Porady

Pamiętaj, że od soboty policja będzie sprawdzać, czy używasz maseczki w samochodzie

Porady 08.10.2020 625 interakcji
Paweł Grabowski
Paweł Grabowski 08.10.2020

Pamiętaj, że od soboty policja będzie sprawdzać, czy używasz maseczki w samochodzie

Paweł Grabowski
Paweł Grabowski08.10.2020
625 interakcji Dołącz do dyskusji

Obowiązek zakładania maseczki w samochodzie cały czas obowiązuje, ale do tej pory policja przymykała na to oko. Od soboty ma się to zmienić, a policja zacznie wystawiać mandaty. To efekt objęcia całej Polski żółtą strefą.

W związku z lawinowo rosnącą liczbą nowych zachorowań na COVID-19 na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że od 10 października cały kraj znajdzie się w żółtej strefie. Pociągnie to za sobą wiele ograniczeń. Zmniejszy się dozwolona liczba uczestników imprez masowych, na weselach będzie się bawić maksymalnie 75 osób, wróci obowiązek zakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej. Jak można było się spodziewać restrykcje obejmują również kierowców i pasażerów. Komendant Główny Policji zapowiedział, że od soboty policjanci będą rygorystycznie podchodzić do obowiązku zasłaniania ust i nosa. Oznajmił, że wydał polecenie komendantom wojewódzkim, żeby poinstruowali swoich podwładnych, że koniec pouczeń, czas na maksymalne mandaty. Dlatego warto odświeżyć zasady jakimi muszą kierować się kierowcy, żeby spotkanie z patrolem policji nie skończyło się smutnie.

Maseczki w samochodzie są obowiązkowe w kilku przypadkach

Zgodnie z obowiązującymi przepisami par. 24 rozporządzenia Rady Ministrów z 7 sierpnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, obowiązek zakrywania twarzy przy pomocy odzieży, maseczki, przyłbicy lub kasku obowiązuje w samochodzie osobowym, o ile poruszają się w nim osoby niezamieszkujące razem i niegospodarujące razem. Obowiązku nie ma, gdy poruszamy się sami. Są z niego zwolnione również dzieci do lat 4 oraz osoby, które nie mogą zakrywać twarzy z powodów medycznych, tj. z powodu całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim lub trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa. Co ważne – na wyżej wymienione trzeba mieć odpowiednie zaświadczenie lekarskie. Nie wystarczy samo powiedzenie do policjanta, że ma się problem.

maseczki w samochodzie
Pani nie musiała zakładać maseczki, ale wolała nie ryzykować

Reasumując. Jeżeli jedziesz z rodziną jednym samochodem to nie musisz zakładać maseczek. Jeżeli wziąłeś do samochodu sąsiadkę, to wtedy oboje musicie mieć zakryte twarze. Jedziesz z kolegami z pracy jednym autem – każdy z was musi mieć zakrytą twarz. Mandat za niewywiązanie się z obowiązku zakrywania ust i nosa w aucie może wynosić maksymalnie 500 zł. Dodatkowo osoby, które lekceważą przepisy mogą zostać ukarani karą administracyjną w wysokości maksymalnie 30 tysięcy złotych. Warto pamiętać, że obowiązek zasłaniania ust i nosa obowiązuje również w środkach komunikacji publicznej, taksówkach oraz innych przewozach pasażerskich.

Maseczkę trzeba zdjąć na polecenie policjanta w celu identyfikacji. Podczas kontroli policjant również musi zakrywać twarz.

Tyle teorii, a jak to wyglądało do tej pory?

Pomimo tego, że przepisy obowiązują już dłuższy czas, to zarówno kierowcy, jak i policjanci podchodzili do niego bardzo luźno. Zazwyczaj spotkanie z policjantem kończyło się na pouczeniu. Jeżeli ktoś trafił na policjanta, który wywiązał się ze swoich obowiązków i został ukarany mandatem, to miał dużą szansę na anulowanie mandatu przez sąd. Prawnicy podnosili argument, że rozporządzenie jest zbyt niskim rangą aktem prawnym, więc nie można na jego podstawie karać. Co ciekawe, takie podejście potrafiły podzielać również sądy. Sanepid czasem nie chciał w ogóle nakładać kary administracyjnej, żeby nie musieć użerać się z odwołaniami. I w taki sposób przepisy były żartem i sztuką dla sztuki, a maseczka w samochodzie była obowiązkowa tylko w teorii.

Kierowcy często wprowadzali w błąd policjantów, twierdząc że mieszkają razem z pasażerami. Tutaj chciałbym ostrzec, że od soboty w takiej sytuacji może sprawdzić się powiedzenie, że kłamstwo ma krótkie nogi. Policyjne bazy danych zawierają informacje o miejscu zameldowania, a czasem o miejscu zamieszkania. Wystarczy trafić na służbistę, któremu będzie się chciało zweryfikować słowa osób w samochodzie. Pewne obawy może budzić zapowiedź premiera, że tym razem rząd zadba o właściwe podstawy prawne do karania nieposłusznych, a policja ma stosować zasadę zero tolerancji.

maseczki w samochodzie
Policjanci ładują akumulatory przed wyruszeniem na kontrolę

Parę słów wyjaśnienia na koniec

Od razu chciałbym zastrzec, że z powodu tego, że nie ukończyłem medycyny, ani nie jestem epidemiologiem, bazowałem na słowach osób mądrzejszych ode mnie. Twierdzą oni, że zakrywanie ust i nosa przynosi efekty. Dlatego nie mam zamiaru kwestionować skuteczności tej metody walki z epidemią. Posiłkuję się również badaniami przeprowadzonym przez naukowców z kilku krajów, którzy dowiedli, że w wyniku przestrzegania takiego obowiązku we Francji tylko 1,2 % wszystkich zakażeń miało miejsce w środkach transportu. Dotyczy to zarówno transportu publicznego, jak i prywatnego. W Hongkongu ten wskaźnik wynosił 68 osób na 100 tysięcy przypadków. Jeżeli ktoś uważa, że dzięki przeczytaniu paru postów na Facebooku, obejrzeniu filmiku pana od delfinów, został ekspertem od plandemii i nie musi zasłaniać ust i nosa, bo koronawirusa nie ma, a autor to idiota, to niestety nic na to nie poradzę. Mogę tylko życzyć dużo zdrowia. Będzie potrzebne.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać