Testy aut nowych

Woziłem silnik od Poloneza prestiżowym pickupem. Oto test Mercedesa X 350 d

Testy aut nowych 30.05.2019 169 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 30.05.2019

Woziłem silnik od Poloneza prestiżowym pickupem. Oto test Mercedesa X 350 d

Michał Koziar
Michał Koziar30.05.2019
169 interakcji Dołącz do dyskusji

X-klasa to specyficzny samochód. Obwoływany pickupem premium, a czasami nawet luksusowym wołem roboczym. Przejechałem nim kilkaset kilometrów szukając odpowiedzi na pytanie: czy to ma sens?

Pierwsze wrażenie po zobaczeniu X350d nie było złe. Choć od razu widać, że mamy tu do czynienia z inaczej opakowanym Nissanem Navarą, znaczek Mercedesa nie wygląda obrazoburczo. To auto prezentuje się odpowiednio brutalnie, jak przystało na pickupa, ale nie aż tak użytkowo by było wstyd pojechać nim na spotkanie biznesowe. W końcu to samochód dedykowany właścicielom dużych gospodarstw rolnych i firm budowlanych. Właściwy pojazd, jeśli o 16:00 musisz przewieźć nową betoniarkę na budowę, a o 17:00 masz spotkanie z kontrahentem.

Mercedes X klasa test opinie
Mercedes klasy X w całej okazałości.

W egzemplarzu testowym moją uwagę zwrócił akcesoryjny zestaw, który jest chyba dodany z myślą o użytkowaniu X-klasy w mieście – sztywna klapa zamykająca pakę i orurowanie teoretycznie osłaniające dach przed uszkodzeniem przez ładunek. Faktycznie, wygląda to stylowo, ale jest mniej praktyczne niż zwykła roleta. W końcu klasa X 350d, którą testowaliśmy, ma ładowność wynoszącą blisko tonę, więc czasami można załadować na nią coś większego, co nie zmieści się pod klapą. Niestety, jej demontaż wymaga udziału kilku osób. Roletę wystarczyłoby odsunąć.

Przestrzeń ładunkowa tej X-klasy była wyłożona czarnym, solidnym plastikiem, zamontowano też przesuwaną przegrodę i uchwyty na pasy transportowe. To proste i funkcjonalne rozwiązania. W odróżnieniu od sztywnej klapy, która nie tylko utrudnia załadunek, ale też raczej słabo chroni ładunek. Zamek w niej przypomina taki z szafki na siłowni i nawet kiedy jest domknięta da się ją trochę podnieść.

Na pakę klasy X włożyliśmy silnik od Poloneza. Prestiżowo zawieźliśmy go tam, gdzie jego miejsce – na złom.

 

Czuję się zmieszany w środku.

Skoro przyjrzałem się już stricte roboczej pace, przyszedł czas by przejść do części premium, czyli wnętrza. Zaczęło się średnio, klamka w drzwiach miała ogromny luz jak na auto sygnowane znaczkiem Mercedesa. Na szczęście widok wnętrza nieco mnie uspokoił. Skórzana tapicerka i estetyczna, surowa deska rozdzielcza ładnie się komponowały.

Mercedes X klasa test opinie
Mercedes X klasa – wnętrze

Wykorzystane we wnętrzu materiały niby wydawały się dobre, choć element deski rozdzielczej poniżej srebrnego pasa wykonano z bezczelnie taniego plastiku. Zdarza się też, że podczas jazdy coś zaskrzypi. Z drugiej strony przecież nikt tego nie dotyka jeżdżąc autem, twardość też nie powinna w niczym przeszkadzać. Deska rozdzielcza nie służy do tego, by na niej spać, nie musi być miękka. Elementy, których się dotyka podczas eksploatacji X-klasy mają przyjemną fakturę i sprawiają wrażenie solidnych. Spasowanie wnętrza również jest bez zarzutu.

Wygoda Mercedesa?

Fotel kierowcy okazał się całkiem wygodny, lekki dyskomfort zacząłem odczuwać dopiero po kilku godzinach jazdy. Pozycja za kierownicą była raczej bez zarzutu, choć siedzi się tu wysoko, jak przystało na półciężarówkę. Przeszkadzać może jedynie, że kierownica regulowana jest tylko góra-dół. W moim przypadku wiązało się to z tym, że nie mogłem w pełni korzystać z podłokietników, brakowało kilku centymetrów.

Mercedes X klasa test opinie

Na tylnych siedzeniach nie jest niestety zbyt wygodnie. Kiedy usiadłem sam za sobą, okazało się, że brakuje mi miejsca na kolana. Także zapas przestrzeni nad głową był tak nikły, że czułem jak moje włosy dotykają podsufitki. Nie polecam więc osobom wyższym niż 183 cm siadania za kierowcą, jeśli ten nie jest kompaktowych rozmiarów.

Mercedes X klasa test opinie
Tylna kanapa Mercedesa klasy X.

Na pochwałę zasługuje wyciszenie. Choć pod maską drzemie 3-litrowy diesel, jego dźwięk jest wyraźnie słyszalny tylko podczas agresywnego przyspieszania. Wyciszenie kabiny ogólnie zasługuje na bardzo dużą pochwałę, zwłaszcza jak na taką szafę gdańską na kołach. Hałas pojawia się tak naprawdę dopiero w okolicach 140 km/h i jest wywoływany przez pęd powietrza owiewającego uszczelki drzwi.

Audio na właściwym poziomie.

Drobne zarzuty co do niektórych materiałów wynagrodziło mi audio, które okazało się naprawdę dobre. Choć brakuje mu odrobinę w środkowym zakresie tonów, to doły ma świetne. Mogłem to dobrze zaobserwować, bo jak przystało na auto testowe, zastałem je z maksymalnym podbiciem basów i dziwnym ustawieniem reszty equalizera. Po wyzerowaniu wszystkiego system audio grał naprawdę przyzwoicie. Irytowało mnie jedynie to, że we wszystkich numerach z przesterowanymi gitarami brzmienie przypominało legendarne, skrzeczące wzmacniacze Marshall JCM 900. Na szczęście da się do tego przyzwyczaić. Szkoda tylko, że muzyka puszczona przez bluetooth potrafi czasami zaliczyć lekkie przycięcie.

Mercedes X klasa test opinie

Obsługa systemu multimedialnego i statystyk jest dość prosta, płynna i intuicyjna. Może poza nawigacją, która jeszcze chyba nie wiedziała o nowej trasie S8 i bardzo dziwnie prowadziła mnie z Warszawy w kierunku Białegostoku. Z menu można korzystać zarówno za pomocą pokrętło-przełączniko-przycisku, jak i panelu dotykowego.

Najważniejsze – jak to jeździ?

Przede wszystkim pierwszy pickup Mercedesa jest naprawdę szybki. 3-litrowy silnik OM 642 dysponuje brutalnym momentem obrotowym wynoszącym 550 Nm i to naprawdę czuć. Po przestawieniu skrzyni na tryb sport mocne wciśnięcie gazu po prostu wgniata w fotel. 258 KM zapewnia świetną dynamikę także przy standardowych ustawieniach. Mocne V6 sprawia, że nawet po przestawieniu na tryb eko nie ma mowy o słabych osiągach.

Mercedes X klasa test opinie
Silnik OM 642 napędzający Mercedesa X 350d.

7-biegowy automat płynnie zmienia przełożenia. W trybie comfort wszystko jest doskonale gładkie, szarpnięcia zdarzają się sporadycznie przy zmianach ustawień oraz kiedy z zapiętym eko chcemy nagle przyspieszyć. Do dyspozycji kierowcy oddano manetki, ale skrzynia pracuje tak dobrze, że podczas zwykłej jazdy nie ma sensu ich używać.

Plusy dodatnie, plusy ujemne.

Dzięki temu, że względem poprzedniej Navary zmieniło się tylne zawieszenie i z tyłu zamiast resorów pojawiły się sprężyny, X-klasa bardzo płynnie i miękko pokonuje nierówności. Jest przy tym jak na pickupa bardzo zwarta i pewna. Pomimo gabarytów prowadzi się zupełnie przyzwoicie, przynajmniej do 130 km/h. Dopiero powyżej tej prędkości wychyły nadwozia w zakrętach zaczynają robić się niepokojące. Nie w tym jednak nic dziwnego, jazda pickupem Mercedesa przypomina raczej prowadzenie dobrego busa niż SUV-a.

Mercedes X klasa test opinie
Zestaw wspomagający parkowanie to niemal obowiązkowy dodatek w Mercedesie klasy X.

Poruszając się X-klasą nie można zapomnieć o tym jak jest wielka. Jej długość to 5,34 m, a szerokość 1,92 m. Choć system wspomagania parkowania działa dość dobrze i obraz z kamer jest wyraźny, to nadal trzeba szukać nieco większych miejsc postojowych. Niestety, średnica zawracania wynosząca 13,4 m w praktyce oznacza, że trzeba się trochę nagimnastykować, bo X-klasa nie jest zbyt zwrotna. Zachwalanie jej jako auta do miasta jest chyba nieco na wyrost. Natomiast nazywanie wąskich uliczek środowiskiem naturalnym Mercedesa klasy X jest już sporą przesadą.

Coś za coś.

Dużą zaletą jest to, że Mercedes klasy X ma na stałe włączony system, który w razie potrzeby przenosi napęd na obie osie. Dzięki temu na śliskiej nawierzchni nie trzeba się bawić z ustawieniami. Kiedy wjeżdżamy w teren do dyspozycji mamy jeszcze kolejne 2 tryby – 4h, czyli stały napęd na wszystkie koła oraz 4L, załączające reduktor. Dzięki temu i konstrukcji opartej na ramie drabinowej X-klasa naprawdę nadaje się do jazdy poza utwardzonymi szlakami. Nie miałem okazji sprawdzić jej w prawdziwym terenie, ale polne, błotniste i nierówne drogi nie są dla niej żadnym wyzwaniem. Jedzie po nich praktycznie tak samo jak po asfalcie.

Mercedes X klasa test opinie

Niestety, dobre osiągi, duża ładowność i zdolność jazdy w terenie oznaczają niemałe spalanie. Choć producent podaje 8,8 l/100km jako średni apetyt na paliwo X-klasy w wersji 350d, dane z testu nie są tak optymistyczne. Najniższa wartość, jaką udało mi się uzyskać to 10,5 litra na sto jadąc przepisowo drogą ekspresową ze skrzynią ustawioną na tryb eko. Średnia z kilkuset kilometrów pokonanych w czasie testu wyniosła 11,3/100 km/h. Około 70-80 proc. dystansu przypadło na jazdę w trasie. Ruch miejski sprawia, że X 350d spala zazwyczaj ponad 12 litrów na setkę.

Nie jest to jednak wielkie zaskoczenie w samochodzie, który dysponuje tak dużą mocą i waży sporo powyżej 2 ton.

Podsumujmy.

Pierwszy pickup Mercedesa jest dość spartański, paliwożerny, niezbyt zwrotny i w jeździe sprawia raczej wrażenie solidnego dostawczaka, niż osobówki. Z drugiej strony to bardzo szybki samochód, który radzi sobie w terenie, ma dobrą ładowność i wyposażenie. Wnętrze jest dość ładne, a wyciszenie i płynność jazdy stoją na wysokim poziomie. Nie zawodzi też system audio.

Mercedes X klasa test opinie

Choć X350d bazuje na Nissanie Navara, ma mocniejszy o niemal 70 KM silnik oraz zdecydowanie ładniejsze i lepiej wykonane wnętrze. Także dostępne wyposażenie jest nieco bardziej zaawansowane. Niestety, te zalety sprawiają, że różnica w cenie jest ogromna. Navara 2.3 dCi 190 KM z wyposażeniem zbliżonym do testowanej wersji nie przekracza 240 tys. zł brutto, podczas gdy X350d, którym jeździłem, kosztuje ponad 300 tys. zł.

Mercedes klasy X 350d: czy warto?

Czy warto dopłacić 60 tys. zł za mocniejszy silnik, ładniejsze wnętrze, nieco zmienioną stylistykę zewnętrzną i znaczki Mercedesa? Na to pytanie każdy z was musi odpowiedzieć sobie sam. Pewnym argumentem po stronie niemieckiej odmiany pickupa jest to, że z powodzeniem może pełnić funkcje reprezentacyjne i dzięki prestiżowi marki da się nim bez wstydu pojechać na spotkanie biznesowe. Navara to już niestety ryzyko krzywych spojrzeń Bardzo Ważnych Ludzi.

Mercedes X klasa test opinie

Mnie Mercedes do końca nie przekonał. To dobry pickup, ale ja nie patrzę na takie auta pod kątem prestiżu. 60 tys. zł to w moim odczuciu zbyt duża dopłata za lepszy silnik i ładniejsze wnętrze w aucie, jakby nie patrzeć, użytkowym. Wolałbym nieco słabszą, ale zdecydowanie tańszą Navarę. Nie jestem jednak przedsiębiorcą z branży rolniczej lub budowlanej. Być może tacy ludzie potrzebują pojazdu, który spełni rolę dostawczaka z dobrymi zdolnościami terenowymi i jednocześnie samochodu reprezentacyjnego. Jeśli szukamy auta, które odpowiada takim wymogom – X-klasa 350d to bardzo sensowny wybór. Choć w tej cenie można też kupić RAM-a 1500, który również nie klęka na robocie i jest odpowiednio reprezentacyjny.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie