Przegląd rynku

Po debiucie GLB gama SUV-ów Mercedesa jest jeszcze dziwniejsza. Co w niej znajdziemy?

Przegląd rynku 11.06.2019 50 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 11.06.2019

Po debiucie GLB gama SUV-ów Mercedesa jest jeszcze dziwniejsza. Co w niej znajdziemy?

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski11.06.2019
50 interakcji Dołącz do dyskusji

Po premierze GLB gama SUV-ów Mercedesa jest jeszcze dziwniejsza niż była do tej pory. Spróbowałem coś z niej zrozumieć.

Już wiem, na co odpowiedzią było „czterdzieści dwa” z powieści Douglasa Adamsa jako „uniwersalna odpowiedź na pytanie o życie, wszechświat i całą resztę”. Czterdzieści dwa to liczba SUV-ów, jakie powinien mieć w ofercie każdy producent, żeby konkurować na tym trudnym rynku. Mercedes jest na najlepszej drodze. Obecnie w jego gamie widzę dziewięć SUV-ów i crossoverów, więc zostały jeszcze 33, ale i do tego dojdziemy. Nowy GLB wprowadza element zamieszania. Nazywa się jak SUV, wygląda jak SUV, ale jest skierowany do klientów, którzy normalnie kupiliby minivana. Czyli nikt już nic nie wie. Zróbmy więc przegląd podniesionych Mercedesów w obecnej ofercie marki z ul. Daimlera w Warszawie.

Mercedes GLA

GLA to taki kompaktowy crossover na poprzedniej klasie A. W międzyczasie klasa A zdążyła doczekać się nowej generacji, z tej nowej generacji wyrósł już zwykły sedan o wdzięcznej nazwie „A sedan” oraz usportowiony sedan CLA, a GLA dalej jest oferowane w swojej poprzedniej formie, znanej od 2013 roku. Jest to więc dinozaur w gamie Mercedesa. Spodziewałem się, że po CLA zostanie zaprezentowane nowe GLA, tymczasem GLA nadal jest w fazie testów, a zamiast tego dostajemy GLB.

GLA nie występuje z dieslem. Do wyboru są dwa benzynowe silniki R4: 1.6 i 2.0, a najmocniejszy z nich osiąga moc 211 KM, łącząc się z napędem na 4 koła.

mercedes glb 2020

Mercedes GLB

To ta nowość, o której pisał już Adam. Czyli wielkość GLC, ale zupełnie inny charakter: silnik w poprzek, siedem miejsc… zasadniczo Mercedes wymyślił minivana, tylko w innym opakowaniu. Na pewno będzie się świetnie sprzedawać. Następny!

Mercedes GLB

Mercedes GLC

Ten model bazuje na klasie C, czyli ma silnik wzdłużnie, a w bazowych wersjach napęd tylko na koła tylne. Na polskim rynku stanowi przebój niemieckiego producenta. Właśnie doczekał się liftingu, który szeroko opisywaliśmy, ale warianty poliftowe nie trafiły jeszcze do cennika. GLC ma taki elegancki, mercedesowy charakter – zamiast buchać agresją jak niektórzy rywale, stawia na dyskrecję i wyrafinowanie. O ile te słowa w odniesieniu do SUV-a w ogóle mają sens. Do wyboru są trzy silniki, wszystkie łączone z automatyczną skrzynią biegów. To 2.0 diesel (163-245 KM), 2.0 benzyna (258 KM) i benzynowy 4.0 V8 w wersji AMG, który przyspiesza do setki w cztery sekundy.

Mercedes GLC

Mercedes GLC Coupe

Jak GLC, tylko że z mocniej opadającym dachem. Czyli „też chcielibyśmy mieć w ofercie BMW X6, chociaż nie wiemy dlaczego”. W stosunku do zwykłego GLC brak tu wersji benzynowej 2.0, czyli albo diesel, albo 4.0 V8. To ma sens.

mercedes glb 2020

Mercedes EQC

Nowy i elektryczny. Z zewnątrz wygląda jak GLC, ale nie emituje ani jednego kawałka CO2. Cichutko bzycząc prądem wiezie nas w stronę elektrycznej przyszłości.

Mercedes GLE

Kiedyś nazywał się ML, a potem w ramach ujednolicania gamy zmieniono mu nazwę na GLE. To duży SUV bazujący częściowo na klasie E. Przez lata był najważniejszy w gamie Mercedesa (bo to od ML-a się zaczęło), dziś klienci na tego typu samochody mają taki wybór, że GLE ma dość trudne zadanie na rynku. Gama silnikowa tego modelu jest co najmniej dziwna. Mamy bazowego diesla 2.0, ale z 4×4. Mamy diesla 3.0 w dwóch wersjach mocy i to sześciocylindrowego (272-330 KM), wreszcie zaś na szczycie gamy mamy benzynową, rzędową szóstkę rozwijającą aż 367 KM (oczywiście z turbo), ale już ani o ząbek nie szybszą niż trzylitrowy diesel. A gdzie AMG? Nie ma, bo żeby kupić AMG, musisz wybrać…

Mercedes GLE 580

Mercedes GLE Coupe

To samo, tylko brzydsze. Moim zdaniem – najbardziej nieproporcjonalny model Mercedesa w obecnej palecie modeli. To już wolę nowe, pudełkowate GLB od GLE Coupe wyglądającego jak przedawkowany synthol. Ale teraz uważajcie: silniki. Wszystkie mają układ V6 lub V8. Gamę otwiera diesel V6 (inny niż w GLE!!! – starsza seria), potem mamy jeszcze benzynowe 3.0 V6 (też inne niż w GLE) i benzynowe 4.6 V8. Oraz trzy modele AMG: jeden z 3.0 V6 – AMG 43 i dwa z V8, ale 5,4-litrowym z oznaczeniem 63/63S. Zwracam uwagę, że ani jeden silnik z GLE nie występuje w GLE Coupe i na odwrót. Jak tam ujednolicanie gamy idzie?

mercedes glb 2020

Mercedes GLS

I największy w ofercie SUV, siedmioosobowe GLS. Do wyboru dwa diesle 3.0, ale w rzędzie, nie V6. Żadnych V8 i AMG. Dla ludzi, którzy bezwzględnie muszą mieć największy samochód na osiedlu.

mercedes glb 2020

Ale to jeszcze nie koniec, bo przecież został nam jeszcze…

Mercedes klasy G.

Też niedawno został poddany odświeżeniu, kolejnemu w swojej 40-letniej historii. Według nomenklatury Mercedesa to nie SUV, a off-roader. Coś w tym jest, choć patrząc na profil nabywcy i przewidywane użytkowanie, klasyfikowałbym ten model jako auto miejskie. Do wyboru są dwa silniki: rzędowa szóstka na ropę albo benzynowe V8 w wersji G 500 lub AMG. Ten ostatni, 585-konny został wyceniony na 746 tys. zł.

Mercedes G 500 2018 test

W ofercie SUV-ów Mercedesa do tej pory nawet było w miarę jednolicie, poza zadziwiającym miksem jednostek napędowych. Teraz jednak, po premierze GLB, trochę trudno się w niej połapać. Skoro najlepiej sprzedającym się modelem jest średni GLC, to dołożenie praktyczniejszego GLB raczej zaszkodzi sprzedaży aktualnego bestsellera. Ale może o to chodzi, bo zapewne GLB pokona GLC niższą emisją CO2, co dla producenta ma kluczowe znaczenie. Przy okazji wygląda odrobinkę jak zmniejszona G-klasa, zwłaszcza z daleka i gdy przymrużymy oczy. A gdy przymrużymy je jeszcze mocniej, może nam się wydać, że którykolwiek z nich nadaje się do jazdy w terenie. Chyba że chodzi o teren zabudowany.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie