Wiadomości / Ciekawostki

Lexus: kasety były spoko, ale to przeszłość. Również Lexus: zrobiliśmy IS-a z gramofonem

Wiadomości / Ciekawostki 26.03.2021 102 interakcje
Piotr Szary
Piotr Szary 26.03.2021

Lexus: kasety były spoko, ale to przeszłość. Również Lexus: zrobiliśmy IS-a z gramofonem

Piotr Szary
Piotr Szary26.03.2021
102 interakcje Dołącz do dyskusji

Lexus był ostatnim producentem, który w swoich samochodach montował odtwarzacze kaset magnetofonowych – przestał dopiero w 2010 r. Chyba ktoś uparcie nie chce przejść na streaming i wymyślił, że tym, czego świat potrzebuje, jest Lexus IS WAX Edition z wbudowanym gramofonem.

Historia samochodowych systemów grających jest bogata i zasługuje na niejedną książkę na ten temat. Jedną z najciekawszych kart tej historii są gramofony, które miały być wspaniałą opcją dla fanów słuchania muzyki w samochodzie, a w praktyce okazały się powodem bólu głowy dla wszystkich. Zanim zatem przejdziemy do Lexusa, pozwólcie, że odrobinę przybliżę Wam ten ciekawy wycinek historii systemów audio.

Prototyp zapowiadał się świetnie

Pierwszy samochodowy gramofon został zaprojektowany przez dra Petera Goldmarka, szefa CBS Laboratories. Goldmarkowi przypisuje się także stworzenie standardu płyt długogrających (tzw. longplayów), przy czym w tym akurat przypadku był on odpowiedzialny głównie za dobór zespołu pracującym nad nowym standardem – większość pracy nad LP wykonali William S. Bachman i Howard H. Scott.

Idea była prosta i tożsama z radioodbiornikami samochodowymi: wziąć coś, co sprawia ludziom przyjemność i relaksuje ich we własnym domu, po czym w jakiś sposób zamontować to w samochodzie. Proces projektowania samochodowego gramofonu był wręcz najeżony trudnościami. Weźmy choćby kwestię standardu płyt. Do wyboru były dwie opcje: longplaye promowane przez wytwórnię CBS, które mieściły co najmniej 20 minut muzyki po jednej stronie, ale były duże i nieporęczne, oraz single z wytwórni RCA – wygodniejsze, ale mieszczące tylko dwa utwory na płytę, na dodatek wymagające szybszych obrotów (45 na minutę, w porównaniu z 33 i 1/3 w przypadku LP).

Goldmark i jego zespół wybrali opcję numer 3: nowy standard

Tak powstało rozwiązanie nazywane przez naukowców z CBS Laboratories „ultra microgroove”. Ścieżki były na takich płytach rozstawione węziej niż w przypadku pełnowymiarowych LP, a obroty zmniejszono do 16 i 2/3 na minutę. Gotowe płyty miały tylko 7 cali średnicy (LP – 12), ale mieściły tyle samo muzyki. Krążki były też grubsze od tradycyjnych LP, by lepiej znosić wysokie temperatury.

Prototypowy odtwarzacz został zamontowany przez Goldmarka w jego własnym Chryslerze. Od urządzeń spotykanych w domach samochodowy gramofon dość istotnie różnił się konstrukcją: nie tylko całość była amortyzowana, ale także zwiększono nacisk igły na płytę. Dzięki temu – i dzięki miękkiemu zawieszeniu Chryslera – nowe rozwiązanie sprawdzało się świetnie podczas jazdy, a przeskakiwanie nagrań było problemem wyłącznie na drogach o wyjątkowo podłej jakości nawierzchni.

Gramofon trafił także do Forda Thunderbirda jednego z szefów CBS – z podobnie dobrym rezultatem. CBS obawiało się jednak, że inwestycja w gramofony samochodowe poskutkuje odwróceniem się słuchaczy od tradycyjnego radia, a tym samym od reklamodawców. Goldmark udał się więc do Chryslera, któremu pomysł bardzo się spodobał.

Skończyło się to absolutną katastrofą

Rozwiązanie nazwane „Highway Hi-Fi” było dostępne w samochodach z roku modelowego 1956 jako kosztująca 200 dol. opcja. Wydaje się to niewygórowaną kwotą, dlatego spieszę poinformować, że mówimy o kwocie, która dziś odpowiadałaby ok. 1930 dol. – czyli ok. 7600 zł. To był tylko pierwszy z problemów. Jeszcze większym był fakt, że gramofon montowano nie tylko w miękko zawieszonych, luksusowych Chryslerach, ale też w tańszych Dodge’ach i Plymouthach. Połączmy to z faktem, że w fabryce nikt nie zawracał sobie głowy dostrajaniem tych urządzeń ani jakością ich wykonania, więc całość sprawowała się u większości użytkowników tragicznie, a kolejni klienci wracali wściekli z żądaniami usunięcia usterek na gwarancji.

Do tego wyjątkowo skromna była oferta nagrań. Do samochodów dołączano zestawy z 6 płytami, a cała oferta rynkowa ograniczała się do zaledwie 42 propozycji. W tym żadnego rock and rolla czy rhytm’n’bluesa. Highway Hi-Fi oferowano jako opcję jedynie przez 3 lata – później zastąpiono je modelem odtwarzającym tradycyjne single i nadal nienadającym się do użytku podczas jazdy.

Rozwiązanie zaproponowane przez Goldmarka nie było jedynym samochodowym gramofonem w historii, ale kolejne rozwiązania także nie zdobyły większej popularności – choć oferowany po obu stronach oceanu system Philips Mignon pożył stosunkowo długo, bo aż 12 lat (od 1958 do 1970 r.).

Pora na szybkie przewijanie i powrót do 2021 r.

Lexus na europejskim rynku zamiast się rozwijać, wydaje się ponownie stawać producentem coraz bardziej niszowym. Nawet nie wprowadził u nas IS-a po ostatnim liftingu, a ES, jak powtarzam od dłuższego czasu tym, którzy chcą mnie jeszcze słuchać, jest przy GS-ie nieśmiesznym żartem (nie to, żeby ES był złym autem, ale to po prostu nie ta sama klasa jakości).

Lexus IS WAX Edition

Z drugiej strony, w ofercie jest też absolutnie zjawiskowy model LC, a poza tym Lexus kilka lat temu zbudował nawet działającą deskolotkę, na którą czekali fani filmów z serii „Powrót do przyszłości”. I we wszystkich oferowanych u nas modelach ma odtwarzacze CD lub DVD. Pomieszanie z poplątaniem.

Teraz pora na kolejną nowość: to Lexus IS WAX Edition. Z wbudowanym gramofonem

Poliftowy IS doczekał się już wersji gamingowej, stworzonej we współpracy ze społecznością serwisu Twitch. I podobnie jak w przypadku tego auta, także i Lexus IS WAX Edition powstał tylko w jednym egzemplarzu, różniącym się z zewnątrz od modeli seryjnych wyłącznie czarną, matową okleiną.

Samochód powstał we współpracy z sieciowym magazynem muzycznym Pitchfork. Lexus i Pitchfork przygotowały również dwuodcinkowy dokument dotyczący nie tylko procesu powstawania auta, ale także współpracy producentów muzycznych: jeden to Madlib, drugi – Kaytranada. W programie opowiadają oni nie tylko o ich przywiązaniu do płyt winylowych, ale także i o ich wspólnym projekcie – podwójnym singlu przygotowanym specjalnie dla nowego Lexusa. Odcinek pierwszy obejrzycie tutaj, a drugi – tutaj.

Lexus IS WAX Edition
Madlib sprawdza, jak sprawuje się nowe wyposażenie Lexusa.

O stworzenie gramofonu japońska marka poprosiła firmę SCPS – specjalistów od systemów audio, współpracujących także z twórcami hitów filmowych z Hollywood. Urządzenie częściowo powstało przy pomocy drukarki 3D, wykorzystano także elementy z aluminium i włókna węglowego. Całość mieści się w schowku przed pasażerem, ale obsługuje tradycyjne longplaye o średnicy 12 cali. Współpracuje z pozostałymi komponentami systemu audio Mark Levinson z 17 głośnikami i wzmacniaczem o mocy 1800 watów.

Lexus IS WAX Edition

Nie ukrywam, że muzyka płynąca z tych 17 głośników nie brzmi jak coś, co lubię, ale mimo tego szanuję Lexusa za taki pomysł – tym bardziej, że sam od jakiegoś czasu zastanawiam się nad gramofonem, bo nowoczesny funk wychodzi na ogół wyłącznie w formie cyfrowej lub właśnie na winylach. Ależ bym takiego słuchał w samochodzie! Cóż, póki co pozostaje mi co najwyżej podłączenie PSP lub telefonu przez AUX.

Albo, jeśli zależy mi na szumach i trzaskach, przez adapter kasetowy.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać