Wiadomości

A jednak będzie. Kia już testuje nową generację Optimy

Wiadomości 21.08.2019 134 interakcje
Piotr Barycki
Piotr Barycki 21.08.2019

A jednak będzie. Kia już testuje nową generację Optimy

Piotr Barycki
Piotr Barycki21.08.2019
134 interakcje Dołącz do dyskusji

Podbój polskiego rynku nie wyszedł Kii Optimie najlepiej. Nie pomogła ani wersja kombi, ani mocniejszy wysokoprężny silnik pod maską. Nie oznacza to jednak, że Kia Optima znika całkowicie. Wręcz przeciwnie. 

Redakcji serwisu Autoblog (nie, nie tego serwisu Autoblog) udało się zdobyć kilkanaście zdjęć mocno zamaskowanego testowego egzemplarza nowej generacji Kii Optimy, który nieopatrznie pojawił się przed obiektywem czyjegoś aparatu. Trudno przy tym założyć, że ta fotogaleria zepsuje Kii niespodziankę przy premierze – auto nie tylko jest oklejone charakterystyczną dla prototypów folią, ale i dodatkowo ubrano je w niezbyt estetyczne… worki. Niech będzie, że są to worki.

Poza samym istnieniem przyszłej generacji Optimy, na podstawie tych zdjęć nie jest łatwo jednoznacznie stwierdzić, jak się zmieni. Można tylko zgadywać, więc najlepiej sami zgadujcie. Gdybym miał na coś postawić swoje pieniądze, pewnie obstawiłbym na to, że nowa Optima w dużym stopniu upodobni się do Stingera, ale nie na tyle, żeby stanowić dla niego poważniejsze zagrożenie.

Chociaż Optima-Stinger-kombi to by było coś…

Ale zaraz, miało nie być nowej Optimy!

Tak, tak pisaliśmy. Przy czym głównie w odniesieniu do polskiej oferty, gdzie Optima – w ujęciu ogólnorynkowym – jest modelem mocno niszowym, a do tego raczej średnio wizerunkowym. Od tego jest Stinger, od tego jest Proceed, a od sprzedawania się są SUV-y, których Kia ma w ofercie zatrzęsienie. Optima nigdy nie rzuciła tak naprawdę wyzwania Passatowi i Superbowi, przegrywając też z Insignią, Mondeo, Mazdą 6 czy nawet – uwaga – Toyotą Avensis, której popularności do tej pory nie potrafię pojąć.

Właściwie jedynymi modelami z tego samego segmentu, z którymi Optima wygrywała w kwestii sprzedażowej, były Renault Talisman i Hyundai i40. Czyli – niestety dla ich producentów – jeszcze większa nisza.

Czy kolejna generacja byłaby to w stanie zmienić? Patrząc na odwrót klientów od tego segmentu na rzecz SUV-ów wszelkiej maści i rozmiarów – mocno wątpliwe.

Za to na innych rynkach…

… absolutnie jest miejsce na nowej generacji Optimy. Przykładowo w Stanach Zjednoczonych Optima, choć zajmuje dopiero 45 miejsce w rankingu sprzedaży, może się pochwalić miesięczną sprzedażą w okolicach 11 tys. egzemplarzy. Gdyby tego było mało, od ostatniego roku jej pozycja w rankingu wzrosła (z 54 miejsca), natomiast rok do roku sprzedano póki co prawie o 8 proc. modeli z tej serii niż w 2018 r. Z kolei według Wikipedii Optima w Stanach Zjednoczonych od 2012 r. nieprzerwanie sprzedaje się w liczbie ponad 100 tys. egzemplarzy rocznie – z pikiem w latach 2012-2015, kiedy sprzedawano ponad 150 tys. egzemplarzy każdego roku.

Podobnie jest pewnie w Korei Południowej, czyli ojczyźnie Optimy, gdzie ta sprzedawana jest pod nazwą K5 i już na początku tego roku można było na ulicach spotkać przedstawicieli nowej generacji.

I szkoda by było, gdyby nowa Optima nie trafiła do Polski.

Czy byłaby sprzedażowym hitem? Raczej nie, chyba że połączyłaby to, co oferuje Stinger – w tym i silnikami – z nadwoziem kombi, jako model zachęcający do zakupu, a ofertę uzupełniła sensownymi dieslami, którymi ostatecznie wyjadą z salonu kupujący.

Pytanie tylko, czy Kii opłaca się robić specjalną wersję kombi – do tego z silnikami wysokoprężnymi – tylko dla Europy? W Stanach Optima oferowana jest wyłącznie z silnikami benzynowymi (lub hybrydowymi) i tylko w nadwoziu typu sedan. Po co więc męczyć się z kombi w dieslu dla takich rynków jak Polska, które wchłoną miesięcznie po sto lub sto z hakiem egzemplarzy? No właśnie.

Benzynowego sedana z segmentu D z kolei raczej mało kto u nas kupi – o czym zresztą przekonała się boleśnie Kia przy poprzednich generacjach oferowanych w naszym kraju.

I jakkolwiek nie byłem do tej pory w żaden sposób fanem dotychczasowej Optimy (choć to uczciwe auto), tak szkoda, że segment D w wydaniu sedan powoli zamiera – a przynajmniej zamiera jego różnorodność. Talisman? Patrząc na wyniki sprzedażowe, ma raczej małe szanse na utrzymanie się na powierzchni przez kolejne lata. Honda Accord? Choć uwielbiana w Polsce, to jednak absolutnie w niej niedostępna. Avensis? Podobny przypadek, który z kolei w ogóle nie doczekał się następcy, a zastąpiły go dwa modele – Corolla i Camry. Citroen C5? Całkowicie zapomniany, wypchnięty z oferty przez armię SUV-ów. Subaru Legacy? Pewnie mało kto już pamięta, że był w ogóle w polskiej ofercie. Saab 9-3? Pogrzebany z resztą Saaba. Mitsubishi Galant, Nissan Primera? Nikt już o nich nie pamięta. Niektóre sedany zostały za to zmienione w liftbacki: na przykład nowy Peugeot 508 albo nowy Opel Insignia.

Spekuluje się nawet, że spora część popularnych modeli (np. Passat czy Mondeo) mogą w przyszłości utracić swoje trójbryłowe odmiany. I z jednej strony to dobrze, bo zamiast tego na drogi wyjedzie więcej – jakby nie patrzeć – bardziej uniwersalnych kombi, liftbacków i SUV-ów. Z drugiej strony – sedan, jakkolwiek ograniczony funkcjonalnie, miał swoje plusy. W tym taki, że dawał większy wybór tego, jaką wersję możemy kupić.

Jeśli więc ktoś planuje kupić sedana segmentu D, nie pakując się w premium, to lepiej niech zrobi to szybko. Bo czasu na taki zakup może być naprawdę mało.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie