Testy aut nowych

Mercedes A200 to bardzo nowoczesny samochód. Gdyby nie ten silnik z Renault…

Testy aut nowych 30.10.2018 99 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 30.10.2018

Mercedes A200 to bardzo nowoczesny samochód. Gdyby nie ten silnik z Renault…

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk30.10.2018
99 interakcji Dołącz do dyskusji

Nowej klasie A można powiedzieć, że chcemy jechać na kebab, a ona nas tam zaprowadzi. Ale czy oprócz rozmawiania z samochodem warto nim też rzeczywiście gdzieś pojechać?

-Hej, Mercedes – gdy wypowiemy ten zwrot, z głośników samochodu rozlegnie się miły, kobiecy głos.
-Słucham? – dopyta.
Możemy puścić wodze fantazji. Jeżeli powiemy, że mamy ochotę jechać na kebab czy sushi, pokaże nam listę takich lokali w okolicy. Gubi się tylko przy pizzy – wtedy podpowiada, żebyśmy dojechali do miejscowości Piece w powiecie szczycieńskim.

Ale z klasą A można rozmawiać nie tylko o jedzeniu. Można na przykład zażyczyć sobie włączenia podgrzewania któregoś z foteli albo po prostu się poskarżyć. Po haśle „jest mi zimno” Mercedes postanowi zwiększyć temperaturę we wnętrzu. System zdobył moje serce po tym, gdy powiedziałem „Wyłącz komunikaty o ruchu drogowym”, po czym… dokładnie to się stało i sygnał z radiowej Jedynki przestał mnie już straszyć nagłym włączaniem się podczas słuchania muzyki.

Całość działa bardzo dobrze.

Mercedes A200 test

Oczywiście skuteczność nie jest stuprocentowa. Na początku trzeba trochę wyczuć, jak należy formułować zdania. „Mam ochotę na kebab” nie zadziała, ale „Chcę pojechać na kebab” już tak. Czasami „pani Mercedes” zdarzy się pogubić. Ale można spędzić owocne, długie minuty w korku po prostu gadając do auta.

To już nie jest stary system Comand, a najnowszy, o nazwie MBUX. Funkcja zaawansowanych komunikatów głosowych to tylko jedna z nowości. Ekran jest w końcu dotykowy i w dodatku bardzo sprawnie dzieła. Co więcej, pozostawiono też całkiem sporo fizycznych przycisków. Jeśli ktoś nie lubi zostawiać śladów palców na wyświetlaczu, może tez obsługiwać całość touchpadem. Dodajmy do tego znane mi już np. z C 43 AMG małe gładziki na kierownicy, którymi np. przełącza się stacje radiowe. W klasie C na to narzekałem, w klasie A ktoś to dopracował, bo już nie irytuje.

Nowy Mercedes A jest więc bardzo, bardzo nowoczesny.

Mercedes A200 test

Niestety, na tyle, że w testowanym egzemplarzu nie było nawet zwykłego gniazda USB, a jedynie USB-C. Przypłaciłem to rozładowaniem się mojego „staroświeckiego” smartfona. A Mercedes A200 to właśnie trochę taki smartfon na kołach. Ma masę funkcji, można obsługiwać go na sto sposobów, można do niego gadać… i można się też w tym wszystkim trochę pogubić. Wyobrażam sobie starszych klientów, którzy po prostu nie dadzą sobie rady z obsługą samochodu. Ale w tę stronę idzie teraz motoryzacja, więc trzeba się przystosować, nie ma na to innej rady. A ja muszę kupić sobie nowy telefon.

Czy oprócz systemu multimedialnego są tu inne ciekawe rzeczy?

Mercedes A200 test

Tak naprawdę o systemie MBUX i jego wszystkich zakamarkach mógłbym napisać nie jeden tekst, ale małą książkę. Samo wymienienie wszystkich funkcji zajęłoby mi kilka stron. Co więcej, jestem przekonany, że znaczna część klientów na nową klasę A bardzo się tym interesuje. Nowoczesne gadżety i tak zwana łączność to teraz niezwykle ważna sprawa. Ale dla mnie wciąż najbardziej istotne jest to, jak samochód jeździ.

Pod maską – benzynowy silnik 1.3 TCe.

Jest to jednostka konstrukcji Renault, choć podobno Mercedes też brał udział przy jej projektowaniu. Lepiej nie mówcie tego klientom na A klasę, ale ten sam silnik pracuje już teraz np. w Scenicu, a wkrótce trafi też pod maskę Dacii Duster. To brzmi mało prestiżowo, choć właściwie nie ma w tym nic złego. A raczej: nie byłoby, gdyby ten motor miał prestiżowe maniery. Ale o tym za chwilę…

Mercedes A200 test

Na początku powiem o jego zaletach. Po pierwsze, ma cztery cylindry. Podczas gdy konkurenci (BMW 1, Audi A3) w swoich bazowych wersjach mają jednostki z jednym cylindrem mniej, Mercedes nawet w najtańszej, 109-konnej wersji pozostawił „cztery gary”.

Po drugie, jest żwawy. Testowana wersja A200 ma 163 KM, co zupełnie wystarczy na co dzień. Pamiętam, że kiedyś miałem Citroena Xsarę VTS z dwulitrowym silnikiem o takiej mocy. To była najszybsza dostępna Xsara, a mi wydawało się, że to najszybszy samochód na ulicy. Niestety, Mercedes zrobiłby z takiego VTS-a spod świateł tak zwany wiatrak. 100 km/h w 8 sekund to dobry wynik, a elastyczność przy wyprzedzaniu jest naprawdę zdumiewająca.

No to czas na wady.

Mercedes A200 test

Pierwsza i najgorsza to hałaśliwość tego silnika. Co z tego, że są tu cztery cylindry, skoro i tak jest głośno, a odgłos jest niemiły dla uszu?

Druga to jego dziwna charakterystyka. Doceniam, że ma sporo momentu obrotowego (maksymalnie: 250 Nm) już na dole skali obrotomierza, ale dlaczego tak trudno jest tym autem normalnie ruszyć? Nawet po lekkim wciśnięciu gazu kierowca i pasażerowie uderzają głowami w zagłówki, a jeżeli jest mokro, przednie koła zaczynają buksować. Wtedy kierowcy ze stojących obok aut zaczynają patrzeć z politowaniem: co ten wariat robi, skoro i tak stoi w korku? Nie wiem, z czego to wynika, ale naprawdę miałem kłopot z płynnym, łagodnym ruszaniem A klasą. A przecież mówimy o wersji z automatyczną skrzynią.

Mercedes A200 test

Jeżeli chodzi o spalanie, w innych testach czytałem bardzo pozytywne opinie na temat tego, ile paliwa potrzebuje A200. Ja jakoś tego nie zauważyłem i wyniki Mercedesa mogę określić co najwyżej jako przeciętne. Miasto bez korków to 9 litrów na 100 km, a armagedon w godzinach szczytu: 11. Trasa to okolice 8 litrów, chyba że jedziemy szybko autostradami. Wtedy spalanie skacze do 9-9,5 litra. Nie ma rewelacji, ale nie ma też tragedii.

Jaka jeszcze jest nowa klasa A?

Całkiem wygodna – i to pomimo opcjonalnych, 19-calowych alufelg. Dobrze wyciszona od szumów. Jeżeli nie przyspieszamy gwałtownie, to nie jest źle. Ma niezłą, siedmiobiegową skrzynię automatyczną. Czasami lekko szarpie podczas zmian z jedynki na dwójkę, ale da się to wybaczyć. Opcjonalne, sportowe fotele są wygodne i da się usiąść nisko. Tak, jak lubię.

Mercedes A200 test

Jest też dobry, bezpośredni układ kierowniczy. Na zakrętach nadwozie nie wychyla się za mocno, samochód nie straszy nadmierną podsterownością. Nie jest to ten poziom radości z jazdy, co w obecnym (i prawdopodobnie ostatnim tylnonapędowym) BMW 1, ale i klient na Mercedesa ma trochę inne oczekiwania.

A200 ma też ciekawy kokpit.

Mercedes A200 test

Pamiętam, że gdy zdjęcia kokpitu nowej klasy A trafiły do internetu, odbiorcy podzielili się na dwa obozy. Ci pierwsi narzekali, że wszystko wygląda odpustowo, jest za dużo ekranów i w ogóle źle. Ci drudzy twierdzili z kolei, że jest świetnie, ładnie i wreszcie nowocześnie. A jaka jest rzeczywistość?

Moim zdaniem całość jest udana. Jest tu efektownie. Po to dopłaca się kilkadziesiąt tysięcy zł w stosunku np. do Golfa, żeby móc robić wrażenie na innych.

Mercedes A200 test

A jak wygląda sprawa z wykończeniem? Czy jest adekwatne do ceny auta? Zwykle tak. Plastiki nie są twarde, dobrze je zmontowano. Jest ładnie. Oprócz jednego, bardzo ważnego detalu. Dlaczego tradycyjny dla tej marki wybierak kierunków jazdy umieszczony w prawej manetce za kierownicą (tam, gdzie w innych autach jest dźwigienka wycieraczek) jest tak brzydki, prosty i tandetny? Dlaczego nie mógł być taki, jak w większych Mercedesach? Czy to dyskretny sygnał, że jednak trzeba dopłacić, by mieć pełnowartościową klasę premium? Ja tak to odebrałem.

Z tyłu jest całkiem dużo miejsca.

Mercedes A200 test

Pamiętam, że poprzednia klasa A była w środku nieco klaustrofobiczna. Miała grube słupki, małe szyby i mało miejsca w środku. Nowa generacja jest pod tym względem lepsza. Nawet na tylnej kanapie nie siedzi się źle. Spora w tym zasługa zaskakująco dużego rozstawu osi. 2729 mm to więcej niż np. w aktualnej Skodzie Octavii. Cały wóz mierzy 4419 mm. Dla porównania, BMW 1 ma 4329 mm długości, a Audi A3: 4313 mm.

Bagażnik ma 370 litrów. Wystarczy.

Z zewnątrz bez rewolucji.

Kwestię wyglądu zostawiam prawie na sam koniec, bo i tak wszystko widać na zdjęciach i każdy może sam stwierdzić, czy taki Mercedes mu się podoba, czy nie. Ja trochę bałem się tego, czy nowa klasa A na żywo nie będzie przypadkiem brzydsza od poprzedniej. Na szczęście wyszło dobrze. Zwłaszcza niżej poprowadzona linia maski bardzo mi się podoba. Z tyłu jest trochę gorzej, ale po kilku dniach przekonałem się do A klasy również od tej strony. To chyba najciekawszy stylistycznie nowy, „zwykły” Mercedes. Przynajmniej nie da się go pomylić z żadnym innym modelem, czego nie można powiedzieć o klasie C czy E.

Mercedes A200 test

Dla kogo jest ten samochód?

Przede wszystkim: dla gadżeciarzy. System obsługi głosowej, ładne ekrany, efektowne wnętrze z kolorowym podświetleniem. Prestiżowy znaczek na masce. Czerwony lakier, pakiet AMG, wielkie felgi. Jeśli ktoś lubi robić wrażenie, trafił idealnie.

Mercedes A200 test

A jeśli ktoś po prostu lubi jeździć? Wtedy też nie mam zamiaru odradzać mu klasy A. Ale niech dopłaci trochę do większego, dwulitrowego silnika. Taki motor będzie cichszy, bardziej kulturalny i na pewno będzie się dało jeździć z nim bardziej płynnie. Spalanie nie powinno się specjalnie zmienić.

A o ile zmieni się cena?

Najtańsza klasa A o oznaczeniu 160 (109 KM, ręczna skrzynia biegów) kosztuje 97 600 zł, ale nawet wypożyczalnie nie zamawiają już bazowych wersji.

Wersja A200 (czyli taka, jak testowana) to wydatek co najmniej 123 200 zł. Testowany egzemplarz z wieloma (ale nie ze wszystkimi możliwymi) dodatkami kosztuje ok. 175 tysięcy.

Za 142 400 zł można kupić Mercedesa A250, który ma silnik 2.0T o mocy 224 KM i napęd na przód. Ewentualnie, za 144 500 zł dostępny jest model A220 4Matic. Też ma dwa litry, ale jego moc to 190 KM. „Nadrabia” napędem na cztery koła.

Jak widać, dopłata do większego motoru nie zabija. A ceny klasy A oczywiście nie są niskie… ale chyba nikt nie spodziewał się, że będzie inaczej. Poza tym, samochody tej klasy coraz częściej są kupowane w wynajmie długoterminowym. Co ciekawe, często okazuje się, że ze względu na niższą spodziewaną utratę wartości, miesięczna rata za Mercedesa może być niższa niż np. za tańszego cennikowo Opla. Ubezpieczenie będzie oczywiście droższe, podobnie jak serwis.

Podsumowanie:

Mercedes A200 ma sporo zalet, ale pewne jego elementy nie są do końca „premium”. To dobry wóz, ale w opisywanej wersji nie poczułem tego, o czym pisał niedawno Tymon przy okazji testu klasy C. To nie jest samochód, który „gra w innej lidze niż BMW czy Audi”. Gra w tej samej, tyle że ma więcej nowoczesnych gadżetów.

Hej, Mercedes. Zamontuj pod maską inny silnik. I zmień tę przeklętą dźwigienkę zmiany biegów.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać