Wiadomości

Oto nowy Lexus LX 600. Czyli nowa Toyota Land Cruiser, ale na tłusto

Wiadomości 14.10.2021 103 interakcje

Oto nowy Lexus LX 600. Czyli nowa Toyota Land Cruiser, ale na tłusto

Piotr Barycki
Piotr Barycki14.10.2021
103 interakcje Dołącz do dyskusji

Konkurs na największy grill w historii motoryzacji uważam za zakończony i rozstrzygnięty. Wygrywa go nowy Lexus LX 600. 

Popatrzcie tylko na to:

Oczywiście jest jeszcze jakieś pole do popisu. W ramach liftingu można chociażby połączyć z grillem te mniejsze wloty powietrza po prawej i lewej stronie. W kolejnej generacji można właściwie cały front wypełnić grillem, zostawiając tylko miejsce na reflektory. A potem, przy kolejnym liftingu, wkomponować i te reflektory w grill w – końcu LED-y aż tyle miejsca nie wymagają.

Niech ktoś jeszcze napisze, że to BMW przesadziło z rozmiarem tego elementu samochodu…

Ale do rzeczy – oto nowy Lexus LX 600:

A nie, przepraszam, to nowa Toyota Land Cruiser, na której w dużej mierze bazuje nowy Lexus LX 600. To jest Lexus:

Podobieństwo jest na tyle uderzające, że nawet nie jestem pewien, po co walczono ze zmianą słupka C, skoro właściwie cała reszta profilu pozostała bez zmian. Tak natomiast LC wygląda z tyłu:

A tak z tyłu prezentuje się LX 600:

I tu jest już ładnie postarane – łączone światła zdecydowanie wyglądają ciekawiej niż dość generyczne odpowiedniki w Toyocie, chociaż zastąpienie znaczka Lexusa napisem Lexus będzie pewnie dla wielu osób dyskusyjne.

Największe zmiany znajdziemy natomiast w środku.

Chociażby dlatego, że Lexus LX 600 dostępny będzie w super-wypasionej konfiguracji Ultra Luxury, z czterema miejscami siedzącymi i monstrualną konsolą oddzielającą pasażerów siedzących z tyłu.

Fotele drugiego rzędu będą oczywiście sterowane elektryczne, wliczając w to możliwość rozłożenia oparć pod maksymalnym kątem 48 stopni. Możliwe będzie też odsunięcie przedniego siedzenia i pochylenie oparcia, przy jednoczesnym wysunięciu podnóżka.

Całości dopełniają wyświetlacze zamontowane w oparciach przednich foteli, rozbudowany panel sterowania, uchwyty na kubki z napojami, bezprzewodowa ładowarka, złącze USB, złącza słuchawkowe i… klimatyzacja z nawiewami w podsufitce.

Jeśli ktoś chce mieć natomiast inny grill niż ten pokazany wcześniejszych zdjęciach, to musi wybrać, po raz pierwszy w historii LX, odmianę F Sport. Wtedy grill wygląda tak:

W komplecie są jeszcze 22-calowe felgi, inaczej wykończona kierownica i przełączników trybów jazdy automatycznej przekładni, inne fotele, LSD, a także inaczej zestrojone zawieszenie i systemy wspomagające.

Jeśli będziemy mieli potrzebę przewozić więcej osób, to spokojnie – LX będzie oferowany także z trzecim rzędem foteli, a w niektórych odmianach taka konfiguracja będzie standardowa.

A co pod maską?

Niestety ani 600 KM, ani 6 litrów pojemności skokowej. Niestety też – ale to nie jest niespodzianką – nie będzie tu już żadnego V8. Do wyboru jest tylko jedna jednostka napędowa, czyli 3,5-litrowy, podwójnie doładowany silnik benzynowy, generujący ok. 410 KM. Występuje on w parze wyłącznie z przekładnią Direct Shift-10AT i napędem na obie osie.

Oczywiście LX 600 odziedziczył po Land Cruiserze nie tylko wygląd i silnik, ale także platformę (GA-F) i możliwości terenowe. Nie trzeba się więc obawiać, że będzie to tylko monstrualna bulwarówka – to raczej pełnokrwista terenówka na ramie, tyle że z wnętrzem w drewnie i skórze.

A cena?

Tego na razie nie wiemy. Ale biorąc pod uwagę, że obecny LX kosztuje w stanach niemal 87 000 dolarów, można założyć, że do nowego bez okolic 100 000 dolarów nie będzie co podchodzić. Szczególnie jeśli ktoś będzie chciał wariant z dwoma miejscami siedzącymi z tyłu i wielką konsolą środkową. A pewnie sporo osób będzie chciało właśnie taką opcję.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać