oczywiście to jest „na czas pandemii”. Czy możemy na czas pandemii zatrudnić ekspertów od BRD jako kierowców karetek? Żartuję, oni w większości nie mają prawa jazdy.

Mercedes CLA nie przeszedł testu łosia

Ale jak to? Wywrócił się na tylną klapę i stanął dęba jak w 1998 r.? Spektakularnie wydachował? Nie, to już nie te czasy. Teraz test łosia oblewa się wtedy, kiedy się go przejdzie, ale po drodze potrąci się słupki. Hmmm… moim zdaniem przy teście łosia chodzi o to, żeby a) nie walnąć w łosia, b) utrzymać tor jazdy. Czy w rzeczywistych warunkach na jezdni stoją pachołki oznaczające miejsce wyjścia łosia na drogę i musisz zmieścić się między nimi, czy to może wszystko jedno jakim torem ominiesz łosia, jeśli po wykonaniu manewru żyjesz i ty, i łoś?

Obejrzałem ten film powyżej i z żadnej próby nie wynika, żeby Mercedes CLA oblał test łosia. Za każdym razem wjeżdżał elegancko w korytarz ze słupków na przeciwległym pasie, a potem wracał na swój. To, że potrącił słupki zewnętrzne nie ma najmniejszego znaczenia, ponieważ zmieścił się na drodze. W rzeczywistości co najwyżej poszorowałby lewymi kołami po poboczu i tyle. Ponadto przy prędkości 66 km/h próbę pokonał bezbłędnie, nie potrącając niczego. Więc nie, to nieprawda że Mercedes CLA oblał test łosia. Chciałbym, żeby wszystkie samochody tak oblewały jak CLA. Chcecie zobaczyć oblany test łosia? Proszę (ten biały).

A może tu? Proszę (akcja w 11:00)

Jeśli samochód obraca się wokół własnej osi albo próbuje wywalić na bok, to tak, wtedy możemy mówić o oblaniu testu łosia. Możecie bezpiecznie kupować Mercedesa CLA.

Co słychać na Hawajach?

Znalazłem takie zdjęcie:

Aloha from Maui,Wishing everyone health and safety during these very "interesting" times. Here are a few photos and a…

Opublikowany przez Matthewa Thayer Środa, 1 kwietnia 2020

Nie ma turystów – nie ma wypożyczania aut. Nie ma wypożyczania aut – trzeba je gdzieś składować. Nie jest to problem tylko Hawajów, ale wszystkich miejsc turystycznych w tym momencie. Setki i tysiące samochodów są składowane na ogromnych polach, bo nie ma kto nimi jeździć. Przymusowa przerwa może potrwać sporo czasu i nie wiadomo, czy te samochody będą się potem jeszcze nadawały do użytku, a dokładniej – czy wypożyczalnię będzie jeszcze stać na to, żeby je do stanu używalności doprowadzić. O ile branża gastronomiczna odrodzi się pewnie błyskawicznie, bo ludzie chcą żreć, o tyle turystyka moim zdaniem upadła na długie lata. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że upadła całkowicie i permanentnie, ponieważ po pandemii latanie samolotem stanie się znowu drogim, rzadkim przywilejem. Wszystko z powodu ograniczeń w emisji CO2. I co? I chyba dobrze. Ludzie muszą nauczyć się żyć bardziej lokalnie. Szkoda mi tylko tych zmarnowanych samochodów.

Hot Wheels robi auto z Roadkill

Będzie można kupić sobie takiego oto „resoraka”:

motoblender

Pomysł jest wręcz znakomity. A jakie daje wielkie możliwości na przyszłość. Pomyślcie sobie, że w Polsce zrobiliby taką jutubową serię resoraków – SEC od Zachara, Omega od Kickstera, czerwone Cinquecento (względnie zielone Carry) i oczywiście Polonez-kundel, przy czym kupno resoraka z Polonezem oznaczałoby konieczny zakup pięciu kolejnych. Bardzo podoba mi się też popisany flamastrem blister. Jak minie pandemia, to sobie to zamówię.

Na dystrybutorach powinny być takie same ostrzeżenia jak na papierosach

Tak uważają specjaliści od zdrowia publicznego w Wielkiej Brytanii. Zapewne mają rację – społeczeństwo ma masową tendencję do wypierania konsekwencji swoich zachowań i nie ma pojęcia czym one grożą. Dlatego ostrzeżenia na dystrybutorach dotyczące szkodliwości spalania paliw kopalnych to dobry pomysł. Straszenie koszmarnymi chorobami na papierosach dało całkiem sporo w kwestii ograniczenia popularności palenia. W 2011 r. w Wielkiej Brytanii 20% społeczeństwa paliło papierosy, w 2018 r. już tylko niecałe 15%. Tak samo może się stać z samochodami napędzanymi produktami ropopochodnymi, chyba że wcześniej angielski rząd po prostu ich zabroni. Jednak same ostrzeżenia powinny rozlać się znacznie szerzej niż tylko na stacje benzynowe. Czekolada, Coca-cola, wszelkie produkty z cukrem, wszelkie produkty mięsne (tu jest ogromne pole do popisu), bilety samolotowe (kiedy już będzie można), a przede wszystkim – jak pokazują niezależne badania – posiadanie dzieci, to wszystko niszczy i zdrowie, i środowisko.

Producenci samochodów naprawdę pomagają w walce z epidemią

Nabijałem się z Trumpa, który żądał, żeby FORD NATYCHMIAST ZACZOŁ, ale tak naprawdę śmieszny był tylko sam Trump i jego bezradne krzyki – w przeciwieństwie do machania rękami i domagania się, żeby „KTOŚ COŚ SZYBKO ZROBIŁ”, producenci samochodów realnie wzięli sprawy w swoje ręce. Choć nie do końca tak, jak żądał pomarańczowy prezydent. Na przykład przeprowadzono badanie, które części respiratorów są wspólne z częściami samochodowymi lub można je nimi zastąpić. Wyszło z niego, że np. silnik wycieraczek może być użyty jako część respiratora, więc Volkswagen podjął temat i produkuje te elementy w zmodernizowanej formie właśnie dla potrzeb służby zdrowia. Wytwarzane są też dość proste w produkcji przyłbice i maski, Fiat produkuje elektrozawory do respiratorów, do gry włączyli się również wielcy dostawcy części motoryzacyjnych, jak Valeo – ta marka też ma w planie dostarczać respiratory we współpracy z PSA. Przyspieszono wprowadzanie technologii druku 3d na skalę przemysłową. Lamborghini w dziale tapicerek przerzuciło się na produkcję masek i odzieży ochronnej. I to jest coś, co ja szanuję, w przeciwieństwie do wydzierania się „NIECH KTOŚ”.

motoblender

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać