Klasyki / Ciekawostki

Mercedes Gullwing po kuracji u AMG mógłby być idealnym samochodem. Nie wiem tylko, dla kogo

Klasyki / Ciekawostki 03.01.2019 41 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 03.01.2019

Mercedes Gullwing po kuracji u AMG mógłby być idealnym samochodem. Nie wiem tylko, dla kogo

Piotr Szary
Piotr Szary03.01.2019
41 interakcji Dołącz do dyskusji

Regularnie piszemy o modyfikacjach klasycznych samochodów. Pora na kolejny odcinek tej sagi. Tym razem w tonie prawdziwego, mrożącego krew w żyłach horroru, którego głównym bohaterem jest Mercedes Gullwing.

Z czym kojarzy nam się Mercedes 300 SL, znany szerzej – za sprawą swych zjawiskowych, otwieranych do góry drzwi – jako Gullwing? Pomijając ten oczywisty element, wielu z nas wykrzyknie też od razu, że pod maską tego pięknego samochodu powinniśmy znaleźć rzędowy, 6-cylindrowy silnik z bezpośrednim wtryskiem paliwa. Zasadniczo jest to prawdą… choć nie w każdym przypadku. Bo widzicie, za pewną liczbę tych Mercedesów zabrało się AMG.

Mercedes Gullwing
fot. BH Auction Japan Co.,Ltd.

W efekcie w miejscu seryjnej jednostki napędowej mogło zagościć 6-litrowe V8 o oznaczeniu fabrycznym M119.

Standardowa przekładnia manualna nie byłaby w stanie bez szwanku przenieść na asfalt mocy i momentu obrotowego zapewnianych przez ten silnik (co najmniej 374 KM i 550 Nm), dlatego w zamian zastosowano 4-stopniowy automat.

Okazuje się jednak, że oferowany na sprzedaż Mercedes Gullwing ma do zaoferowania coś jeszcze: zależnie od źródła, to jeden z dwóch lub czterech egzemplarzy 300 SL AMG z kierownicą po prawej stronie.

Mercedes Gullwing
fot. BH Auction Japan Co.,Ltd.

Póki co wszystko brzmi całkiem znośnie. Ale popatrzcie tylko na zmiany wizualne…

Lusterka? Opływowe, tak, ale kompletnie nie pasujące do klasycznej sylwetki kultowego modelu. 5-ramienne, tłuste felgi wyglądają tu jeszcze gorzej.

Prawdziwa masakra czeka jednak we wnętrzu.

Ze standardowego wnętrza Gullwinga zostało niewiele. Mamy więc mocno zmodyfikowaną deskę rozdzielczą, dużo włókna węglowego i kierownicę… z Mercedesa CLK-GTR, tyle że pozbawioną przycisków odpowiedzialnych za zmianę biegów. Aha, i jeszcze fotele kubełkowe.

Całość mogłaby nawet wyglądać całkiem spójnie, gdyby nie wspomniana kierownica i karbon. A tak mamy coś stojącego w rozkroku pomiędzy klasyką a nowoczesnością i wyglądającego jak zbitka przypadkowych części. Marnym pocieszeniem jest fakt, że do kompletu z autem nowy właściciel otrzyma standardowe fotele w idealnym stanie.

Mercedes Gullwing
fot. BH Auction Japan Co.,Ltd.

Proces modyfikowania samochodu ukończono w 2000 r. Podobno miał tylko jednego właściciela od nowości, aczkolwiek nie wiadomo, co BH Auction Japan traktuje jako nowość – rok 1955, kiedy ten Gullwing opuścił fabrykę, czy może właśnie wspomniany rok 2000, kiedy gotowe auto trafiło do Japonii.

Przewidywana cena to od 135 do 160 mln jenów.

Po przeliczeniu według aktualnego kursu, oznaczałoby to wydatek na poziomie co najmniej 3,6 mln zł – czyli zasadniczo tyle, co za seryjnego Gullwinga w bardzo dobrym stanie. Powiedzmy sobie jednak szczerze – wiele z 300 SL-a to w tym aucie nie zostało. Jasne, samochód jest wyjątkowy – ale wyjątkowych restomodów jest znacznie więcej. No i wiele z nich wykonano z większym smakiem.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie