Wiadomości

Mercedes stworzył prawdziwe elektryczne auto terenowe. I nie, nie jest to klasa G

Wiadomości 13.10.2020 48 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 13.10.2020

Mercedes stworzył prawdziwe elektryczne auto terenowe. I nie, nie jest to klasa G

Piotr Barycki
Piotr Barycki13.10.2020
48 interakcji Dołącz do dyskusji

Żeby było ciekawiej, nowy projekt Mercedesa jest pod niektórymi względami lepszy w terenie od klasy G. I ma głośniki w reflektorach, a tego Gelandewagen na pewno nie ma. 

Poznajcie… Mercedesa EQC 4×4^2:

I żeby nie trzymać zbyt długo w tajemnicy tego, w czym jest lepszy od klasy G – chodzi o kąty natarcia i zejścia. W obydwu przypadkach klasa G może pochwalić się wynikiem na poziomie 28 stopni. EQC 4×4^2 uzyskał natomiast wynik równy odpowiednio 31,8 stopnia i 33 stopnie. Dla porównania, standardowy EQC ma 20,6 i 20 stopni.

Łutututu.

Od terenowej legendy Mercedesa EQC 4×4^2 jest też lepszy, jeżeli chodzi o prześwit. Elektryczną terenówkę dzieli od podłoża 293 mm. Klasę G – o 58 mm mniej. Nawet Dacia Duster nie może tutaj walczyć jak równy z równym.

Fakt, nie jest to wynik równie imponujący jak klasy G 4×4^2, ale próba podniesienia EQC tak wysoko byłoby chyba przesadą.

Tym, co różni jednak najbardziej klasę G od EQC 4×4^2 jest to, że klasa G istnieje i można ją kupić.

EQC 4×4^2 natomiast istnieje, ale kupić go nie będzie można. Podobnie jak klasa E 4×4^2, jest to eksperyment i jednostkowy projekt – tym razem służący do sprawdzenia tego, na jak wiele w terenie może sobie pozwolić auto elektryczne.

Nie możemy więc niestety liczyć na to, że taki EQC, z osiami portalowymi, trafi kiedykolwiek do sprzedaży. I to nawet pomimo tego, że Mercedes zapewnia, że zawieszenie 4×4^2 zostało zamocowane w tych samych punktach montażowych, co standardowe zawieszenie. Chociaż w sumie byłby to ciekawy pomysł na kolejną opcję w konfiguratorze.

Raczej też mało prawdopodobne, żeby Mercedes zaczął oferować w EQC terenowe koła i opony 285/50 R20. Przy tym rozmiarze felg w tym modelu trzeba się aktualnie pogodzić z faktem, że z podłożem łączą nas o wiele mniej baloniaste opony 235/50 i 255/45.

Nic nie wskazuje też, że do EQC – przynajmniej na razie – trafi inny pomysł z wersji 4×4^2, czyli głośniki umieszczone w reflektorach auta. Niestety Na szczęście nie służą one do puszczania muzyki w leśnej głuszy – odpowiadają, jak we wszystkich samochodach elektrycznych, za generowanie dźwięków, które mają ostrzec m.in. pieszych przed nadjeżdżającym cichym samochodem.

Dlaczego zdecydowano się umieścić je akurat w reflektorach? Bo… było to możliwe. Jako że uznano, że EQC 4×4^2 zasługuje na wydajniejszy system generowania dźwięków (AVAS), postanowiono poeksperymentować, czy dla zaoszczędzenia miejsca zmieści się w reflektorach. I zmieścił się.

Mercedes nazywa przy tym – bardzo kreatywnie – ten pomysł lampspeakerem. Aż dziwne, że nie pojawiła się tutaj żadna końcówka -tronic, żeby było jeszcze bardziej mercedesowato.

A jak to jeździ?

Podobno zaskakująco dobrze, chociażby ze względu na niebywałą zwinność auta, którą udało się osiągnąć nawet pomimo sporego rozmiaru felg. EQC 4×4^2 radzi sobie też w testach nawet z trudniejszymi wyzwaniami, mimo braku udogodnień znanych z większości prawdziwie terenowych aut.

Ach, gdyby ktoś pytał o dopuszczalną maksymalną głębokość brodzenia, to wynosi ona 40 cm, czyli zdecydowanie mniej niż w klasie G. Podejrzewam też, że 4×4^2 w wersji elektrycznej waży swoje – nawet jak na ten segment. Nie wspominając już o tym, że z zasięgiem nawet zwykłego EQC trudno tutaj mówić o prawdziwie przeprawowym/wyprawowym pojeździe.

Chyba że nagle na bezdrożach zaczną wyrastać szybkie ładowarki. Ale na razie nie chcą coś za bardzo wyrastać w Polsce nawet przy drożach, więc chyba nikomu nie będzie przeszkadzać, że EQC 4×4^2 pozostanie na razie ciekawostką.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać