Historia

Mercedes R107 kończy pół wieku. Oto jego historia i sytuacja rynkowa

Historia 13.04.2021 159 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 13.04.2021

Mercedes R107 kończy pół wieku. Oto jego historia i sytuacja rynkowa

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk13.04.2021
159 interakcji Dołącz do dyskusji

Pięćdziesiąt lat. Byłem w lekkim szoku, ale naprawdę wszystko wskazuje na to, że właśnie tyle kończy Mercedes SL R107. Wiódł wyjątkowo długie i owocne, rynkowe życie.

Raz na jakiś czas uświadamiam sobie, że od jakiegoś wydarzenia minęło o wiele więcej czasu niż myślałem. Patrzę wtedy przez dłuższą chwilę przez okno, a następnie głęboko wzdycham i rozmyślam nad przemijaniem i innymi kwestiami ostatecznymi. Tym razem w melancholijny nastrój wprawiła mnie wiadomość o półwieczu, które właśnie upływa od debiutu Mercedesa SL R107.

mercedes r107 historia 50 lat

Owszem, zawsze uznawałem ten model, pojawiający się na zlotach aut zabytkowych, za dość już leciwy i na pewno klasyczny, ale nie aż tak stary! Rzeczywistość jest jednak brutalna.

Mercedes SL R107 zadebiutował w 1971 r.

mercedes r107 historia 50 lat

Zastąpił produkowaną przez osiem lat i podbijającą dziś aukcje dla pięknie ubranych kolekcjonerów, Pagodę. Początek lat 70. nie był łatwy dla segmentu roadsterów. Klienci – podobnie zresztą, jak i dziś – oczekiwali, że ich kolejne samochody będą mocniejsze i szybsze od obecnych. Jednocześnie, ustawodawcy nakazywali producentom zwracanie coraz większej uwagi na emisję spalin i ochronę podczas wypadków. Z uwagi na znikomy poziom bezpieczeństwa przy dachowaniu, amerykańskie władze rozważały w pewnym momencie wprowadzenie całkowitego zakazu sprzedaży aut z otwartym nadwoziem. Zarówno dla Mercedesa, jak i dla bogatych Kalifornijczyków kochających SL-a, to byłaby dramatyczna wiadomość. Można wręcz powiedzieć, że taka, która wywróciłaby ich świat do góry… kołami.

Na szczęście kabriolety i roadstery pozostały legalne

mercedes r107 historia 50 lat

Gdy SL o oznaczeniu R107 wszedł na rynek, otrzymał przezwisko „czołg”. Chodziło oczywiście o solidność wykonania, ale i o wagę, wynoszącą o ponad 200 kg więcej niż w przypadku Pagody. Cały samochód znacząco jednak urósł: SL był o 10 cm dłuższy od poprzednika.

Wątpliwości dotyczące kwestii bezpieczeństwa, Mercedes rozwiązał montując m.in. przednie słupki o wzmocnionej konstrukcji. Efekt? R107 był sztywny niczym normy zachowania się na obiedzie u Królowej. W stosunku do Pagody, sztywność poprawiła się o połowę. Oprócz tego, w późniejszych egzemplarzach pojawiał się nie tylko ABS, ale i poduszka powietrzna kierowcy.

Niedługo po roadsterze pojawiło się też coupe SLC

Model SLC nie był po prostu SL-em bez zdejmowanego dachu. O ile R107 to samochód dwuosobowy, a maleńka, tylna ławeczka znajdowała się wyłącznie na liście opcji i nadawała co najwyżej dla niegrzecznych dzieci, o tyle C107 (bo taki kod otrzymało coupe) to już gran turismo z czterema pełnowymiarowymi miejscami. Udało się to osiągnąć dzięki wydłużeniu wozu i jego rozstawu osi aż o 36 centymetrów.

Wiatr we włosach czy większa załoga na pokładzie? Taki dylemat mieli zamożni klienci w salonach Mercedesa, choć dopiero od 1972 r, kiedy SLC uzupełnił gamę modelu. Coupe przekonywało raczej tych, którzy tęskno spoglądali w stronę S-klasy, ale woleli mieć coś bardziej sportowego. Pełniło rolę „naczelnego GT” w gamie marki ze Stuttgartu aż do 1981 roku, kiedy zastąpiono je przez C126, czyli „SEC-a”.

 

TAKIE SZALEŃSTWA KLASYKIEM?! Oczywiście!

Co ważne, do roadstera też dało się dokupić twardy dach. Początkowo był dostępny za dopłatą, a od 1980 r. pojawił się na liście wyposażenia standardowego.

Mercedes R107: pod maską

Większy i cięższy od poprzednika, nowy SL zasługiwał na większe silniki. Co ciekawe, w tamtych czasach łatwiej było producentom spełnić normy emisji, stosując jednostki o wyższej pojemności.

Dlatego nie powinno dziwić, że Mercedes R107 otrzymał – w odróżnieniu od Pagody oferowanej tylko z motorami R6 – motory V8, rozpoczynając w ten sposób nowy rozdział historii modelu SL. Początkowo był produkowany wyłącznie z widlastymi ósemkami. Dopiero od 1974 r. gamę uzupełniła sześciocylindrowa wersja, która nieco lepiej pasowała do realiów rozpoczętego chwilę wcześniej kryzysu paliwowego.

MERCEDES R107 HISTORIA

Wszystkie R107-mki były żwawe: nawet najsłabsze odmiany rozwijające mniej niż 200 KM osiągały 100 km/h w ok. 10 sekund w przypadku aut z ręczną skrzynią i 11 z „automatem”, co pół wieku temu nie przynosiło wstydu kierowcom. Wisienką na torcie były oczywiście najmocniejsze odmiany: 450 SL, 450 SLC 5.0 z silnikiem powiększonym do pięciu litrów i wreszcie 500 i 560 SL/SLC. Topowy SL R107 rozwijał 240 KM i osiągał 100 km/h w nieco ponad siedem sekund.

Zdarzały się też jeszcze mocniejsze egzemplarze po tuningu, na przykład takim z Affalterbach: ale firma AMG nie była jeszcze wtedy „oficjalnym” tunerem Mercedesa, więc egzemplarze z magicznymi trzema literami stanowią ogromną rzadkość.

Zdarzały się też samochody po tuningu firmy Koenig.

 

Zachwycające.

Mercedes R107 był produkowany aż do 1989 roku

O ile wspomniane SLC zniknęło z rynku już w 1981 roku, o tyle SL R107 był sprzedawany aż przez 18 lat, do czasu debiutu nie mniej zasłużonego R129. To z pewnością główny powód, dla którego aż tak mocno zdziwiło mnie pięćdziesięciolecie tego modelu: pozostawał w produkcji na tyle długo, że stał się dla mnie autem „głównie z lat 80”, a nie takim, który pamięta szalone 70-te. W historii Mercedesa, tylko klasę G produkowano dłużej.

mercedes r107

Pomiędzy swoim debiutem a rynkową pełnoletniością i emeryturą, Mercedes R107 zdążył przejść kilka całkiem zaawansowanych udoskonaleń i liftingów. Otrzymał silniki z katalizatorami, wspominane airbagi i ABS, a także m.in. wydajniejsze hamulce albo ulepszoną, automatyczną klimatyzację, bo poprzednia okropnie się psuła.

„Sto siódemka”, choć przede wszystkim jako SLC, zdążyła też odnieść sporo sukcesów w sportach motorowych. Co ciekawe, najczęściej dowoziła kierowców na podium nie w wyścigach, ale w rajdach – i to tych zdecydowanie najbardziej wymagających. „Najwygodniejsza rajdówka” startowała z sukcesami m.in. między Paryżem a Dakarem albo pośród pamp i llanosów. Gdy piszę ten tekst, ze ściany spogląda na mnie plakat z pędzącym przez Amerykę Południową SLC i napisem „Sobiesław Zasada”. Powstał na cześć startu polskiej załogi w rajdzie Vuelta a la América del Sud w roku 1978. Zasada i Zembrzycki wywalczyli wtedy drugie miejsce na trasie liczącej niemal 30 tysięcy kilometrów.

Mercedes R107: sytuacja rynkowa

O to, jak wyglądają ceny naszego jubilata i co warto kupić, zapytałem Zuzannę Staniszewską z firmy Classic Motors.

Co jest tańsze w utrzymaniu: R107 czy odrzutowiec?

Stosiódemka idzie droga swojej poprzedniczki, Pagody. Obecnie europejskie wersje w dobrym stanie dobijają bez problemu do 40-50 tysięcy euro (raczej 500 SL). Wersje AMG to zupełnie inna półka cenowa, ponieważ wyniki aukcyjne potrafią zaskoczyć nawet najwierniejszych fanów marki” – opowiada Zuzanna.

Skąd takie ceny? „R107 jest kultowym modelem wśród obecnego pokolenia 50-60 latków, bo był obiektem ich westchnień za młodu, a teraz wraca do korzeni, podobnie jak Pagoda czy 190 SL przed kilkoma latami”. Uwaga: „nie należy mieszać zadbanych europejskich egzemplarzy R107 z często źle traktowanymi samochodami zza Oceanu – te, wymagające skomplikowanych remontów, można do dzisiaj kupić za przysłowiowe grosze, czyli w tym przypadku 30-40 tysięcy złotych, ale kto miał okazje remontować tego typu auto, ten bardzo szybko zorientuje się, że bardziej może się opłacać kupno zadbanego, choć droższego na starcie egzemplarza z Europy”.

To jest SL z USA.

Jak widać, nie jest tanio. Który silnik wybrać? Tutaj Zuzanna wskazuje na „niepozorną” odmianę 280SL, która „mimo najmniejszej mocy, wielu użytkownikom w zupełności wystarczy”. Jeśli ktoś potrzebuje mocniejszych wrażeń, może zwrócić uwagę na „późne” wersje 300SL (z mocniejszą, rzędową szóstką) lub 420SL (z bardzo sprawnym i wyjątkowo rzadkim V8). „Najciekawsza pozostaje wersja 500SL, bodaj najbardziej ceniona z cywilnych (nie-AMG) 107-ek.” – kwituje ekspertka, a ja mogę się z tym wyłącznie zgodzić.

Chyba pora na złożenie nobliwemu jubilatowi obowiązkowych życzeń

mercedes r107 historia 50 lat

Choć minęło już pół wieku, R107 nadal nieźle się trzyma. Owszem, dziś kojarzy się głównie z dojrzałymi panami w kaszkietach, dyskutującymi na zlotach o wyższości dawnej motoryzacji i – przede wszystkim – o zgodności swych egzemplarzy z VIN-em. Mimo tego, 107 wciąż potrafi pokazać niejednemu młodszemu zawodnikowi, gdzie raki zimują. Trochę szkoda, że teraz czasy roadsterów powoli zmierzają ku końcowi, ale przecież trudno oczekiwać, że świat nie będzie się zmieniał. Chyba że naprawdę nosicie kaszkiet. Sto lat, sto siódemko!

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać