Ciekawostki

Kineskopowy ekran dotykowy w samochodzie z 1990 r.? Brzmi jak prezent dla dużego dziecka

Ciekawostki 01.06.2020 93 interakcje
Piotr Szary
Piotr Szary 01.06.2020

Kineskopowy ekran dotykowy w samochodzie z 1990 r.? Brzmi jak prezent dla dużego dziecka

Piotr Szary
Piotr Szary01.06.2020
93 interakcje Dołącz do dyskusji

Dziś Dzień Dziecka. Dlaczego by nie zrobić sobie prezentu i nie sprawić 30-letniego Oldsmobile’a Troféo? Jest cudownie okropny – z kineskopowym ekranem dotykowym na czele.

8K, HDR, OLED i wiele innych literek, skrótów, akronimów i tym podobnych bzdur otacza nas w 2020 r. z każdej strony. Ale niestety, nie pomogę Wam w tej kwestii – ba, dorzucę jeszcze coś.

CRT. Cathode-ray tube. A po naszemu: po prostu kineskop.

Technologię kineskopową można dziś uznać za słusznie minioną. Ekrany tego typu były na ogół duże i ciężkie, a przy tym w wielu przypadkach nie oferowały jakiegoś świetnego obrazu. Wielu z nas przyjęło przejście na monitory LCD (a także plazmowe czy OLED) z ulgą. Ale dziś poczciwe CRT-ki potrafią być ciekawostką dla grzybów kolekcjonerów, fanów klasycznych technologii (czyli grzybów) i dla osób, które są za młode, by coś pamiętać z okresu świetności (ha, ha!) tych urządzeń. Dobra, wiem, porządne monitory kineskopowe też istniały, ale w świadomości społecznej raczej nie znalazły swojego miejsca.

Połączmy niewielki monitor CRT z samochodem.

ekran dotykowy w samochodzie
fot. craigslist.com

Idealnym wyborem będzie Oldsmobile Troféo – samochód jako żywo przypominający o okresie malaise w amerykańskiej motoryzacji, choć teoretycznie już do niej nienależący. Pierwszy raz słyszycie tę nazwę w odniesieniu do samochodu innego niż Maserati? Służę pomocą.

fot. craigslist.com

Oldsmobile Troféo pojawił się na rynku w 1987 r. Była to po prostu usportowiona wersja modelu Toronado 4. generacji (produkowanej od 1985 r.). Ta „sportowość” polegała przede wszystkim na usztywnieniu zawieszenia i oferowaniu w standardzie skórzanej tapicerki. Od 1989 r. Troféo stało się osobną nazwą modelu (z samochodu zniknęły oznaczenia „Toronado”), ale pod względem technicznym auta były w zasadzie identyczne.

ekran dotykowy w samochodzie
fot. craigslist.com

Oznaczało to m.in. samonośną konstrukcję nadwozia (po raz pierwszy w historii Toronado), a także utratę silników V8 (również po raz pierwszy). Dostępne były jedynie 3,8-litrowe silniki V6 – początkowo LG3 z jednopunktowym wtryskiem paliwa, później LN3 z wtryskiem wielopunktowym (i szeregiem innych zmian). Zależnie od rocznika auta miały różną moc, ale nigdy nie przekroczyły 174 KM (pod koniec produkcji). Napęd był przenoszony na przednią oś za pośrednictwem 4-biegowej przekładni automatycznej.

Ekran trafił do Oldsmobile’a w 1989 r.

Wtedy robiło to oczywiście ogromne wrażenie, ale o obsłudze dotykowej można było póki co pomarzyć. Choć możliwości i tak były całkiem bogate – oprócz pokazywania wskazań komputera pokładowego, ekran służył też m.in. jako interfejs pokładowego telefonu.

ekran dotykowy w samochodzie
Ekran ekranem, ale absolutnie nie cierpię tego czegoś, czym okleili wieniec kierownicy. / fot. craigslist.com

Obsługa dotykowa pojawiła się jako opcja w Troféo rok później. Za pomocą nowego ekranu można było m.in. zmieniać ustawienia klimatyzacji i systemu audio, wbudowano też coś szumnie nazywanego systemem nawigacji – w praktyce w większości egzemplarzy chodziło po prostu o kompas i komputer pokładowy.

fot. craigslist.com

Ale były też wyjątki – wypożyczalnia Avis wraz z General Motors testowała w 1992 r. samochody z prymitywnym (z dzisiejszego punktu widzenia) systemem nawigacji. System noszący nazwę TravTek składał się m.in. z wbudowanego telefonu, syntezatora mowy i – co najważniejsze – anteny montowanej na bagażniku samochodu. Dzięki tej antenie pracownicy American Automobile Association (AAA) mogli namierzać samochód i przekazywać kierowcy wskazówki dojazdu do placówek AAA. Działało to tylko w okolicach międzynarodowego lotniska w Orlando.

Niestety, samochód wystawiony na sprzedaż w Jackson w stanie Tennessee musi się obyć bez TravTeka.

Wszystko z racji faktu, że wyprodukowano go na 2 lata przed próbami GM i Avisa. Nie zmienia to oczywiście faktu, że nadal do dyspozycji jest ekran systemu Visual Information Center – i podobno jest sprawny.

fot. craigslist.com

Początkowo auto było wystawione za 4200 dol., ale najwidoczniej sprzedawca szybko zwęszył interes, gdy zaczęli do niego wydzwaniać kolejni zainteresowani. W tej chwili cena wynosi już 5000 zielonych, co daje jakieś 19,8 tys. zł. Za straszny samochód ze strasznym ekranem to trochę dużo, nawet nie wliczając kosztów importu. Ale może jakiś kolekcjoner się skusi?…

fot. craigslist.com

 

Zdjęcie główne pochodzi z filmu użytkownika portalu YouTube, Redline0442.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać