Testy aut nowych

Spędziłem kilka dni z Land Roverem Discovery Sport. To nie lifting. To nowy model, ale jakże dyskretny

Testy aut nowych 24.09.2019 123 interakcje
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 24.09.2019

Spędziłem kilka dni z Land Roverem Discovery Sport. To nie lifting. To nowy model, ale jakże dyskretny

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk24.09.2019
123 interakcje Dołącz do dyskusji

Wygląda na tyle podobnie do poprzednika, że nawet najwięksi specjaliści mogą mieć kłopot z ich odróżnieniem. Ale nowe „Disco Sport” powstało na innej platformie. Czy wygra z Q5 i X3? Nie musi, bo… gra w trochę innej lidze.

– Dzień dobry, chciałbym odebrać Discovery Sport po liftingu na test – przywitałem się w centrali Land Rovera w Warszawie. Pan, który wydaje dziennikarzom testowe egzemplarze, jest bardzo miłym i kulturalnym człowiekiem. Dlatego nie dał po sobie poznać emocji, tylko spokojnie mi wytłumaczył. To wcale nie jest lifting.

Trochę bardziej się zasmucił, gdy chwilę później wspomniałem coś o „następcy Freelandera”. Nazwa Freelander jest tam raczej niemile wspominana. Skupmy się więc na jego następcy… to znaczy, ekhm…

Nasza redakcja jest jedną z pierwszych, która jeździła nowym Discovery Sport.

Land Rover Discovery Sport 2019 test

Dlatego w centrali zapewne nie zdążyli się jeszcze zniecierpliwić. Ale pewnie w końcu się to stanie, bo nowy model jest naprawdę bardzo podobny do poprzedniego. Tłumaczeniom nie będzie końca. Chyba że koledzy zechcą przeczytać mój test.

Co się zmieniło? Przede wszystkim mamy tu nową platformę o nazwie Premium Tranverse Architecture, czyli PTA. Pozwala na stworzenie wersji mild hybrid i plug-in (ta druga odmiana zadebiutuje w ciągu roku).

Wymiary pozostały prawie bez zmian: nowa wersja jest dłuższa o 2 mm (mierzy 4599 mm), ale szerokość, rozstaw osi i prześwit (212 mm) są takie same. Z zewnątrz można bawić się w „znajdź pięć szczegółów”. Nawet gdy sprawdziłem, że zmieniły się zderzaki, reflektory i osłona chłodnicy, nie było mi łatwo wypatrzyć różnice. Discovery Sport nadal wygląda po prostu jak nieco skurczone „duże Disco”.

Dodano nowe elementy wyposażenia.

Land Rover Discovery Sport 2019 test

Są to m.in. ładowanie indukcyjne telefonu, kamery 360, asystent martwego pola i lusterko wsteczne, na którym można wyświetlać obraz z kamery. Wtedy nie widać w nim słupków C ani tylnej kanapy, tylko od razu auta jadące za nami. Podczas testu korzystałem ze wszystkiego… właśnie oprócz tej funkcji lusterka. Nie mogę do tego przywyknąć i boli mnie od tego głowa. Oprócz tego: wszystko działa dobrze, choć kamera cofania czasami delikatnie się zacina.

Najważniejsza zmiana to nowe wnętrze.

Land Rover Discovery Sport 2019 test

Wygląda trochę tak, jak w Range Roverze Evoque. To dobrze, bo Evoque ma ładny kokpit, a poprzednie Discovery Sport wyglądało już w środku staro. Mamy tu więc sterowanie prawie każdą funkcją z poziomu ekranu dotykowego (jednego, a w Evoque’u są dwa). Z kolei przełączniki na kierownicy są konfigurowalne i można sobie wybierać, za co odpowiadają.

Land Rover Discovery Sport 2019 test

Wnętrze robi miłe wrażenie. Nie mam zarzutów do jakości plastików. Przy okazji testu Evoque’a pisałem, że „czuć w nim atmosferę klasy premium”. Tutaj też tak jest. Może tylko obsługa wyświetlacza w miejscu zegarów mogłaby być trochę łatwiejsza. Dobre dwie minuty walczyłem z tym, żeby wyświetlić wskazania komputera pokładowego. A na końcu zamiast go wyzerować, spryskałem sobie tylną szybę. Przy okazji ochlapałem tablicę rejestracyjną stojącemu za mną autu sąsiada. Mam nadzieję, że był mi wdzięczny.

Po co kupować Discovery Sport, skoro można mieć Evoque’a?

Land Rover Discovery Sport 2019 test

O cenach i konkurencji zazwyczaj piszę w podsumowaniu tekstu. Tym razem będzie wcześniej. Spójrzmy na cenniki: najtańszy Evoque kosztuje 173 900 zł. Discovery Sport: 169 900 zł. Z kolei testowane Discovery z dość bogatym wyposażeniem kosztuje 276 460 zł. Za tyle też można mieć podobnie skonfigurowanego Range Rovera.

W takim razie po co mieć Land Rovera, skoro można za tyle samo jeździć jeszcze bardziej prestiżowym Range’m? Odpowiedź staje się jasna po otwarciu tylnych drzwi. I dlatego piszę o tym teraz, a nie w podsumowaniu. Wiecie, skoro i tak już omawiam wnętrze…

Discovery Sport ma sto razy więcej miejsca na tylnej kanapie.

Land Rover Discovery Sport 2019 test

No dobrze, nie mierzyłem tego dokładnie. W takim razie może mieć dziewięćdziesiąt dwa albo sto trzy razy więcej przestrzeni. Tak czy inaczej, to bardzo przestronny samochód. W Evoque’u mógłbym siedzieć wygodnie sam za sobą tylko wtedy, gdybym skrócił się o kilkadziesiąt centymetrów. A w Discovery Sport mogę być sobą (1,85 m wzrostu) i po prostu się rozsiąść. I to naprawdę, bo kanapa ma regulowane oparcie. Raz prawie tam zasnąłem.

Land Rover Discovery Sport 2019 test

Dlatego Evoque to modny gadżet do miasta, dla singla lub pary. A „Disco” może spokojnie służyć za auto rodzinne.

Land Rover Discovery Sport 2019 test
Bagażnik ma 840 litrów pojemności – do dachu.

A jaki jest ten Land Rover w porównaniu z inną konkurencją?

I tu mamy problem. Trudno mi dokładnie zdefiniować, z kim rywalizuje ten wóz. Cena i wymiary sprawiają, że powinien być konkurencją BMW X3, Audi Q5 albo Mercedesa GLC. Ale Land Rover gra w innej lidze. Nie w gorszej ani w lepszej. Po prostu w innej.

Dlaczego? Już tłumaczę. BMW, Audi i Mercedes próbują mniej lub bardziej udawać, że wcale nie są SUV-ami. Owszem, są podwyższone, ale inżynierowie tych marek robili wszystko, by w czasie jazdy to ukryć. Pracowali nad tym, by te wozy nadmiernie się nie przechylały i żeby układ kierowniczy pracował tak, jak w zwykłej „osobówce”.

Land Rover Discovery Sport 2019 test

Tymczasem Land Rover jest po prostu Land Roverem. Słowo „Sport” znalazło się tu chyba trochę przez przypadek. Równie dobrze można by napisać to na ciepłych, miękkich kapciach. Choć siedzenie na kanapie przed telewizorem to rzeczywiście moja ulubiona dyscyplina sportu.

W Discovery Sport siedzi się o wiele wyżej niż w większości SUV-ów.

Linia szyb przebiega nisko – jak w większych modelach tej marki. Kierownica jest olbrzymia i kręci się nią bardzo lekko. Samochód przelatuje po nierównościach tak, jakby w ogóle się nimi nie przejmował. Ale na zakrętach całe nadwozie się przechyla, a podczas mocnego przyspieszania i hamowania przód albo się unosi, albo nurkuje.

Land Rover Discovery Sport 2019 test

Jeśli chcecie poszaleć po zakrętach, wybierzcie inny samochód. To znaczy: Discovery się nie przewróci. Pojedzie tam, gdzie tego chcecie. Ale będziecie przy tym czuć, że zmuszacie je do czegoś, czego ono nie lubi.

Ale za to da radę w terenie.

Land Rover Discovery Sport 2019 test
Uprzedzając drwiny w komentarzach: nie, to nie jest teren. Po prostu chcieliśmy zdjęcie z końmi.

Jak na SUV-a tej wielkości, Discovery Sport zaskakująco dużo potrafi poza asfaltem. Ma specjalne tryby jazdy do offroadu, a jego prześwit (wspomniane 212 mm) to – jak na tę klasę – sporo. Oczywiście zdecydowana większość klientów na widok polnej albo leśnej, błotnistej drogi zatrzyma się i pomyśli, że pora przestawić nawigację. Ale gdyby chcieli jechać dalej, są we właściwym samochodzie.

Problemem jest tylko spalanie.

Nie mówię o spalaniu podczas jazdy w terenie – to normalne, że wtedy benzyny ubywa równie szybko, co przybywa błota w nadkolach. Chodzi mi o zwyczajną jazdę po asfalcie.

Land Rover Discovery Sport 2019 test

Skoro jestem przy zużyciu paliwa, a cały test zbliża się już do końca, to chyba najwyższa pora, żeby wspomnieć o silniku. To nowy w przypadku Discovery Sport, 200-konny silnik benzynowy 2.0 turbo. Gdy dostałem kluczyki do tego wozu i zerknąłem w dane techniczne (0-100 km/h w nieco ponad 9 sekund) pomyślałem, że pewnie będzie trochę ospały. Ten Land Rover waży 1901 kilogramów. 200 koni, prawie dwie tony… to nie brzmi dobrze.

Ale tak naprawdę, jest nieźle. Silnik jest dynamiczny i elastyczny. Przyjemnie się rozpędza i ciągnie od dołu prawie jak dobry Diesel. Stanowi dobrą parę wraz z 9-biegową, hydrokinetyczną skrzynią biegów. Dziewięć biegów to dużo i obawiałem się, że skrzynia będzie bez przerwy żonglować przełożeniami i się gubić. Nic takiego się nie stało. Właściwie nie miałbym zastrzeżeń do tego układu napędowego – gdyby nie wspomniane spalanie.

Land Rover Discovery Sport 2019 test

Średnia z 1500 kilometrów w tym aucie to 11,5 litra.

Nie przejechałem nim aż tak wiele, więc na ten wynik składała się też jazda innych osób. Ale podczas mojego testu, bywało jeszcze gorzej. Jazda w mieście oznacza spalanie na poziomie 13-14 litrów. Trasa: od 10 w górę, ale podczas szybkiego pokonywania autostrady, da się spalić i 15. Oczywiście, to duży, prawie 2-tonowy, benzynowy SUV. Trudno oczekiwać, że będzie palić 6 litrów. Dlatego jeśli ktoś liczy się ze spalaniem, powinien wybrać diesla. Podobno jest oszczędny… choć ten 240-konny z testowanego przeze mnie Evoque’a raczej taki nie był.

Land Rover Discovery Sport 2019 test

Land Rover Discovery Sport 2.0 P – podsumowanie

Land Rover Discovery Sport to SUV jedyny w swoim rodzaju. Wysoki, lekko bujający się i komfortowy. Niezły w terenie. Kanciasty z zewnątrz i przyjemny w środku. Albo się go polubi od pierwszego wejrzenia (przyznam się, że jestem w tym obozie), albo wysiądzie się z krzywą miną i pobiegnie do X3. Albo do czegoś innego, co jest niższe i sztywniejsze.

Jedyne, co mnie trochę dziwi, to fakt, że nowy model tak mało różni się od starego. Nowa generacja powinna budzić w posiadaczach poprzedniej potrzebę wymiany na nowy model. Muszą czuć, że teraz jeżdżą już czymś starym. Tutaj czegoś takiego nie ma: z zewnątrz oba są nie do odróżnienia, a nowy kokpit i kilka nowoczesnych gadżetów raczej nie przekonają dotychczasowych właścicieli. No, chyba że ktoś naprawdę nie lubi chwalić się przed sąsiadami…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać