Przegląd rynku

Poradnik: te młode klasyki możesz kupować bez obaw. Na pewno nie podrożeją

Przegląd rynku 19.09.2019 1374 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 19.09.2019

Poradnik: te młode klasyki możesz kupować bez obaw. Na pewno nie podrożeją

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski19.09.2019
1374 interakcje Dołącz do dyskusji

Często widuję poradniki „jakiego youngtimera kupić, żeby w przyszłości na nim zarobić”. Dziś coś zupełnie odwrotnego: jakiego youngtimera kupić, żeby w przyszłości na nim nie zarobić, a być może i stracić.

To nie jest wcale tak, że wszystkie samochody drożeją z czasem. Występuje owszem pewien moment wzrostu cen dla niektórych modeli, ale zwykle trwa on krótko, potem następuje ochłodzenie rynku i ustabilizowanie się cen. Czasem na absurdalnym poziomie, który spada stosunkowo powoli. W ostatnim czasie wielkim zainteresowaniem cieszy się kupowanie samochodów prawie-klasycznych w celach inwestycyjnych, ponieważ „ależ one zdrożeją”. Oczywiście z zamiłowaniem do klasycznej motoryzacji nie ma to nic wspólnego, ponieważ inwestycyjnego youngtimera chowa się do garażu w próżniowej kapsule i kisi się go przez 10 lat. Jest to wyłącznie rodzaj spekulacji, którego nie popieram, bo wolę żeby klasyki były tanie niż drogie (w odróżnieniu od nowych aut, które powinny być jak najdroższe), a także uważam że samochody są do jeżdżenia.

Jeśli kupiłeś któryś z poniższych samochodów jako inwestycję, rozczarujesz się

Kaktus mi wyrośnie na niektórych częściach ciała, jeśli te wozy kiedykolwiek podrożeją na tyle, że będziesz mógł zarobić na samym przetrzymywaniu ich pod kocem. A to oznacza, że można śmiało je kupować bez obaw, że ktoś posądzi nas o chęć spekulacji. Ruszamy!

Numer jeden: Polonez, ale nie Borewicz

Dobra, Borewicz faktycznie podrożał. Wszystkie jego derywaty też, czyli C (zubożony), akwarium i przejściówka. Osobiście uważam, że to koniec wzrostu jego cen i żadne Borewicze już droższe nie będą. Bez problemu kupimy ładny egzemplarz za 12-15 tys. zł, więcej płacić nie warto. Oczywiście dobrze zachowane Caro Plusy są tańsze. Ktoś może więc pomyśleć: do licha, przecież z czasem ceny obu wersji się zrównają, więc kupię Caro Plusa za 5, a za parę lat sprzedam za 15! IZI MANY! Na szczęście nic z tych rzeczy, Plusy nigdy nie podrożeją, bo nie budzą żadnej nostalgii. W 1978 r. Polonez to było coś. Ludzie się za nim oglądali. Byliśmy z niego dumni. W 1997 r. nie byliśmy już dumni z Poloneza, a ludzie owszem się oglądali, ale w drugą stronę, odwracając wzrok. Wątpliwe, żeby podrożał samochód, który stanowił raczej wyraz obciachu niż lansu. Dlatego można śmiało kupować Plusy i drzeć nimi aż odpadną koła. O ile ktoś – jak na przykład ja – nie ma alergii na jazdę Polonezem.

Polonez Caro

Numer dwa: Mercedes W140

Ten samochód w oczywisty sposób stanowił obiekt pożądania i westchnięć, więc to ABSOLUTNIE OCZYWISTE że powinien gwałtownie podrożeć! Spójrzmy co się stało z Pagodą i Gullwingiem. Yyy tak, problem w tym że W140 nie jest ani Pagodą ani Gullwingiem i nigdy nimi nie będzie. To po prostu kolejny wielki sedan Mercedesa. Było ich w historii bardzo dużo. W140 świetnie się sprzedawało i mnóstwo egzemplarzy jest nadal w użytku. Mnóstwo jest też na sprzedaż. Popularność tego auta nie chce zaniknąć, a to sprawia, że sprzedający muszą konkurować o klienta ceną. Mój znajomy właśnie sprowadził ładnego W140 z Hiszpanii, naprawdę elegancki egzemplarz z początku produkcji, i to z V8. Woła za niego 20,9 tys. zł. One są właśnie tyle warte. A ten, którego kupisz dziś za 30 tys. zł, za 5 lat będzie wart tyle samo, chyba że w międzyczasie go zaniedbasz. Wtedy cena pójdzie na dno jak Titanic.

Opublikowany przez Sparrow Poniedziałek, 16 września 2019

Numer trzy: popularne auta francuskie

Ależ one są tanie. No to trzeba kupować, bo pewnie zdrożeją. Taaak, z pewnością. Jak tylko w piekle zapanuje mróz, a dwie niedziele się do kupy zejdą. Problem w tym, że stare, popularne samochody francuskie nikogo za bardzo nie interesują. Zdrożał Citroen 2CV, bo jest kultowy. Trochę słabiej drożenie poszło Renówce czwórce, a kompletnie nie poszło wszystkim produkcjom w rodzaju Citroen Visa, Peugeot 305, Renault 14, Renault 21 itp. Błyszczy tylko 205 GTI, ale on też już podrożał i wyżej raczej nie pójdzie. Zatem jeśli sądzisz, że Peugeot 309 w wersji „nawet korbowody ma na korbę” pójdzie tropem 205-tki w wersji sportowej, to stawiasz wielki faux pas. Co jedynie zachęca do kupowania tych aut, bo są tanie i dobre, jak tanie, francuskie wino.

klasyk jako inwestycja
Zrzut ekranu z ogłoszenia. Źródło: OLX.pl. Autor: WML

Numer cztery: American Malaise

Przednionapędowe krążowniki szos z miękkim wnętrzem z weluru, szalejącą elektroniką i pływającym zawieszeniem są dla większości polskich odbiorców tak ekscytujące jak bejzbol i futbol amerykański. Niektórych kuszą ich niskie ceny, często poniżej 10 tys. zł. Ależ to musi być świetna inwestycja. Wszak trochę starsze samochody amerykańskie z lat 70. podrożały jak szalone i rzadko schodzą poniżej 35 tys. zł. To pewnie i taki Buick Riviera pójdzie w cenę. Otóż nie pójdzie, bo jest jednocześnie nudny i dziwny, wolny ale dużo pali, trudno o części, a lans znikomy. Wszyscy wiedzą jak wygląda Mustang, Camaro i Challenger. A czy ktoś wie jak wygląda Oldsmobile Ninety-Eight Brougham Regency albo Plymouth Cadaver 1001 Super Deluxe? No właśnie, nawet nie wiedzieliście że takie istnieją. No dobra, tego drugiego zmyśliłem.

klasyk jako inwestycja

Numer pięć: VW T3 w blaszaku

Ceny T3 szaleją. Ładne egzemplarze oszklone, zwłaszcza z dachem Westfalia, drożeją z prędkością światła. Ale blaszaki jeszcze są tanie. Kupmy więc blaszaka i poczekajmy aż i on podrożeje! No, to se poczekacie, bo blaszaki nikogo nie obchodzą. Ludzie kupują T3, żeby jeździć nimi na dalekie wyprawy, jako samochody rekreacyjne i kempingowe, a blaszak się do tego nie nadaje. W dodatku jest niepraktyczny do wożenia rzeczy przez silnik z tyłu. Więc nie podrożeje, nie ma co na to liczyć. Można kupić go sobie dla hecy albo do przewozu kartofli luzem, ale jako „inwestycja w drożejącego klasyka” jest równie udany co… jako samochód w ogólności.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać