Klasyki

Mazda RX-7 od pomidorów już w ogłoszeniach. Cena? Sami oceńcie

Klasyki 15.07.2021 399 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 15.07.2021

Mazda RX-7 od pomidorów już w ogłoszeniach. Cena? Sami oceńcie

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski15.07.2021
399 interakcji Dołącz do dyskusji

Mazda RX-7, o której pisałem niedawno, wypłynęła już na OLX. Cena to „oczko”.

Oczko, czyli 21. To taka gra karciana, w której trzeba zebrać 21 punktów w kartach, ale tej wartości nie można przekroczyć. Kto ma oczko, ten wygrywa. Kto ma oczko tysięcy złotych, ten może odjechać Mazdą RX-7 z pomidorową historią. Kupujący nie ukrywa, że kupił ten samochód w celu zarobkowym. Widzę jednak parę problemów.

Mazda RX-7, jak fajnym klasykiem by nie była, jest u nas nieznana

Przeciętny fan klasyków zna samochody polskie i Mercedesy. Na tym też zwykle poprzestaje. 21 tys. zł kupi mu dobrego Fiata 125p MR albo umiarkowanie dobrego Mercedesa „balerona” serii 124 w wersji coupe. Ewentualnie zupełnie przeciętne BMW E30. Te pojazdy zwykle zaspokajają głód na klasyka i dany fan zabytkowej motoryzacji może cieszyć się, że jeździ oldtimerem. Co bardziej stuknięci spojrzą na pojazdy włoskie lub nawet – aaa! – francuskie. Stąd na spotach i zlotach pojawia się czasem coś ciekawego z tej części Europy. Zupełni oryginałowie wydadzą swoje 21 000 zł na idealną Ładę lub Wołgę, ewentualnie Volvo lub Saaba. A fani starej japońszczyzny? To już nawet nie świry. To margines społeczny. Czasem mam wrażenie, że w Warszawie i okolicach znam wszystkie japońskie klasyki jakie istnieją. Na pewno to nieprawda i jeszcze sporo z nich się ukrywa, ale nie zmienia to faktu, że w stolicy kojarzę cały jeden egzemplarz Mazdy RX-7 pierwszej generacji na chodzie.

Mazda RX-7 z OLX, fot. Przemek

Mazda RX-7 jest „klasykiem za grosze”

To typ pojazdu, który mimo upływu lat nie chce podrożeć. Pierwszej generacji powstało dużo i sporo też przetrwało, dziś zniechęca do niej brak części i problemy z silnikiem Wankla. Niby jest on niezawodny – jak na silnik rotacyjny – ale to nie znaczy, że po zakupie nie zacznie przydymiać, zalewać się, albo może w ogóle się zatrzeć i trudno mieć do sprzedającego pretensje. Klasyk to klasyk, może się zepsuć. A z tego co wiem, to nowe bloki do tego silnika, czyli typu 12A, są już niedostępne. Stąd i ceny na niemieckim mobile: 5500 euro za grata, 6000 za lepszy egzemplarz, 4950 za „bierz to co widać”.

Cena 21 000 zł jest więc na poziomie gratów z mobile.de. To dobrze, czyli nie jest przesadzona. Powstaje natomiast inny problem, z którym parę razy się spotkałem, a który zniechęcił mnie do nabycia co najmniej trzech samochodów.

Mazda RX-7 z OLX, fot. Przemek

Klasyk po tysiącu polskich napraw nie jest już klasykiem

Jest czymś go przypominającym, wykonanym z patentów i przeróbek. Być może ten egzemplarz wcale taki nie jest, nie oglądałem go, to się nie wypowiadam. Przypomnę jednak historię niezwykle rzadkiej Toyoty Corolli TE72, po którą byłem w mieście B. Auto owszem było Corollą TE72, ale łataną tyle razy, że trochę straciło kształt. Poza tym każdy element nosił ślady naprawiania tym co było. Zupełnie nie mam tego właścicielowi za złe: w trudnych warunkach utrzymywał nietypowy model w stanie funkcjonalnym, a jego oryginalność musiała przegrać z koniecznością codziennego odpalenia. Takie były czasy, taka była ta nasza polska Kuba, nie mieliśmy innego wyjścia. Dlatego wolałbym samochód, który stał przez 20 lat w szwedzkich krzakach niż auto, które jeździło przez 20 lat po Polsce i musiało na siebie zarabiać. Tzn. wolałbym, gdybym chciał zrobić z niego klasyka. Gdybym szukał wozu do dojeżdżenia, to w ogóle bym się tymi patentami nie przejmował.

Może się czepiam, nawet na pewno

Ale i tak życzę sprzedającemu, żeby sprzedał ten wóz i coś zarobił. Skoro był pierwszy do kupienia go, włożył jakiś wysiłek w jego oczyszczenie i napisał szczery opis – niech ma, czy też jak mówią Czesi, „tak se maj”.

Zdjęcia z ogłoszenia na OLX, autor: Przemek

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać