Felietony

Wiem, czemu Polacy jeżdżą tak szybko. Oni po prostu nie lubią swoich samochodów

Felietony 29.08.2020 254 interakcje
Adam Majcherek
Adam Majcherek 29.08.2020

Wiem, czemu Polacy jeżdżą tak szybko. Oni po prostu nie lubią swoich samochodów

Adam Majcherek
Adam Majcherek29.08.2020
254 interakcje Dołącz do dyskusji

Jak się ma do zrobienia trasę w źle dobranym samochodzie, to jasne, że się chce pokonać ją jak najszybciej.

Wsiadłem na kilka dni do kompaktowego SUV-a popularnej marki. Zrobiłem nim dzisiaj 300 km i im bliżej końca, tym bardziej marzyłem o tym, by ta podróż już się skończyła. Kusiło, żeby przyspieszyć i ukrócić te męki.

W moim aucie jest mi tak dobrze, że nie chce mi się zasuwać

Siedzę nisko jak lubię, mam dobrze dopasowany fotel, z wyregulowanym podparciem odcinka lędźwiowego kręgosłupa i niezłym trzymaniem bocznym. Mam oparcie pod łokcie tak jak lubię i gałkę zmiany biegów dokładnie tam, gdzie mi pasuje. Jestem zadowolony z poziomu wyciszenia wnętrza i z osiągów, jakie daje benzynowy silnik 1.5. Cieszę się, że mam sensownie działającego asystenta pasa ruchu i aktywny tempomat. Włączam jakiś podcast albo dobrą playlistę ze Spotify i mogę jechać choćby na drugi koniec Polski.

Ten SUV mi po prostu nie leży

Sprzedaje się w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy, więc pewnie nie jest zły. Ale mi po prostu nie pasuje. Siedzę za wysoko, fotel jest za szeroki i ucieka mi spod pleców w zakrętach. Ma niewystarczającą regulację podparcia lędźwi, za krótkie siedzisko i już po 150-200 km czułem, że jestem po prostu zmęczony.

Do tego ten egzemplarz ma silnik Diesla

Już nie pamiętam kiedy ostatni raz jeździłem autem z dieslem. Czuć, że przód sporo waży, silnik spięty z automatem ze zwłoką reaguje na wduszenie gazu i cały czas rzęzi. Jazda, zamiast relaksować, denerwuje. Zrobiłem 300 km z przepisowymi prędkościami, w tym 200 po drogach szybkiego ruchu. Średnie spalanie – 7,3 litra. Mój turbodoładowany benzyniak spaliłby co najmniej z pół litra mniej. Po co dopłacać do silnika Diesla?

O ile u siebie wspomagacze lubię, o tyle tutaj okropnie mnie irytowały

Mój samochód trzyma się środka pasa, kładę dłonie na kierownicy i czuję, jak sam zbiera łuki. W aucie, którym teraz jeżdżę asystent działa opieszale, w łuku zaczyna korygować tor jazdy zbyt późno i wymaga wsparcia. Do tego nawet jak włączę kierunkowskaz, zdarza się, że asystent  chce odkręcić kierownicę i powstrzymać mnie przed zmianą pasa. Coś co miało pomagać, bardziej frustruje.

Wszystko to sprawia, że zamiast cieszyć się podróżą, chciałem ją jak najszybciej skończyć

Nie powiem jaka to marka i co to za model, spróbuję dać mu drugą szansę. To, że nie pasuje mi, nie znaczy, że musi być zły. Ale współczuję ludziom, którzy nie mogą wybrać czym jeżdżą i np. wsiadają w samochody służbowe, które zupełnie im nie pasują. Wtedy chcą jak najszybciej z nich wysiąść i drą do celu ile fabryka dała.

Żebyśmy mieli jasność – nie uważam, że to powód by usprawiedliwiać łamanie przepisów. Mówię tylko, że straszne szczęście mają ci, którzy potrafią i mogą dopasować auto do siebie, jak – nie przymierzając – buty. Buty też nie zawsze są wygodne, choćbyś nie wiem co z nimi zrobił. Niektóre da się rozchodzić i z czasem stają się naprawdę wygodne. Jestem ciekaw, czy w przypadku tego auta może być podobnie.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać