Wiadomości

Mercedes: weźcie 400 tys. euro i idźcie pracować gdzieś indziej. Pracownicy biorą i idą – do Tesli

Wiadomości 13.09.2021 268 interakcji
Adam Majcherek
Adam Majcherek 13.09.2021

Mercedes: weźcie 400 tys. euro i idźcie pracować gdzieś indziej. Pracownicy biorą i idą – do Tesli

Adam Majcherek
Adam Majcherek13.09.2021
268 interakcji Dołącz do dyskusji

Mercedes przechodzi transformację i zwalnia prosi o odejście tysiące pracowników proponując im sowite odprawy. Część specjalistów trafia prosto do gigafabryki pod Berlinem.

Mercedes, a właściwie Daimler – właściciel marki Mercedes, szykuje się do wielkich przemian, które czekają europejską gospodarkę wraz z przestawieniem na elektryfikację. Mowa oczywiście o momencie, w którym w Europie zacznie obowiązywać zakaz sprzedaży samochodów z silnikami spalinowymi, a prawdopodobnie dzieli nas od tej chwili 14 lat. Nie wszyscy chcą się na to godzić – o sprzeciwie mówi się w Czechach, Włosi chcieliby, żeby spod nowych obostrzeń wyłączyć marki produkujące supersamochody, o konsekwencjach tego pomysłu ostrzegał też już Carlos Tavares.

W Niemczech sprzeciwu nie słychać – proces przygotowań idzie pełną parą

Mercedes przeorganizowuje fabryki, zajmuje się przekwalifikowaniem kadry pracowniczej, ale wprowadza też drastyczne cięcia kosztów i ograniczenia zatrudnienia. Jak donosi Business Insider, niemiecki koncern nikogo nie zwalnia – zachęca pracowników do odejścia proponując im sowite odprawy. 40-letni inżynier, który pracuje dla firmy odkąd skończył studia, może liczyć nawet na 400 tys. euro. Podobno z tej okazji skorzystało już ponad 3 500 osób. I to nie licząc tych, którzy mogli skorzystać z prawa przejścia na emeryturę – właściwą, lub wcześniejszą.

Mercedes odprawy
„Tak, 400 tysięcy, tylko trzeba tutaj podpisać”

Zwolnienia w Mercedesie zbiegły się w czasie z naborem w Tesli

Firma Elona Muska od dawna szuka pracowników do swojej gigafabryki w Grünheide pod Berlinem. A porządnie wyszkolonych inżynierów łaknie jak kania dżdżu. Podobno nie płaci tak dobrze jak Daimler, ale finansowa poduszka na jaką spadają odchodzący z niego specjaliści, ułatwia podjęcie decyzji o przejściu pod skrzydła amerykańskiego pracodawcy. Przykład dał sam René Reif – były już szef fabryki silników Daimlera w Marienfeld – leżącej ok. 40 km od gigafabryki Tesli.

„Do fabryki Tesli to chyba w tamtą stronę, prawda?”

Podczas rekrutacji pracownicy Tesli muszą podpisać oświadczenie, że nie będą rozmawiali o firmie z kimkolwiek, a szczególnie z prasą

W efekcie nikt nie wypowiada się pod własnym nazwiskiem, ale rekrutowani inżynierowie po cichu przyznają się, że mogą liczyć na pensje w okolicach 100-120 tys. euro rocznie, do tego otrzymają 50 tys. euro w akcjach firmy. Pracują 40 godzin tygodniowo i mają 30 dni urlopu. I podobno będą mieli łatwiejszą ścieżkę rozwoju niż w zbiurokratyzowanym Daimlerze.

Wykształcić, wyszkolić, a potem wypuścić w świat, gdzie pracownik zostanie doceniony bardziej niż u rodzimych pracodawców – to przykład, który znamy z własnego podwórka. Czyżby Niemcy podążali tą samą drogą? Elon Musk dobrze wiedział co robi, planując otwarcie fabryki akurat w Niemczech.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać