Ciekawostki / Klasyki

Klimatyzator ewaporacyjny w klasyku – tego potrzebujesz na nadchodzące upały

Ciekawostki / Klasyki 29.05.2020 69 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 29.05.2020

Klimatyzator ewaporacyjny w klasyku – tego potrzebujesz na nadchodzące upały

Piotr Szary
Piotr Szary29.05.2020
69 interakcji Dołącz do dyskusji

Widziałem już sporo ciekawych elementów wyposażenia w samochodach – zarówno tych nowoczesnych, jak i tych klasycznych. Ale z rozwiązaniem takim jak widoczne w Mercurym Custom z 1955 r. jeszcze się nie spotkałem – to przenośny klimatyzator ewaporacyjny.

Wręcz przepadam za spędzaniem czasu na przeglądaniu ofert na BringaTrailer.com. Regularnie zdarzają się tam różnego rodzaju ciekawostki, z których wiele mieliście zresztą okazję obejrzeć na Autoblogu. Zielonkawy Mercury przyciągnął moją uwagę, ale bynajmniej nie wyposażeniem, a po prostu wyglądem. Klasyczne samochody amerykańskie nad wyraz często mają wnętrza dobrane kolorystycznie do nadwozia. Przykładów jest mnóstwo – a że z zainteresowaniem je zawsze oglądam, kliknąłem i tu.

klimatyzator ewaporacyjny
fot. cascadia, BringaTrailer.com

Jednak to nie wnętrze w kolorystyce kojarzącej się z gabinetem lekarskim najbardziej mnie zauroczyło.

Zaintrygowany dojrzałem wielką skrzynkę zajmującą miejsce, które w nowoczesnych autach na ogół jest zajęte przez konsolę centralną. Przyznam, że nie od razu domyśliłem się, co to jest – tym bardziej, że na jednym ze zdjęć widać, że element ten można z wnętrza usunąć. Skojarzyło mi się to nawet z… przenośnym głośnikiem. To oczywiście poskutkowało natychmiastowym redakcyjnym sucharem „WIDZĘ, ŻE WPAKOWAŁ PAN W SPRZĘT SPORO SIANA”. Wiem, to jest tak suche, że aż w zębach chrzęści – do tego stopnia, że autor suchara nie chciał się do niego przyznać.

klimatyzator ewaporacyjny
Jest… / fot. cascadia, BringaTrailer.com
…i nie ma. / fot. cascadia, BringaTrailer.com

Ale to nie głośnik, transporter do przewozu Coca-Coli ani wielopoziomowy boks na jajka. To klimatyzator TravelAire.

Nie jest to jednak klimatyzator w potocznym rozumieniu tego słowa, za co odpowiada wspomniane wcześniej słowo-klucz: „ewaporacyjny”. Tego typu urządzenia powszechnie stosuje się np. do klimatyzowania wnętrz w budynkach.

Nie jestem specjalistą w tym zakresie, ale kilka podstawowych informacji mogę przedstawić; najważniejszą z nich jest fakt, że urządzenie jest w stanie schładzać powietrze dzięki odparowywaniu wody. Nie ma tu żadnej sprężarki ani chemikaliów – po prostu nalewa się wody, podłącza się sprzęt do samochodowej instalacji elektrycznej, by doprowadzić zasilanie do wentylatora… i tyle.

Ba – nawet wentylator nie zawsze był potrzebny. Kilkadziesiąt lat temu w Stanach Zjednoczonych stosunkowo popularne były urządzenia montowane za oknem samochodu. Wystarczyło, żeby samochód poruszał się względnie szybko, a pęd powietrza pozwalał na działanie klimatyzatora. Niespełna 4 l wody wystarczało, by w przyzwoitych warunkach przejechać nawet ponad 200 km. No i wyglądało to jak zestaw do przeróbki samochodu na odrzutowy – czego chcieć więcej?

klimatyzator ewaporacyjny
Doug Coldwell / CC BY-SA

O urządzeniu TravelAire wiem niewiele, ale jedno ze zdjęć umieszczonych przez sprzedającego na BaT zdradza, że klimatyzator do postawienia we wnętrzu auta mógł być zasilany napięciem 6 lub 12V – zależnie od modelu. Dziś podobnego typu klasyczne urządzenia przeznaczone do użytku w samochodach to rzadkość. Niektórzy oceniają, że spory wpływ na taki stan rzeczy miał fakt, że po zakończeniu korzystania z urządzenia ich użytkownicy nie wylewali reszty wody, co działało na klimatyzatory destrukcyjnie. Inną ciekawostką jest slangowe określenie tego typu urządzeń za oceanem: swamp cooler. Jest klimat, nie powiem.

klimatyzator ewaporacyjny
fot. cascadia, BringaTrailer.com

Problem w tym, że tego typu urządzenia nie zawsze działają wydajnie.

Oczywiście, już sama „wydajność” bywa umowna, ale – jak oceniają osoby, które miały sporo do czynienia z podobnymi klimatyzatorami – sporo zależy od konkretnego modelu. Jedna kwestia jest jednak niezmienna: najlepiej sprawdzają się one wtedy, gdy powietrze dookoła jest gorące i suche. Czyli np. w Arizonie. W stanie Oregon, gdzie auto czeka w tej chwili na nowego właściciela, prawdopodobnie niezbyt. Nie spodziewałbym się rewelacji także w polskim klimacie, poza relatywnie krótkimi okresami upałów. No ale lepszy rydz, niż nic.

klimatyzator ewaporacyjny
fot. cascadia, BringaTrailer.com

Grunt, że wszystko do siebie elegancko pasuje wizualnie.

Klimatyzator ewaporacyjny TravelAire wygląda, jakby został wręcz stworzony dla Mercurego Custom z 1955 r. Nie przeszkadza nawet fakt, że obudowa urządzenia jest szara – i tak elegancko mieni się medyczną zielenią wnętrza. Ale i bez tej skrzynki to ładne auto.

klimatyzator ewaporacyjny
fot. cascadia, BringaTrailer.com

Pod maską tego konkretnego egzemplarza znajduje się zasilany 4-gardzielowym gaźnikiem silnik Y-Block o pojemności 292 cali sześciennych (4,8 l). Ta 8-cylindrowa jednostka była stosowana m.in. w Fordzie Thunderbird, innych Fordach wyższej klasy, oraz właśnie w samochodach Mercury. Tyle tylko, że w tych ostatnich wariant 4,8-litrowy przetrwał krótko – montowano go tylko i wyłącznie w 1955 r. W Customie osiągał ok. 190-191 KM i 370 Nm.

fot. cascadia, BringaTrailer.com

W tym egzemplarzu jednostkę napędową połączono z 3-biegowym automatem Merc-o-Matic – była to zasadniczo ta sama konstrukcja co w Fordach (Ford-o-Matic), zaprojektowana przez firmę Borg Warner. Nie była to co prawda pierwsza przekładnia automatyczna w historii Forda, ale pierwsza tak udana (poprawiono m.in. płynność zmiany biegów). Wprowadzono ją na rynek w 1951 r. W porównaniu do starszych konstrukcji, w Ford-o-Matic zmieniono układ przełożeń; zamiast starszego PNDLR zaczęto stosować popularny dziś schemat PRNDL.

klimatyzator ewaporacyjny
fot. cascadia, BringaTrailer.com

Samochód widoczny na zdjęciach w 2010 r. przeszedł renowację.

Wydaje się być w naprawdę ładnym stanie, a poza tym ma 3 rzędy siedzeń – można więc wybrać się na przejażdżkę nawet większą rodziną. Idealnie nadałby się też na awaryjny nocleg – z tyłu da się uzyskać całkowicie płaską podłogę po złożeniu siedzeń. Na razie nie widać też, by licytujący zabijali się o samochód; do końca trwania licytacji pozostało 6 dni, a obecna najwyższa oferowana kwota to niespełna 5600 dol. (22,5 tys. zł).

fot. cascadia, BringaTrailer.com

A skoro nie powinno być aż tak drogo, to zamiast spać w Mercurym polecam inną opcję: dokupienie sobie do zestawu tej ciekawej mini-przyczepki kempingowej Kom-Pak Sportsman z 1953 r. Tak, dobrze widzicie: rolę jej dachu pełni łódka.

fot. Jeff2213, BringaTrailer.com

To ile będzie za cały zestaw, może jakiś rabacik?…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać