Porady

Kolizja podczas holowania? Będzie problem z odszkodowaniem z OC sprawcy

Porady 08.02.2021 35 interakcji

Kolizja podczas holowania? Będzie problem z odszkodowaniem z OC sprawcy

Paweł Grabowski
Paweł Grabowski08.02.2021
35 interakcji Dołącz do dyskusji

Kolizja podczas holowania może zdarzyć się każdemu. Nie wszyscy jednak wiedzą, że w takim przypadku odszkodowanie nie przysługuje pojazdowi holowanemu.

Przyczynkiem do powstania tego artykułu była historia jak wydarzyła się w Bielsku-Białej i oburzenie jakie wywołała. Jednemu z kierowców zepsuł się Opel Vivaro. Zamiast skorzystać z lawety postanowił sięgnąć po pomoc kolegi, który miał Forda Kugę, czyli SUV-a, a wiadomo, że SUV jest stworzony do radzenia sobie z przeciwnościami losu. Kolega przyjechał na miejsce awarii, podpiął Opla Vivaro za pomocą liny holowniczej i ruszył z nim w podróż. Tutaj na uwagę zasługuje słowo, którym posłużył się dziennikarz opisujący zdarzenie. Otóż według niego Opel był  zdefektowany. Jak można się domyślać – łatwo się pomylić i przeczytać, że Opel był w innym stanie. Nieważne. Niestety nie udało im się bezpiecznie dotrzeć do celu. Podczas skrętu w lewo zza zakrętu wyjechał Ford Transit Custom, który uderzył w zdefektowanego (wspaniałe słowo) Opla Vivaro.

Na miejsce została wezwana policja, która orzekła winę kierującego Fordem Kugą karząc go mandatem w kwocie 300 zł. Kolizja jak kolizja powiecie, gdyby nie jeden fakt, który wywołał oburzenie. Szybko okazało się, że właściciel Opla Vivaro nie będzie mógł naprawić swojego samochodu z polisy Forda Kugi. Internet się oburzył, że to niemożliwe, bo przecież Opel nie miał żadnego wpływu na to jak na zakręcie pojechał Ford Kuga, który go ciągnął. W związku z tym na chłopski rozum również powinien być poszkodowanym. Nic bardziej mylnego.

Właściciel holowanego samochodu nie dostanie w takim przypadku odszkodowania

W tej kolizji jest tylko jeden poszkodowany i jest nim kierowca Forda Transita. Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, to wyłącznie jemu przysługuje odszkodowanie. Zgodnie przepisami art. 37 ust. 4  ustawy o obowiązkowych ubezpieczeniach, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym oraz Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, szkody wyrządzone w związku z ruchem pojazdu holującego wyrządzone w pojeździe holowanym nie są objęte odpowiedzialnością odszkodowawczą. Powód jest prozaiczny. Gdyby było inaczej, polscy mistrzowie wyłudzania odszkodowań ruszyliby w bój o wypłaty. Wystarczyłoby kupić odpowiedni samochód, którego naprawa jest droga. Kiedyś było to Renault Megane, później przez chwilę Hyundai i40. Teraz podobno na topie jest Toyota Sienna. Następnie należało się dogadać się z sąsiadem (najlepiej takim, który ma traktor, bo na niego jest najtańsze ubezpieczenie), żeby wziął nas na hol i niechcący doprowadził do kolizji i można się cieszyć zarobionymi pieniędzmi.

Tania w zakupie, droga przy naprawach blacharskich. Jak zgłaszasz Siennę do ubezpieczenia to w siedzibie ubezpieczyciela rozbrzmiewa wycie syren alarmowych

Nie ma co się oburzać na polskiego ustawodawcę. To, że kolizja podczas holowania skutkuje brakiem odpowiedzialności za szkody powstałe w pojeździe holowanym to wynik patologii rynkowych, a nie złośliwego działania państwa. Jeżeli nie chcemy napełniać kieszeni właścicielom lawet to musimy liczyć się z potencjalnymi konsekwencjami w postaci uszkodzonego samochodu. Jednak nawet wtedy nie zostajemy z ręką w nocniku.

Co zrobić gdy przydarzyła się się nam kolizja podczas holowania i to my byliśmy w pojeździe holowanym?

Drogi są trzy. Pierwsza – najprostsza, zakłada naprawę uszkodzeń z własnej polisy AC. Niestety, o ile nie mieliśmy wykupionej ochrony składek, będzie wiązało się to ze wzrostem składki polisy w przyszłym okresie ubezpieczeniowym. Ale ten sposób to swoiste wzięcie odpowiedzialność za podjęcie ryzyka. Druga opcja to polubowne dogadanie się z kierowcą pojazdu, który nas holował w sprawie partycypacji w kosztach naprawy. Ta droga może być utrudniona bo z jednej strony holujący chciał nam pomóc, skończył z uszkodzonym autem, a my jeszcze żądamy od niego pieniędzy. Nawet najlepsza relacja może nie przetrwać tej próby.

renault laweta

Do zabijania koleżeństwa najlepsze jest trzecie rozwiązanie. W ramach niego naprawiamy auto z własnych środków, oczywiście z udokumentowaniem napraw zarówno zdjęciami jak i fakturami. Następnie udajemy się do sądu złożyć pozew o zwrot wydatków poniesionych na naprawę pojazdu od kierowcy samochodu, który nas holował. Istnieje ryzyko, że sąd nie przychyli się do naszego stanowiska, podnosząc, że sami się zgodziliśmy, więc liczyliśmy się z ryzykiem. Kluczem do wygranej będzie dobra argumentacja pozwu. Jak to mówią jest ryzyko jest zabawa, a jak wiemy kto nie ma skłonności do ryzyka, ten nie musi później zastanawiać się później, którą opcję wybrać.

Najprostszym wyjściem żeby uniknąć niepotrzebnego stresu jest wezwania pomocy drogowej. Albo wcześniejsze poznanie kolegi z lawetą. Już Karin Stanek śpiewała, że chłopiec z Masterem byłby mi przyjacielem.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać