Wiadomości

Mercedes chyba zorientował się, ile ma modeli w gamie. Idą cięcia

Wiadomości 27.07.2020 107 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 27.07.2020

Mercedes chyba zorientował się, ile ma modeli w gamie. Idą cięcia

Piotr Barycki
Piotr Barycki27.07.2020
107 interakcji Dołącz do dyskusji

Zanim przejdziemy do właściwego newsa, przyjrzyjmy się może po kolei temu, co ma w swojej ofercie Mercedes. 

To będzie zdecydowanie odpowiedni wstęp. Mało tego – będzie bardzo długi. Tak wygląda obecnie gama modelowa niemieckiego producenta:

Hatchbacki/minivany:

  • klasa A
  • klasa B

Sedany:

  • klasa A limuzyna
  • klasa C
  • klasa E
  • klasa S w dwóch wersjach
  • Maybach

Kombi:

  • CLA Shooting Brake
  • klasa C
  • klasa E
  • klasa E All-Terrain

Coupe i SUV coupe:

  • klasa C coupe
  • klasa E coupe
  • klasa S coupe
  • CLA coupe
  • CLS coupe
  • GLC coupe
  • GLE coupe
  • AMG GT coupe
  • AMG GT coupe, ale z 4 drzwiami

SUV-y:

  • EQC
  • GLA
  • GLB
  • GLC
  • GLE
  • GLS
  • G
  • Maybach (GLS)

Kabriolety i podobne:

  • klasa C kabriolet
  • klasa E kabriolet
  • klasa S kabriolet
  • AMG GT

VAN-y i podobne:

  • klasa V
  • EQV (w sumie to osobna wersja klasy V, więc nie będę liczyć)
  • jeszcze na stronie wisi klasa X

W sumie mamy… (liczenie tego chwilę zajmie) 33 modele, a i to nie licząc klasy X w ogóle, a EQV traktując jako wariant klasy V. 33 modele! W tym np. klasę E, która jest sedanem, kabrioletem, coupe, kombi, podniesionym kombi, a do tego ma jeszcze ładniejszy wariant w postaci CLE, który jest – tak, wracamy do początku listy – czterodrzwiowym sedanem. A, no i jeszcze – choć nie tak bezpośrednio – można trochę doliczyć do tego AMG GT 4 drzwi.

Nie mam absolutnie nic do klasy E, a E Coupe (koniecznie z dieslem pod maską!) jest moim autem marzeń, ale trochę tego dużo jak na jeden model i jednego producenta.

Ok, trzeba Mercedesowi przyznać, że faktycznie ostatnio usunął z oferty dwa modele – SL i SLC, ale to prawdopodobnie dlatego, że grupa docelowa na ten model wymarła śmiercią naturalną, dożywając uczciwego wieku ok. 120 lat gdzieś w odległej Argentynie.

Serio, 33 modele.

33 modele!

(Większego nagłówka nie mogę już dać, bo nam się strona wysypie)

Sięgam pamięcią do początku lat 90., kiedy miałem mniej więcej 2 lata (ok, tak naprawdę to zapytałem Tymona) i wychodzi na to, że w tamtym okresie w gamie Mercedesa – wliczając wszystkie odmiany nadwoziowe – liczyła sobie jakieś 10 modeli. Może nawet troszeczkę mniej.

No i teraz Mercedes chce tę gamę odchudzić.

Czyli przechodzimy do właściwego newsa. Carscoops podał, że Mercedes – już właściwie oficjalnie – planuje okrojenie swojej gamy modelowej, przynajmniej na terenie Stanów Zjednoczonych. Uwierzę wprawdzie dopiero wtedy, kiedy faktycznie to zobaczę, bo od ostatniej deklaracji o cięciu liczby modeli Mercedes dorzucił tak ze 4 nowe modele, ale zapowiedź to zapowiedź. Z oferty ma podobno zniknąć co najmniej 7 modeli, przy czym póki co nie podano jeszcze, które dostąpią zaszczytu bycia ostatnimi.

Aczkolwiek nie trzeba mieć szklanej kuli, żeby wytypować kilka mocnych typów, co niniejszym uczynię:

  • klasa S kabriolet – o zakończeniu produkcji tego modelu mówi się od dawna i w sumie chyba nikogo nie zdziwi, jeśli zabraknie go przy okazji nowej generacji klasy S. Ci, którzy do tej pory kupowali klasę S kabrio, pewnie przesiądą się do… Maybacha GLS. Jestem gotów postawić na to moje ostatnie pieniądze (mam aktualnie 7 zł)
  • klasa S coupe – bez wątpienia sprzedawała się lepiej niż kabriolet, ale była wymieniana jednym tchem z klasą S kabriolet, jeśli chodzi o wyrzucenie z gamy.
  • klasa C coupe i kabriolet
  • klasa E coupe i kabriolet – w obu tych przypadkach przyczyna usunięcia z gamy ma być prosta – zastąpi je (tak, wszystkie) jeden model. Na razie to tylko dość świeże plotki, ale jeśli okażą się prawdą, to miejsce tych czterech modeli ma zająć zupełnie nowy – CLE.

I teraz wyskoczmy z tych punktów, bo robi się ciasno i będzie trudno czytać.

Mercedes CLE?

Jeśli wierzyć plotkom – tak. Ma to być teoretycznie coś, co trafi do gamy pomiędzy klasą C i klasą E i pożre wszystkie niestandardowe warianty tych dwóch modeli. CLE ma być oferowane jako czterodrzwiowy sedan, shooting brake, a także coupe. Jako że sam zaczynam się w tym gubić, rozrysuję to:

Zniknie:

  • klasa C coupe
  • klasa C kabriolet
  • klasa E coupe
  • klasa E kabriolet

Zamiast tego będzie:

  • CLE
  • CLE coupe
  • CLE kabriolet

Ok, z tego wychodzi, że zamiast czterech modeli będą trzy. Niezbyt imponująca redukcja. Z drugiej strony, jeśli dorzucić do tego dwie klasy S, to mamy już 3 modele mniej. Autonews podaje do tego, że pewny swego nie może się czuć CLS, więc mamy już 4. Do tego sugeruje, że wypaść z gamy może któryś z modeli AMG GT, aczkolwiek tutaj już nie ma zbyt wielu szczegółów. To w sumie dawałoby nam 5 modeli mniej.

Co dalej? Nie mam już zbyt wielu pomysłów, chociaż może jakieś wskazówki dadzą ostatnie ruchy Mercedesa na terenie Stanów Zjednoczonych, w ramach których w wybranych fabrykach zrezygnowano z produkcji m.in. klasy A na rzecz produkcji GLB. Więc nie, nie możecie podpowiedzieć, żeby po prostu wywalili z oferty wszystkie SUV-y i SUV-y coupe. Pewnie jedyne, nad czym teraz zastanawia się zarząd Mercedesa, to jak produkować ich więcej.

Poważnie, kto wpadł na pomysł, żeby mieć w gamie 33 modele?

Z jednej strony to miłe, że teraz wchodząc do salonu Mercedesa i mówiąc poproszę coupe (niezależnie od tego, jak to brzmi) sprzedawca może nas zapytać o to, czy ma być małe, średnie, duże, duże i ładne, duże i sportowe czy ogromne. I czy może nie zechcielibyśmy rozważyć kabrioletów, które też są dostępne niemal w tych samych rozmiarach. Z drugiej strony – chyba próba zapełniania wszystkich możliwych nisz przełożyła się ostatecznie na to, że podobne pod wieloma względami modele zaczęły się po prostu wzajemnie podgryzać – do tego stopnia, że narzekają podobno nawet amerykańscy dealerzy, którzy mają problem z ogarnięciem i składowaniem tych wszystkich modeli, wariantów i podwariantów.

Wejdźmy w rolę takiego klienta na małego Mercedesa. Wybieramy się do salonu, pytamy się, co tam jest małego, bo duże auto nam nie jest potrzebne. Rozmowa wyglądałby pewnie tak:

  • Dzień dobry, chciałbym kupić jakiegoś małego Mercedesa.
  • Cudownie, mamy w ofercie kompaktową klasę A…
  • … świetnie, popro…
  • … którą można dostać też w wersji sedan…
  • Świetnie, lubię se…
  • … ale jest też i coupe!
  • To rozumiem, dwudrzwiowe?
  • Nie, oczywiście, że czterodrzwiowe.
  • To czym to się różni od sedana?
  • No jest bardziej coupe. Ale jeśli to do pana nie przemawia, to mamy jeszcze shooting brake’a. Ale w sumie jak pan troszkę dopłaci, to jest jeszcze klasa C coupe.
  • AAAaaaaAAAAaaaaaAA!

Po czym klient panikuje, pyta o to, jakie są małe SUV-y. I tu rozmowa wygląda tak: jak ma być mały i na 5 osób, to GLA, jak zakładamy, że będziemy kiedyś przypadkiem wieźć 7, to jest GLB. Proste.

Powinienem to wszystko chyba podsumować czymś w stylu, że jeśli podobają się wam coupe od Mercedesa, to czas najwyższy pójść i sobie takiego kupić, bo kto wie, co będzie za kilka lat. Ale patrząc na dotychczasowe działania niemieckiej marki, to pewnie zanim faktycznie zacznie się jakaś redukcja, to jeszcze zobaczymy kilka zupełnie nowych modeli. W końcu niedługo premiera EQS-a, a i już po ulicach błąkają się zamaskowane egzemplarze elektrycznego EQE (odpowiednik GLE, nie E).

Już szykuję sobie powoli wpis na 2025 r. Zacznę go pewnie od słów „Mercedes ma na dziś w gamie 48 modeli…”

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać