Wiadomości

Tak ma wyglądać nowy Mercedes GLS. Premiera już za kilka dni

Wiadomości 15.04.2019 48 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 15.04.2019

Tak ma wyglądać nowy Mercedes GLS. Premiera już za kilka dni

Piotr Barycki
Piotr Barycki15.04.2019
48 interakcji Dołącz do dyskusji

Aktualny Mercedes GLS jest nie tylko jednym z największych osobowych Mercedesów, ale też jednym z… najstarszych w gamie. Ale już bardzo niedługo.

Teoretycznie nową wersję Mercedesa GLS powinniśmy zobaczyć najwcześniej w środę, podczas oficjalnej premiery na targach motoryzacyjnych w Nowym Jorku. Niestety dla niemieckiej marki, wielkiej niespodzianki nie będzie – zdjęcia prasowe przedstawiające nowego wielkiego SUV-a już dziś dostały się do sieci.

Nowy Mercedes GLS – jaki będzie?

Zdjęcie: paultan.org

Patrząc na udostępnione grafiki – z pewnością mniej kanciasty i kwadratowy niż do tej pory. Zdecydowanie bliżej mu do krągłości obecnego na rynku od jakiegoś czasu GLC czy nowego GLE.

Z tym drugim mają go łączyć nie tylko kwestie wizualne, takie jak np. schodzące się ku środkowi klapy bagażnika tylne światła. Wspólna dla obu modeli ma być też modułowa płyta podłogowa MHA (Modular High Architecture), w przypadku GLS oczywiście odpowiednio wydłużona.

Takie rozwiązanie ma sprawić, że nowy GLS będzie m.in. lżejszy, a przy tym będzie się lepiej prowadził. Łatwiejsze będzie też łatwiejsze wprowadzenie do największego Mercedesa rozwiązań związanych z częściowo autonomiczną jazdą i systemów bezpieczeństwa.

Zbliżone – przynajmniej, jeśli opieramy się na najnowszych, nieoficjalnych zdjęciach – ma być też wnętrze. Ten sam zestaw podwójnych ekranów, ta sama kierownica (znana zresztą z innych modeli), ten sam układ nawiewów. Ogromnych różnic, może poza opcją 7-miejscowego nadwozia i w kwestii dodatków czy wykończenia, nie powinniśmy się spodziewać.

Powtarzają się przy tym plotki na temat wprowadzenia na rynek GLS w odmianie Maybach. Taka wersja miałaby oferować m.in. inne opcje wykończeniowe, inne dodatki stylizacyjne, a także inne konfiguracje foteli. W tym chociażby cztery osobne fotele, tak samo jak w Maybachu klasy S.

Nowy Mercedes GLS – co pod maską?

Zdjęcie: paultan.org

Tutaj można spodziewać się mniej więcej tych samych jednostek, co w aktualnej klasie S.

Do wyboru będą więc sześciocylindrowe, rzędowe silniki benzynowe (potencjalnie 450 i 560 – 500 nie jest łączona z napędem na obie osie), a także wysokoprężne (350 d, 400 d).

W tej generacji do oferty wprowadzona powinna też zostać jednostka hybrydowa, pozwalająca na przejechanie na prądzie do 50 km. W klasie S taki zasięg zapewnia wariant S 560 e z zestawem akumulatorów o pojemności 13,5 kWh. Możliwe, że w większym GLS ten zestaw będzie odrobinę większy.

Na szczycie pojawi się – w pewnym momencie – odmiana AMG 63, wykorzystująca prawdopodobnie aktualną, 4-litrową jednostkę napędową, generującą 612 KM.

Co trafi pod maskę Maybacha? Tego aktualnie nie wiadomo, ale szanse na 600-tkę z V12 pod maską są raczej niewielkie.

Cena?

Aktualny GLS zaczyna się od 377 000 zł za najtańszą wersję z dieslem, automatyczną przekładnią i napędem na obie osie. Wersja AMG to już wydatek co najmniej 674 500 zł.

Trudno przy tym spodziewać się, żeby następca był tańszy. Ba, może być nawet droższy – w końcu konkurencyjne BMW X7 zaczyna się od 393 100 zł. A w momencie premiery nowego GLS straci swoją przewagę świeżości.

* Zdjęcia: paultan.org

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie