Klasyki / Historia

Mercedes MB 100 od AMG i Brabusa. Takie wersje oszczędnego dostawczaka naprawdę istniały

Klasyki / Historia 21.08.2019 622 interakcje
Michał Koziar
Michał Koziar 21.08.2019

Mercedes MB 100 od AMG i Brabusa. Takie wersje oszczędnego dostawczaka naprawdę istniały

Michał Koziar
Michał Koziar21.08.2019
622 interakcje Dołącz do dyskusji

Mercedes MB 100 to powolny dostawczak, będący twórczym rozwinięciem hiszpańskiego pojazdu. Mało kto pamięta, że ten kanciasty samochód użytkowy doczekał się wersji od AMG i Brabusa. Tak, też na początku myślałem, że to żart.

Prostopadłościan napędzany zazwyczaj przez diesla o mocy nieprzekraczającej 75 koni – co taki pojazd może mieć wspólnego z legendarnymi tunerami Mercedesów? To w pełni zrozumiałe, że Brabus przerobił klasę V, która i bez tego potrafi być szybka i dobrze wyposażona. Wręcz szybsza od stuningowanej wersji. Ale MB 100, czyli twórcze rozwinięcie stareńkiego dostawczaka F1000 L, produkowanego przez hiszpańską fabrykę IMOSA? Brzmi jak żart, przecież to nawet nie był prawdziwy Mercedes.

Tymczasem to stało się naprawdę. AMG i Brabus postanowiły swego czasu zmienić oszczędnego busa w pojazd, którego można pożądać. Z różnym skutkiem.

Mercedes MB 100 Brabus

Z dwóch tuningowych wersji, ta od Brabusa była zdecydowanie bardziej zachowawcza. Ograniczała się głównie do zmian kosmetycznych. Pod przednim zderzakiem pojawiła się dokładka ze światłami Hella, jako obręcze kół wykorzystano alufelgi, zamontowano także sportowy wydech wychodzący na bok auta.

Jedyna zmiana mogąca wpłynąć na jazdę? Obniżenie zawieszenia i zastosowanie innych resorów z tyłu. I to tyle, silnik bez zmian – nadal żenująco słaby. Auto wykonane według złotej zasady sformułowanej w języku lengłydż: „all show but no go”. Nie dziwię się, że Brabus nie przechwala się jakoś specjalnie tym pakietem.

mercedes mb 100 amg brabus

Mercedes MB100 AMG

Chłopaki z Affalterbach tworząc swoją wersję hiszpańsko-niemieckiego dostawczaka postarali się bardziej niż ekipa z Bottrop. Swoje dzieło zaczęli oferować już rok po oficjalnym rozpoczęciu produkcji. Po pierwsze, wprowadzili do oferty uturbione diesle 2.4 i 3.0 o mocy odpowiednio 98 KM i 126 KM.

Z zewnątrz zmiany były spore. AMG nie tylko zamontowało inny zderzak, ale jeszcze listwy wzdłuż całego nadwozia, poszerzki błotników i blendę z tyłu. Świetną robotę robił nowy grill z podwójnymi światłami. Samochód postawiono oczywiście na aluminiowych kołach, a szyby zmieniono na barwione, atermiczne. Na zamówienie można było dostać dwukolorowe malowanie.

mercedes mb 100 amg brabus

Nie zapomniano też o wnętrzu.

W środku MB 100 od AMG znajdziemy tapicerkę z Alcantary. Jeśli klient sobie zażyczył – bez problemu mógł dostać jeszcze telefon i systemy audio oraz wideo. Kolejna opcją było pokrycie podłogi specjalnym, ekskluzywnym dywanem. To nie takie oczywiste w starym busie. Oczywiście lista dostępnego wyposażenia się tutaj nie kończyła. Klient płaci, klient wymaga – wersja AMG była ponad dwukrotnie droższa od bazowego MB 100.

mercedes mb 100 amg brabus

Może i dziwne, ale na pewno nie nudne.

Modyfikacje wykonane przez obu tunerów łączy jedno – znalezienie MB 100 w takiej wersji nie jest ani łatwe, ani tanie. Poza tym różnią się wszystkim. Pakiet Brabusa to jakaś pomyłka spod znaku niezbyt gustownego tuningu wizualnego Opli Calibra w pierwszej dekadzie XXI w. 72 konie, dostawczak i sportowy wydech – doskonale spójne.

Natomiast wytwór AMG przypominał współczesne podkręcone busy. Z poprawionym wyglądem i osiągami naprawdę może się podobać. Nie tylko jest szybszy i ładniejszy, ale też wygodniejszy. W środku znajdziemy bogate wyposażenie, w odróżnieniu od standardowych MB 100, które w większości mają tylko wspomaganie kierownicy.

Dzieło AMG to naprawdę niegłupi, udany tuning. Mógłbym mieć takiego Merca. Zaś wersja od Brabusa w pełni zasługuje na to, jak została zapomniana. Może i jest rzadka, a auta w takiej specyfikacji to obiekty kolekcjonerskie, ale nic mnie nie przekona, że spoilery i sportowe wydechy mają sens w 72- czy 75-konnym wolnossącym dieslu.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie