Testy aut nowych

Pojechałem Mercedesem klasy G 350 d do Moskwy. Zabrałem ze sobą niedźwiedzia

Testy aut nowych 16.01.2020 124 interakcje
Michał Koziar
Michał Koziar 16.01.2020

Pojechałem Mercedesem klasy G 350 d do Moskwy. Zabrałem ze sobą niedźwiedzia

Michał Koziar
Michał Koziar16.01.2020
124 interakcje Dołącz do dyskusji

Kuda Gdzie można pojechać Mercedesem klasy G 350d? Oczywiście, że do Moskwy. Nie ma lepszego kierunku.

Brat mojej babci to straszny nudziarz, a zarazem ksiądz. Czyli wszystko się zgadza. Ma też tendencję do megalomanii, która pewnego dnia objawiła się jego poszukiwaniami szlachecko-magnackich korzeni mojej rodziny. W efekcie w moje ręce trafił świstek z wynikami jego poszukiwań. Mój prapraprapraprapradziadek podobno dostał tytuł szlachecki od Batorego za walki z Moskalami. Czyli był na terenie Rosji. To prawie tak jakby był Rosjaninem. Czyli ja też w 1 proc. jestem Rosjaninem. Zaufajcie mi, to zupełnie sensowne. Здравствуйте!

Dlatego kiedy dostałem Mercedesa klasy G 350d do testu obudziła się we mnie krew moich przodków. Muszę odwiedzić moich pobratymców kochających duże, drogie i zdolne wjechać wszędzie samochody. Muszę pojechać do Moskwy. Do diabła z poważnymi testami. Rzetelność dziennikarska? Nie znam typa.

mercedes klasy g 350d test
Jakaś dziwna ta Moskwa…

Отличный квадратный стиль.

My, Rosjanie wiemy, że rzeczy które są dobre się nie poprawia. Łada od lat 80. do 2012 r. była tak samo pudełkowata. Nowy lifting Nivy oznacza cupholdery, ale nie zmianę wspaniałej radzieckiej stylistyki. Dlatego dobrze, że Mercedes wykorzystał ponownie tę samą konstrukcję ramy. Co prawda nadwozie zaprojektowali od nowa, ale w najlepszym możliwym stylu – jakby zbudowano je z pudełek. Tylko z przodu pojawiły się jakieś niebezpieczne zaokrąglenia. Wot, moda.

Nie oszukujmy się, oryginalna gelenda jest jedna. Jakkolwiek projektanci robili co mogli by ten wóz wyglądał jednocześnie nowocześnie i staro, to ja np. nie kupuję tego nowego nadmiaru malowanego plastiku z przodu. Wygląda trochę jak ten przedni zderzak-narośl w Ładzie 4×4 Urban.

mercedes klasy g 350d test
Na co komu tyle plastikowych nakładek? Łada ich nie potrzebowała.

O zaokrąglonych bzdurach można szybko zapomnieć dzięki klamkom, których projekt nie zmienił się od lat. Wystające, plastikowe, z okrągłym przyciskiem. Krótko po oddaniu gelendy miałem okazje przejechać się starą dostawczą kaczką, i miała dokładnie takie same klamki. Do tego widoczne zawiasy, bolce od zamka w drzwiach czy nawet boczna listwa i przetłoczenie zrobione praktycznie tak samo jak w oryginalnej gelendzie. Ktoś tu naprawdę wiedział na czym polega duch G-klasy.

mercedes klasy g 350d test
Te klamki od tych ze starej dostawczej kaczki różnią się tylko ładniejszym przyciskiem.
mercedes klasy g 350d test
Od razu widać, że solidne auto, nie to co te zniewieściałe SUV-y.

И полетят Москва-Магадан.

Z nieznanych przyczyn Mercedes nie zgadza się, by jechać autem testowym do Federacji Rosyjskiej. Как ужасно. Zupełnie nie wiem dlaczego i na pewno nie ma nic wspólnego z większą przestępczością i problemami z wypłatą ewentualnego odszkodowania. Nie wszystko stracone. W Polsce też jest Moskwa. Tam właśnie pojadę.

W podróż zabiorę mojego niedźwiedzia. Też tęskni za ojczyzną, w której nigdy nie był. Ale nieważne kim jesteś, ważne kim się czujesz. Вперед ребята.

mercedes klasy g 350d test
Oto mój niedźwiedź Sasza.

Mercedes G 350 d – двигатель.

Model, którym pojechałem do Moskwy miał pod maską diesla 2.9 o mocy 286 KM. Nie ma tu mowy o brutalnym ryku czterolitrowego V8. To bardzo spokojne i ciche klekotanie cywilizowanej wysokoprężnej jednostki. Niedobrze. Po wielkim nosie z przodu oczekiwałem mocnych wrażeń dźwiękowych, a tu jak w osobówce. Żadnych drgań, szarpnięć, nawet przy wysokich obrotach w kabinie niewiele słychać.Tęsknię za moim ZIŁ-em 131, którym jeździłem w poprzednim życiu w wojsku. To był prawdziwy samochód terenowy z długim nosem.

Żeby nie było, diesel ma swoje zalety. Np. pali o wiele mniej od benzynowego wariantu. Konkretniej około 14-15 litrów w mieście i 16 na autostradzie. Tu widać wyraźnie, że aerodynamiki nie oszukasz, rozpędzanie wysokiego pudełka do 140 km/h nie jest łatwe. Stąd zapewne wyższe spalanie przy dużej prędkości niż podczas spokojnej jazdy w mieście.  Średnia z całego testu wyniosła 15,2 litra na 100 km. Pytanie tylko czy przy tak drogim aucie spalanie faktycznie ma jakieś większe znaczenie?

mercedes klasy g 350d test
Хороший двигатель.

Dynamika wersji 350d jest zupełnie akceptowalna. Przyspieszenie nawet w trybie sport nie wgniata w ziemię, ale zwalisty Mercedes na pewno nie jest powolny. 2,9-litrowy diesel spięty z 9-biegową skrzynią automatyczną radzi sobie wystarczająco dobrze, by można było wykonać każdy racjonalny manewr bez obaw o to, czy się zdąży. Z drugiej strony nie zachęca raczej do dynamicznej jazdy. Ale czego chcieć więcej od auta, które w poprzednich wcieleniach było toporną terenówką?

Привет из Mосквы.

Rozgadałem się o silniku, a w międzyczasie wylądowałem już w Moskwie. To mała miejscowość w województwie łódzkim, obok autostrady A1. Na jej centrum składa się skrzyżowanie, kapliczka, plac zabaw i boisko do gry w siatkówkę.

mercedes klasy g 350d test
To ma być centrum Moskwy?

Как жаль, nie wygląda to jak prawdziwa Moskwa. Gdzie kopie Pałacu im. Józefa Stalina? Podobno to miejsce nazywa się Moskwa, bo tak nazwał je niejaki Konstanty Plichta po powrocie z wyprawy na Moskwę. Na tym koniec cech wspólnych. Trudno, przynajmniej można chwilę odpocząć na placu zabaw i pomyśleć co dalej.

mercedes klasy g 350d test
Sasza chyba nie polubił placu zabaw w Moskwie.

Niedźwiedź ze smutku, że nie widzi śladów ojczyzny odpalił butelkę. Myli się. Jest opuszczony dom. W Rosji też są opuszczone domy. Punkt zaliczony.

mercedes klasy g 350d test
Opuszczony dom – jest.
Parkowanie poza parkingiem – jest.

Opcje są dwie – można eksplorować dalej ulice odchodzące od skrzyżowania albo udać się za tabliczkę z napisem „Park Krajobrazowy Wzniesień Łódzkich”. Zacznijmy od tej drugiej opcji. Może będzie okazja skorzystać z dopracowanego napędu na wszystkie koła z blokadami dyferencjałów.

Błąd. Nic z tego. Pierwsza droga, w którą się zapuszczam to zwykła wiejska szosa prowadząca wiaduktem nad autostradą do kolejnej miejscowości. Nic ciekawego. Lepiej spróbuję pojechać szutrówką. To mądrzejszy wybór.

Mercedes klasy G 350 d – комфорт

Okazji do prawdziwej zabawy napędami tu nie będzie, ale to nic złego. I tak nie mam pojęcia o off-roadzie. Za to mogę zwrócić uwagę na to jak wielki skok pod względem komfortu wykonała G klasa od czasów swojej pierwszej wersji. Nie tylko na asfalcie czułem się jak w dobrej klasy samochodzie osobowym. Także na niezbyt równej drodze szutrowej przy zawieszeniu ustawionym na tryb komfort ledwo dało się poczuć zmianę nawierzchni. Ależ bym jeździł po syberyjskich autostradach.

mercedes klasy g 350d test
Stepy lepsze.

Zwracam na to uwagę nie bez przyczyny. Miałem okazję jeździć jako pasażer pierwotnej, wojskowej gelendy. Zachowywała się jak typowa terenówka. Miała bardzo dobre zdolności terenowe, ale na każdej dziurze rzucało nami w kabinie jak workami z ziemniakami z Państwowego Gospodarstwa Rolnego. Aktualna G-klasa to ogromny skok naprzód pod kątem komfortu.

Mercedes klasy G 350 d – удобства

A skoro o nim mowa, to nie tylko zawieszenie stało się bardziej przyjazne ludziom. Zajęcie dobrej pozycji za kierownicą jest banalnie proste, a fotel kierowcy bardzo wygodny. Po pierwsze wnętrze jest wystarczająco przestronne. Zarówno z przodu jak i z tyłu nie brakuje miejsca dla pasażerów.

mercedes klasy g 350d test
Na jednym miejscu zmieściłyby się dwa niedźwiedzie. Nie jest źle.

Bagażnik także jest słusznych rozmiarów. Bez problemu zapakowałem tam cztery opony na 13-calowe koła.

mercedes klasy g 350d test
Zmieści się wszystko co potrzebne na wyjazd do Moskwy. Np. nic, bo znajduje się ona tylko niewiele ponad 100 km od Warszawy.

Zresztą wnętrze zupełnie nie przypomina tego, którego spodziewalibyśmy się w terenówce. Zamiast prostej deski i łatwych w myciu materiałów znajdziemy tu wysokiej klasy skórzaną tapicerkę świetną jakość wszelkich elementów wykończeniowych. O błotno-terenowym pochodzeniu przypomina jedynie rączka na desce po stronie pasażera, swoją drogą łudząco podobna do tych z poprzedniej generacji. Nie ma tu mowy o prostocie.

mercedes klasy g 350d test
Nie ma biedy.

Owszem, zamki kiedy się blokują wydają staroszkolny, głośny szczęk, a drzwiami trzeba mocno trzasnąć by się zamknęły. Ale nowa G klasa ma na pokładzie wszelkie udogodnienia właściwe współczesnym autom osobowym wyższej klasy. W tym to co dla mnie najważniejsze – solidny system audio. Z którym oczywiście musiałem się na początku chwilę pobawić, by przywrócić do normalności korekcję tonów. Jak w każdej testówce nie wiadomo po co ktoś podbił na maksa doły i wysokie. Potem już mogłem rozkoszować się rosyjską muzyką, bo Mercedes klasy G jest świetnie wyciszony. Jedynie na trasie przy 140 km/h słychać bardzo charakterystyczny nieregularny świst powietrza tańczącego na niezbyt aerodynamicznej karoserii.

Odrobina Rosji w Moskwie.

Zupełnie pominąłem wątek wzgórz. Fakt, jedno znalazłem, ale widok z niego wcale nie był jakiś powalający. Ot, pofalowany teren i pola uprawne. Wolałbym stepy. Wracam więc do wsi w poszukiwaniu choć śladu czasów, kiedy sięgały tutaj granice Matuszki Rassiji. Może dostrzegę to w tradycyjnej drewnianej szopie? W końcu u giermańców dominowały murowane.

mercedes klasy g 350d test

Nie, to nie to. Ale chwila, jest. jest jeden dom, z drewna, w starym dobrym stylu. Jak na prawdziwej, pięknej, rosyjskiej wsi. Aż mi się łezka w oku zakręciła, a mój niedźwiedź się uśmiechnął. O ile pluszowe niedźwiedzie mogą się uśmiechać.

mercedes klasy g 350d test
Kot, idź sobie.

Znalazłem też inny akcent prosto z Rosji. Ot przy drodze ktoś wyrzucił stertę elementów wnętrza jakiegoś samochodu. Gdzieś dalej, obok jednego z domostw na uboczu znalazłem kilkanaście Audi w trakcie demontażu, gdzie indziej na drodze dojazdowej do posesji leżał cały zespół tylnego zawieszenia wraz z kołami, dalej spora sterta felg. Nie śmiem twierdzić, że ma to coś wspólnego z nielegalnym złomowaniem pojazdów, ale poczułem się jak w domu. Pełnię szczęścia osiągnąłem znajdując posesję, gdzie wśród gęstych zarośli ktoś wrasta dwa Żuki i trzy Golfy 2. Oba te auta trafiały do Rosji, więc wszystko się zgadza.

mercedes klasy g 350d test
Niełatwo to dostrzec, ale tam stoi Żuk i dwa Golfy.
mercedes klasy g 350d test
Renault 18 GTL – ciekawy moskiewski wrost.

Время возвращаться домой.

Zobaczyłem co miałem zobaczyć, popłakaliśmy jeszcze trochę razem z niedźwiedziem nad ojczyzną, w której nigdy nie żyliśmy i przyszła pora wracać. Trasę powrotną zacząłem od bocznych dróg by zobaczyć jak Mercedes G-klasa zachowuje się w zakrętach. W końcu siedzi się w nim wysoko, widzi długi nos i ma wrażenie, że prowadzi wóz co najmniej wielkości ZIŁ-a 131. To wrażenie częściowo potwierdza się w zakrętach. Nie sprawdzałem gdzie są granice możliwości tego auta, bo zgodnie z przewidywaniami potężnie się przechyla.

mercedes klasy g 350d test

Ponieważ Moskwa mnie zawiodła, to wracając nie miałem o czym myśleć. Skończyło się na tym, że zacząłem rozważać czy warto kupić G-klasę. Model 350 d zaczyna się od 496 200 zł, a to w żadnym wypadku nie jest mało. To auto w testowanej przez mnie wersji kosztuje według cennika 683 150 zł. To ogromna kwota, za którą można zarówno kupić pojemniejsze i lepiej się prowadzące na asfalcie SUV-y premium, jak i kilka samochodów typowo terenowych. By wybrać G-klasę trzeba naprawdę się w niej zakochać.

Dla kogo jest Mercedes klasy G 350 d?

Czego by nie mówić, gelenda w swojej obecnej formie nadal jest autem z charakterem. Może i wariant 350 d jest zdecydowanie grzeczniejszy niż 500-tka, ale to nadal bardzo wyrazisty samochód. Przede wszystkim ze względu na wygląd, w niewielkim stopniu zmieniony od 1979 r. Przez to naprawdę wyróżnia się na drodze. Także szczegóły, takie jak dźwięk ryglowania drzwi, klamki czy konieczność trzaskania drzwiami nadają gelendzie takiego ostrego, niemal wojskowego sznytu. Jest to zaskakujące w zestawieniu z luksusowym wnętrzem i aluminiowymi, kompletnie nieterenowymi obręczami kół. Mercedes klasy G to taki samochodowy ekwiwalent drogiej, designerskiej kurtki inspirowanej mundurem, a nie ubrań z demobilu. Wyciąga z wojskowej terenówki to, co najbardziej podoba się cywilom. Niestety, to jednocześnie sprawia, że prawdziwy żołnierz by tej nowej gelendy nie tknął. Chyba że mówimy o nadal oferowanych odmianach Professional, ale to zupełnie inna historia.

W skrócie aktualna gelenda to bardzo stylowy, wyrazisty a zarazem wygodny samochód, który można czasami zabrać bez większych obaw poza utwardzone drogi. Jeśli ktoś szuka takiego zwracającego na siebie uwagę i nieco brutalnego auta – to G-klasa jest dla niego. Biorąc pod uwagę cenę ten Mercedes jest raczej adresowany do ludzi, dla których koszty grają drugorzędną rolę, dlatego moim zdaniem lepiej postawić na wersję benzynową. Pali więcej, ale gwarantuje lepsze osiągi i przede wszystkim bardziej pasuje do brutalnego ducha tego samochodu. Chyba że ktoś ma zamiar bardzo dużo jeździć. Wtedy wybór diesla może faktycznie się opłacić. Kosztem osiągów i wrażeń akustycznych zyskamy zdecydowanie mniejsze wydatki na paliwo. A także spory zasięg – w okolicach 700 km.

mercedes klasy g 350d test

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać