Technologie

Mio Mivue C570: co potrafi kamera samochodowa za 449 zł

Technologie 26.02.2020 106 interakcji
Adam Majcherek
Adam Majcherek 26.02.2020

Mio Mivue C570: co potrafi kamera samochodowa za 449 zł

Adam Majcherek
Adam Majcherek26.02.2020
106 interakcji Dołącz do dyskusji

Rejestrator Mio ma wszystko czego trzeba, a nawet odrobinę więcej. 

Żyjemy w pobożnym kraju, w którym społeczeństwo stosuje się bezwzględnie do 10 przykazań, ale czasem w stresie zdarza się ludziom zapomnieć o numerze ósmym, który zakazuje składać fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. I na taką okoliczność coraz więcej kierowców wozi w aucie kamerę rejestrującą co się dzieje przed, a czasem również z tyłu auta. W tym roku kilka takich urządzeń trafi też do testu w naszej redakcji, a dziś prezentujemy pierwsze – Mio MiVue C570.

Mio MiVue C570

Mio MiVue C570 – parametry

Nie ma się co rozwodzić nad detalami – szczegółową listę podaje każdy internetowy sklep z tymi urządzeniami. Z mojego punktu widzenia najważniejsze są trzy: 

  • kąt widzenia kamery wynoszący 150 stopni, dzięki czemu urządzenie rejestruje bardzo szeroki wycinek obrazu przed autem
  • jasność obiektywu f/1,8 i rozdzielczość obrazu Full HD 1080p, co obiecuje wysoką jakość obrazu również po zmroku 
  • wbudowany moduł GPS i czujnik wstrząsów G-Sensor, z których pierwszy pozwala na precyzyjne określenie miejsca zdarzenia, a drugie zadba o to, by nagranie z kolizji nie zostało nadpisane

Mio dorzuciło jeszcze wbudowaną bazę radarów, którą obiecuje aktualizować przez bliżej niesprecyzowany, cały okres eksploatacji urządzenia (aktualizacje bazy można pobierać okresowo ze strony producenta), pracę w trybie parkingowym (o ile podepniemy dodatkowe źródło zasilania) i możliwość rejestrowania obrazu z drugiego rejestratora (dedykowany model A30), np. podwieszonego do szyby z tyłu auta.

Mio MiVue C570

Mio MiVue C570 – elementy zestawu

W pudełku znajdują się trzy rzeczy – rejestrator, niewielki uchwyt i prawie 3,5 metra przewodu zakończonego z jednej strony wtyczką do gniazda zapalniczki, a z drugiej – końcówką mini USB. Szkoda, że producenci samochodów wciąż nie decydują się na montaż gniazda USB np. w obudowie lusterka wstecznego, to znacząco ułatwiłoby podłączenie zasilania do rejestratora. A tak pozostaje nam przeciągnięcie przewodu wokół przedniej szyby. Tak długi przewód powinien spokojnie na to pozwolić. 

Mio MiVue C570

W komplecie nie ma karty microSD – producent zaleca dokupienie karty klasy 10, o pojemności do 128 GB. Dobierając wielkość karty weźcie pod uwagę, że minutowe nagranie z rejestratora zajmuje ok. 130 MB.

Dwa słowa o uchwycie, bo uważam, że warto poświęcić mu chwilę. 

Przede wszystkim, rejestrator mocujemy do szyby za pomocą przyssawki, a nie na taśmę dwustronną. To nie tylko pozwala na bezbolesną przekładkę rejestratora np. do auta wynajętego na wakacje, ale rozwiązuje problem, gdy po jakimś czasie użytkowania stwierdzisz, że miejsce, które początkowo wybrałeś na instalację, nie jest najlepsze.

Mio MiVue C570

Po drugie uchwyt jest niewielki i prosty konstrukcyjnie, dzięki czemu nie zajmie wiele miejsca i nie będzie ograniczał widoczności. Do tego w jego przedniej i tylnej części znajduje się coś na wzór uchwytów, które ułatwią ułożenie przewodu zasilającego.

Mio MiVue C570

Mio MiVue C570 – kamera

Samo urządzenie jest niewielkie, producent podaje, że ma 61 x 54 x 37,7 mm. W bocznej ściance od strony kierowcy znajduje się slot na kartę pamięci i wejście na przewód zasilający. Przyciski do obsługi znajdują się od strony pasażera.

Mio MiVue C570

Urządzenie ma ekran o przekątnej 2 cali – do ustawienia kamery wystarczający, ale zdecydowanie za mały do analizy zdarzenia po wypadku. Szczerze mówiąc, wolę rejestratory bez ekranów, które w razie potrzeby można połączyć po WiFi ze smartfonem. Zajmują mniej miejsca, a w razie potrzeby obraz można szybko obejrzeć na kilkukrotnie większym ekranie smartfona. Ale takie urządzenia zwykle kosztują sporo więcej. Ekran Mio można ustawić tak, by wyłączał się po określonym czasie, np. po 10 sekundach od uruchomienia, czy włączenia jakiegoś przycisku. I całe szczęście – często podziwiam kierowców, którym świecący ekran rejestratora nie przeszkadza podczas jazdy po zmroku.

Mio MiVue C570

Mio MiVue C570 – obsługa

Urządzenie jest gotowe do pracy w chwili podłączenia zasilania. Wystarczy włożyć kartę i sprzęt zaczyna nagrywanie. Nie trzeba niczego ustawiać, ani konfigurować. Do obsługi rejestratora służą cztery wspomniane przyciski po prawej stronie ekranu. Na ekranie mamy podpowiedzi za co odpowiadają. Górnym wchodzi się do menu, kolejnym dodaje lokalizację fotoradaru do bazy, trzeci służy za wyzwalacz trybu foto, a wciśnięcie czwartego powoduje przejście do trybu awaryjnego zapisu. Ten odróżnia się od zwykłego tym, że nagrywany materiał zostaje przeniesiony do osobnego folderu i nie zostanie nadpisany. 

Mio C570

Nadpisanie następuje w chwili zapełnienia karty – wówczas nowe materiały są wgrywane w miejsce poprzednich, w kolejności chronologicznej, od najstarszego. Materiały z folderu zapisu awaryjnego są wyłączone z tej reguły.

W menu można dopasować szereg ustawień do swoich potrzeb. Począwszy od języka systemu, przez czas trwania nagrań wideo (segmenty 1, 3 i 5 min.), czas włączenia ekranu, aż do tego co ma się wyświetlać na zapisanym materiale wideo. Oprócz dokładnej lokalizacji może się tam znaleźć informacja o prędkości, a nawet zadany tekst, np. nr rejestracyjny pojazdu.

Mio MiVue C570

Wszystko podano w bardzo przejrzystej formie, w zasadzie nie ma potrzeby rozkładać instrukcji obsługi. Ale w razie czego ona też jest w pudełku ze sprzętem.

Początkowo miałem zastrzeżenia do faktu, że przyciski znajdują się od strony pasażera a nie kierowcy, ale w praktyce okazało się, że to w niczym nie przeszkadza, bo ikony na ekranie podpowiadają gdzie znajduje się każdy przycisk, a same przyciski dobrze czuć pod palcami. 

Mio MiVue C570

Mio MiVue C570 – jakość nagrań w dzień

To nie 4k, a full HD więc nie ma mowy o spektakularnych wynikach, ale uchwyt nie powoduje żadnych drgań, a jasny obiektyw i wysoka rozdzielczość nagrywania pozwalają na uzyskanie materiału wideo bardzo przyzwoitej jakości. Zobaczcie sami:

Obraz jest wyraźny i szczegółowy, nie ma problemu z odcyfrowaniem numerów rejestracyjnych mijanych pojazdów, przeciętna za to jest jakość dźwięku.

Mio MiVue C570 – jakość nagrywania w nocy

Jakość materiału nagranego w nocy można uznać za więcej niż przyzwoitą, choć by odczytać nr rejestracyjny poprzedzającego auta, trzeba podjechać do niego dość blisko. Za to szczegóły otoczenia i okoliczności przyrody w bezpośrednim sąsiedztwie drogi widoczne są bardzo dobrze. Oczywiście wydatny wpływ na wynik ma też jakość oświetlenia naszego pojazdu.

Hałasy, które słychać w nagraniu to dźwięk migawki aparatu, sprawdzałem, czy uchwyci tablice rejestracyjne tej Totyoty. Jak widać niżej – dał radę.

Mio MiVue C570 – tryb foto

Rejestrator Mio ma możliwość wykonywania zdjęć, co pewnie mogłoby się przydać do gromadzenia materiału dowodowego na miejscu kolizji. I robi je bardzo ładne, ale z jednym istotnym ale. Wbudowany akumulator potrafi przedłużyć działanie urządzenia zaledwie o kilka sekund. Kamerę można szybko zdemontować z uchwytu, ale nie ma mowy o tym, by bez podłączenia do źródła prądu pstryknąć choć kilka zdjęć. Do tego trzeba by wozić ze sobą odpowiedni przewód oraz powerbanka. W związku z tym chyba lepiej zdać się na telefon, bo tryb foto w rejestratorze bez dodatkowego zasilania nie ma większego sensu.

Pojedynczą klatkę można zawsze wyjąć z materiału wideo korzystając z aplikacji MiVue Manager. To program do obsługi nagrań, który można pobrać ze strony producenta. Pozwala on na analizę zarejestrowanego materiału na ekranie komputera – to o wiele lepszy pomysł, niż oglądanie go na ekranie urządzenia.

Można stąd też od razu wyeksportować nagranie na Youtube, czy Facebooka. Teoretycznie można, bo w moim przypadku Google nie pozwoliło na logowanie przez wewnętrzną przeglądarkę aplikacji twierdząc, że nie jest bezpieczna. Szkoda, bo taki szybki eksport byłby idealny by np. pochwalić się światu np. jak dzięki kamerze udało się uniknąć mandatu, wynikającego z „innego punktu widzenia” kierowcy i funkcjonariusza policji.

Podsumowując – to małe urządzenie sporo potrafi. W zasadzie jedyne, czego mogłoby brakować, to choć krótki czas pracy na wbudowanym akumulatorze. Choć pewnie w 99 proc. czasu byłaby to zbędna funkcja, która podnosiłaby cenę sporo ponad 449 zł. Czy 449 zł to dużo? W sytuacji, gdy w promocji w hipermarkecie można kupić rejestrator za 150 zł – sporo. Pytanie co potrafią tamte urządzenia. Mio potrafi całkiem sporo. 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać