Ciekawostki

Spróbujmy zgadnąć, dlaczego tego Lincolna nie da się przerejestrować

Ciekawostki 16.01.2020 159 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 16.01.2020

Spróbujmy zgadnąć, dlaczego tego Lincolna nie da się przerejestrować

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski16.01.2020
159 interakcji Dołącz do dyskusji

Jest na sprzedaż Lincoln LS za jedyne 9999 zł. Ma drobną wadę. Nie da się go przerejestrować, choć już jest zarejestrowany w Polsce.

Ogłoszenia na OLX nie przestają mnie zadziwiać. Sam w sobie Lincoln LS jakoś szczególnie dziwny nie jest, choć stanowi wspaniały przykład korporacyjnej inżynierii emblematowej „nie mamy pojęcia co robimy”. Pochodzi z czasów, gdy i Lincoln i Jaguar były własnością Forda i tym sposobem powstał Lincoln bazujący na Jaguarze S-Type, napędzany silnikami Jaguara – w tym bardzo małym jak na amerykańskie standardy V8 o pojemności zaledwie 3,9 litra. Amerykanie niezbyt go poważali, szybko go wycofano i ogólnie jest to pojazd raczej zapomniany. Coś w rodzaju współczesnego Thunderbirda, tylko jeszcze nudniejsze.

Auto jest na sprzedaż

Nawet nie mrugnąłbym okiem z tej okazji, gdyby nie opis. Uwaga:

Auto zarejestrowane na mnie, można się nim legalnie poruszać, niestety nie ma możliwości przerejestrowania w kraju. Posiada dowód rejestracyjny i książkę wozu oraz tablice rejestracyjne na których można odbyć jazdę próbną. DOKUMENTY SĄ CZYSTE, BEZ ŻADNYCH WPISÓW KOMORNICZYCH CZY SKARBOWYCH. Po zakupie tablice będą zdjęte.

NA PYTANIA „DLACZEGO NIE MOŻNA ZAREJESTROWAĆ” ITD. PRZEPRASZAM ALE NIE BĘDĘ ODPOWIADAĆ.

samochód bez prawa rejestracji
Oferta z OLX.pl. Autor: Jacek

Mam tylko jedno pytanie do sprzedającego: dlaczego nie można przerejestrować auta w kraju? Albo raczej – dlaczego nie odpowiada na to pytanie? Sprawa wydaje się kluczowa dla ewentualnej sprzedaży. Może to jakaś zagadka albo szyfr? Kto rozwiąże zagadkę, dostąpi zaszczytu zakupu starego amerykańsko-angielskiego sedana w średnim stanie wizualnym za jedyne 9999 zł. To też przy okazji zupełnie świeża koncepcja, gdzie sprzedający z góry informuje, że o niczym nie informuje. Chcesz to kupuj, a nie chcesz, to nie kupuj. Myślę, że można to rozciągnąć na wiele innych kwestii. „Na pytania o stan techniczny nie odpowiadam”, „na pytania o przebieg/typ silnika/historię serwisową nie odpowiadam”, a można by pójść jeszcze dalej i napisać w ogłoszeniu: nie odpisuję na maile i SMS, nie odbieram telefonów. Serio, było takie ogłoszenie – Jetta II w komisie na Puławskiej w Warszawie.

Spróbowałem więc zgadnąć sam

Na przykład auto ma współwłaściciela wpisanego w dowód rejestracyjny, który to współwłaściciel zmarł, a sprzedający nie jest jego spadkobiercą. Spadkobierców jest czworo, jedna córka mieszka w Wągrowcu, druga w Wąchocku, trzecia w Węgorzewie, a syn w Comodoro Rivadavia w Argentynie i z żadnym nie ma kontaktu. Ta opcja wydaje mi się najbardziej prawdopodobna.

Ale może być też inna. Numer VIN nie zgadza się z tym z dowodu rejestracyjnego i ktoś kiedyś tak zarejestrował, bo może akurat był nieuważny albo miał zeza, albo coś. Ale ten numer drugi raz już nie przejdzie i na badaniu technicznym wyjdzie, że nic z tego. Choć to w sumie bardziej kwestia dla diagnosty niż dla urzędu, który nie weryfikuje numeru VIN podczas rejestracji pojazdu. Gorzej jak VIN nie zgadza się w dowodzie i w CEPiKu. Ale to też można odkręcić.

No to już trochę nie wiem. Po zakupie tablice będą zdjęte – pisze sprzedający, czyli należy rozumieć, że samochód zostanie przekazany kupującemu bez dokumentów. Mózg mi się zgotował, wyobraziłem sobie tę kolejkę chętnych po starego Lincolna bez kwitów za 9999 zł. Dlaczego sprzedający miałby zdejmować tablice po zakupie, skoro nie należą do niego, tylko są przypisane do samochodu? Rozumiem taki manewr w Austrii, gdzie można mieć kilka aut na jednych tablicach, ale w Polsce to absurdalne. I co sprzedający zrobi z tymi tablicami – pójdzie je zdać do urzędu? Nie przyjmą ich, twierdząc że powinien przynieść je kupujący a nie sprzedający. A co z dowodem rejestracyjnym i kartą pojazdu? Jeśli kupujący też ich nie dostanie, to czarno widzę sukces tej transakcji.

Co można zrobić z takim Lincolnem?

Można go kupić, pod warunkiem że dostaniemy dokumenty i spróbować wyrobić wtórniki tablic. Więcej pomysłów nie mam. W międzyczasie można dalej rozkminiać, o co tu chodzi. Sprzedawca zapewne nie puści pary z ust. Tak się składa, że w sumie mógłbym to sprawdzić – wiem, gdzie ten Lincoln stoi, a tablice rejestracyjne wystarczą, żeby do takich danych się dogrzebać. Problem w tym, że 10 kafli za stary, niezbyt poszukiwany samochód z poważnym problemem w kwitach należy odłożyć na półkę z napisem „pobożne życzenia”.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać