Ciekawostki

Tak bardzo eko – importer Lexusa stworzył rekordowy katalog. Ma 236 stron i waży… 26 kg

Ciekawostki 05.02.2019 46 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 05.02.2019

Tak bardzo eko – importer Lexusa stworzył rekordowy katalog. Ma 236 stron i waży… 26 kg

Piotr Barycki
Piotr Barycki05.02.2019
46 interakcji Dołącz do dyskusji

Stop smog. Go hybrid. Bądź eko. Szanuj zieleń. A potem zadrukuj wysoki na ponad pół metra stos papieru zdjęciami, które zmieściłyby się na jednej malutkiej karcie pamięci.

Jeśli ktoś szuka w branży motoryzacyjnej jak największego rozdźwięku między tym, co promuje określona marka, a tym, co robią jej dealerzy lub importerzy, to chwilowo nie musi szukać dalej. Jeden z holenderskich importerów Lexusa chyba nie do końca zrozumiał, na czym polega dbanie o środowisko.

Według niego troska ta polega na zużyciu 26 kg papieru i pewnie równie absurdalnej ilości tuszu, na stworzenie czegoś, co za mniej więcej 4 lata trafi do kosza.

Ale przynajmniej może się pochwalić, że stworzył…

Jeden z największych na świecie katalogów modelowych.

Katalog, któremu miał okazję bliżej przyjrzeć się holenderski serwis Autovisie.nl, ma – uwaga – 236 stron, 54 cm grubości (?!) i masę około 26 kg. Na potrzeby jego stworzenia przeprowadzono specjalną sesję zdjęciową, a następnie ręcznie zszyto całość po wydruku. Trudno się dziwić, że przy takim nakładzie pracy, całość jest mocno limitowana – powstało zaledwie 15 egzemplarzy tej książki.

Można byłoby jeszcze zrozumieć objętość tego katalogu, gdyby obejmował wszystkie modele Lexusa we wszystkich wariantach (aż strach wyobrazić sobie, jak obszerny były np. podobny katalog Mercedesa). Nic jednak z tych rzeczy – wszystkie 236 stron poświecono jednemu modelowi. Na dodatek dostępnemu tylko w jednej wersji nadwozia i tylko z jednym silnikiem – Lexusowi ES 300h.

Fot. Autovisie.nl. Źródło

Skąd taka objętość w opozycji do zaledwie 56-stronicowego oficjalnego katalogu? Otóż importer postanowił na tych 236 udokumentować fotograficznie i opisać każdy ze 101 elementów wyposażenia standardowego nowego ES 300h. Czy na wyposażenie opcjonalne zabrakło już papieru, czy może załamał się stół, na którym próbowano postawić takie dzieło – tego już niestety nie wiemy.

A najlepsze jest to, że to produkt z góry skazany na trafienie do kosza.

Dużego kosza, nawet bardzo dużego, ale jednak najzwyklejszego kosza na śmieci. Dziś Lexus ES300h jest nowością. Jest wielkim debiutem ES po dwóch dekadach nieobecności na Starym Kontynencie. Ale co będzie za 4 lata?

Proste. Za mniej więcej tyle czasu pojawi się Lexus ES po liftingu. Będzie trochę inaczej wyglądał tu i tam, więc połowa katalogu będzie już do wyrzucenia, wliczając w to okładkę. Będzie miał też pewnie nieco inne wyposażenie standardowe i opcjonalne, więc będzie można wyrzucić też resztę. Ewentualnie zakasać rękawy, poprzekreślać tu i ówdzie opisy, i napisać tego już nie oferujemy albo to jest już dostępne od niższych wersji.

Doskonała robota. Taka pro-eko.

A wystarczyłby iPad…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie