Relacje

Krajobraz motoryzacyjny wyspy Kos to graty i szaleni turyści na quadach. Wypadki są codziennością

Relacje 08.08.2018 174 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 08.08.2018

Krajobraz motoryzacyjny wyspy Kos to graty i szaleni turyści na quadach. Wypadki są codziennością

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski08.08.2018
174 interakcje Dołącz do dyskusji

Zanim mnie zlinczujecie, że jestem bogaczem, który pojechał na wakacje na wyspie Kos, przeczytajcie ten wpis. Pojechałem tam zebrać nowe doświadczenia motoryzacyjne.

Wyspa Kos należy do archipelagu Dodekanez i od stałego lądu dzieli ją zaledwie odległość 2 km. Tyle że ten stały ląd to Turcja, która przez setki lat okupowała zamieszkałą przez Greków wyspę. Kos ma ok. 40 km od wschodniego do zachodniego krańca i średnio 8-9 km od północnego do południowego wybrzeża. Mieszka tam ok. 33 000 osób.

Ale w 2017 r. wyspę Kos odwiedziło milion turystów. Dokładnie 1,026 miliona. Przyjmując nawet, że w okresie od kwietnia do października średni turysta spędza tu tydzień, można wyliczyć, że równocześnie na Kos przebywa od 20 do 22 tys. turystów. W większości są to Niemcy, Anglicy, Holendrzy i Polacy. Pomijając więc może Polaków, nie są to narody znane ze szczególnej fantazji za kierownicą. Przynajmniej w swoich krajach…

Motoryzacja turystyczna

Lokalni mieszkańcy też jeżdżą samochodami, najczęściej starymi – albo skuterami, jeszcze starszymi. Przeważają marki japońskie i koreańskie albo europejskie graty. Nie dziwi przejeżdżający Opel Corsa A sedan albo Ford Taunus. Nie dziwi Nissan Pickup z lat 80. z każdym elementem nadwozia przyklejonym taśmą i reflektorami tak zmatowiałymi, że są jednolicie żółte (to od pyłu unoszącego się na wyspie). Nie dziwi skuter Honda Cub z lat 70., który wygląda jak żywcem wyjęty z jakiegoś kraju Azji Południowo-Wschodniej. Ale to tylko jedna część kosańskiego krajobrazu motoryzacyjnego. Drugą, wyraźnie gorszą jest „motoryzacja turystyczna”.

wakacje na wyspie Kos

Dopóki mowa o samochodach osobowych, nie ma szczególnego problemu. Większość osób wypożycza małe auta miejskie typu Nissan Micra czy Skoda Citigo (tu występują wyłącznie wersje 5-drzwiowe) i jeździ nimi zwiedzając wyspę. Owszem, wożenie dzieci bez fotelików jest powszechne, ale też nie powoduje to jakichś większych problemów.

wakacje na wyspie Kos

Problemy zaczynają się, gdy chodzi o pojazdy, w których jedzie się w pozycji motocyklowej: skutery, motocykle i quady. W momencie dorwania się do takiego jednośladu lub czterokołowca turystów dopada amok. Lubiący porządek Niemcy i flegmatyczni Anglicy zamieniają się w prawdziwych pogromców szos na Kos. W momencie odebrania kluczyków w wypożyczalni wszelkie zasady przestają obowiązywać. Wypożyczalni jest mnóstwo, więc właściciele muszą obniżać ceny i przymykać oko na szaleństwa.

Kaski są dla…

Typowa sytuacja w miasteczku Kos to quad z dwojgiem turystów ubranych jakby właśnie zeszli z plaży, pędzący ogniem po głównej ulicy, mijający się z rozpędzonym motocyklistą, próbującym jechać na tylnym kole. A teraz quiz: ile z tych osób miało kaski? Tak – zero. Ogólnie trafić na kogoś jeżdżącego w kasku nie jest łatwo. Lokalni mieszkańcy nie zawracają sobie głowy kaskiem, bo i tak cisną na skuterkach rozpędzających się do 50 km/h. Turyści? Są na wakacjach, więc odrzucają wszelkie opresyjne zasady bezpieczeństwa. Wiadomo, w Niemczech czy Holandii nie ujechaliby pół metra bez kasku, ale tu są WAKACJE, więc hulaj dusza, piekła nie ma.

wakacje na wyspie Kos
Ładna taśma.

Szpital w Kos co roku narzeka na brak personelu. Okres wakacyjny oznacza prawdziwą inwazję kontuzjowanych turystów. Jeden z barmanów w naszym hotelu powiedział mi, że jego brat został potrącony przez Włochów na quadzie, którzy próbowali potem uciec, ale spadli z quada i nie dali rady. Takich wypadków jest na Kos dużo i ich sprawcami są głównie turyści. Najczęstsze to wywrotki na jednośladach i potrącenia pieszych przez kierowców quadów. Turyści wydają się sądzić, że znajdują się w raju, który zapewnia im nieśmiertelność, a żadne zasady tu nie obowiązują. A co najgorsze, nie bardzo jest jak z tym walczyć, bo dzięki turystyce wyspa Kos jakoś prosperuje. Przez pół roku wszyscy pracują tu przez 24/7, żeby przez pozostałe miesiące móc wydawać zarobioną forsę i pozwolić zrastać się połamanym przez turystów kościom.

Edukacja działa tylko „na własnym boisku”

To bardzo ciekawa obserwacja, że kierowcy, którzy prawdopodobnie byliby nieskłonni do łamania przepisów we własnym kraju, w obcym pozwalają sobie na o wiele więcej. Są już osoby twierdzące, że turyści przywożą więcej złego niż dobrego. Jedynym sposobem wydaje się zakaz wypożyczania quadów i bezwzględne egzekwowanie jazdy w kasku na jednośladach. Ale wtedy mogłaby ucierpieć zyskowność.

wakacje na wyspie Kos
Idealnie spatynowany. Nie ruszać.

Najciekawszym pojazdem turystycznym na Kos są „mad-maxy” albo „dune-buggies”. Każdy jest inny, niektóre mają silniki motocyklowe, ale większość z nich napędzają jednostki napędowe produkcji chińskiej – Chery lub Geely. Samochody te wyglądają bez wątpienia na zbudowane poza fabryką, a mimo to są oficjalnie zarejestrowane w Unii Europejskiej. Ciekawe, czy zatem Grecja jest rajem dla budowniczych SAM-ów? Nie udało mi się ustalić. Pracownicy wypożyczalni odpowiadali na ten temat tylko „I bought it like this” (takiego już kupiłem).

I tak to wygląda na tej greckiej wyspie. Jeśli wybieracie się wakacje na wyspie Kos i macie zamiar chodzić lub jeździć na rowerze, uważajcie na zdziczałych turystów na quadach i motocyklach. I najczęściej wcale nie są to Polacy.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie