Newsy

Lexus ES wjeżdża na europejskie salony

Newsy 25.04.2018 20 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 25.04.2018

Lexus ES wjeżdża na europejskie salony

Piotr Barycki
Piotr Barycki25.04.2018
20 interakcji Dołącz do dyskusji

Aż siedem generacji Lexusa ES trzeba było czekać, aby ten zawitał do Europy. Ale jest spora szansa, że było warto. 

Nowego Lexusa ES, który po raz pierwszy będzie modelem naprawdę globalnym, japoński producent zapowiadał już kilka dni temu. Dopiero teraz jednak zdecydowano się na ujawnienie wszystkich szczegółów. I warto się z nimi zapoznać, bo ES będzie próbował walczyć z takimi pewniakami na rynku europejskim, jak BMW serii 5, Mercedes klasy E czy Audi A6.

Większy, lepszy, wygodniejszy.

Nowy Lexus ES oparty został na płycie podłogowej Global Architecture – K (GA-K), co spowodowało rozrośnięcie się siódmej generacji w niemal każdym kierunku. ES jest od swojego poprzednika dłuższy o 6,5 cm, szerszy o 4,5 cm, a do tego oferuje o 5 cm większy rozstaw osi. Zwiększono też rozstaw kół z przodu i z tyłu. Jedynym wymiarem, w którym ES się skurczył, jest wysokość – to jednak tylko kosmetyka, ponieważ różnica w stosunku do 6. generacji wynosi zaledwie 5 mm.

Co najciekawsze, ES jest większy nawet od GS. Ten pierwszy mierzy sobie w obecnej formie 4,97 m, natomiast ten drugi – 4,91 cm.

Wygląd ES będzie przy tym zależał w dużej mierze od tego, na którą wersję się zdecydujemy. W standardowej wersji grill wypełniać będą chromowane, pionowe listwy:

Wersja F Sport będzie natomiast oferować grill z „czarną, ukośną siatką”:

F Sport otrzyma dodatkowo w standardzie felgi o średnicy 19 cali (w zwykłych modelach – 17 lub 18 cali) oraz spoiler dachowy i „ciemne akcenty podkreślające sportowy charakter”.

Co pod maską?

Niestety sportowy charakter Lexusa ES podkreślać będą głównie elementy stylistyczne, bo oferta silnikowa jest nad wyraz skromna. Do wyboru będzie – przynajmniej początkowo – jedynie model ES 300h. Pod maską kryje się układ hybrydowy z nowym, czterocylindrowym silnikiem benzynowym o pojemności 2,5 litra, pracującym w cyklu Atkinsona.

Sumaryczna moc takiego układu to 218 KM, przekazywanych na przednią oś pojazdu. Producent obiecuje, że w cyklu mieszanym spalanie może wynieść zaledwie 4,7 litra na każde przejechane 100 km. Jeśli rzeczywiste wyniki byłyby choć odrobinę zbliżone do tych deklaracji, brak diesla w ofercie można byłoby z łatwością przełknąć.

Niestety nie wiadomo, czy do oferty dołączy kiedykolwiek sprzedawany np. w Stanach Zjednoczonych wariant 350, wyposażony w sześciocylindrowy, 3,5-litrowy silnik benzynowy.

Za komfort jazdy i przyjemność z prowadzenia ma odpowiadać platforma GA-K, która – według Lexusa – oferuje sztywność skrętną na poziomie tylnonapędowej płyty GA-L z modeli LC i LS. Specjalnie z myślą o tym modelu przygotowano też nowe zawieszenie wielowahaczowe i nowy układ wspomagania kierownicy. Dodatkowo wersje F Sport mają oferować adaptacyjne zawieszenie AVS i tryb jazdy Sport+, zmieniający charakterystykę pracy zawieszenia, silnika i skrzyni biegów.

Wszystko to ma się przełożyć na wrażenie pełnej kontroli nad samochodem, bez poświęcania komfortu. Cóż, przekonamy się już za jakiś czas.

Co w środku?

Przede wszystkim nowe systemy bezpieczeństwa – Lexus Safety System +, niezależnie od wersji wyposażenia, jest tutaj standardem (LSS +2 jest już opcją dla wyższych wersji).

Wśród nowych możliwości systemu Lexus wymienia m.in. wykrywanie rowerzystów, wykrywanie pieszych w nocy, a także poprawiony układ adaptacyjnych świateł drogowych.

W Lexusie ES debiutuje także nowy system audio Mark Levinson PurePlay, wyposażony w 17 specjalnie przygotowanych głośników.

Do kompletu informacji brakuje nam już tylko dwóch rzeczy – cenników i daty premiery ES w Polsce. Ale na to będziemy musieli pewnie jeszcze chwilę poczekać.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie