Newsy

Nie będzie ostrzejszych kar za usuwanie filtrów cząstek stałych

Newsy 24.11.2018 65 interakcji
Marta Daszkiewicz
Marta Daszkiewicz 24.11.2018

Nie będzie ostrzejszych kar za usuwanie filtrów cząstek stałych

Marta Daszkiewicz
Marta Daszkiewicz24.11.2018
65 interakcji Dołącz do dyskusji

W lipcu do Sejmu wpłynął projekt zmian w ustawie Prawo o Ruchu Drogowym. Jednym z pomysłów było zaostrzenie kar za usuwanie filtrów cząstek stałych zarówno dla kierowców, jak i dla warsztatów. Niestety, posłowie przegłosowali odrzucenie tego projektu.

Na 72. posiedzeniu Sejmu posłowie zajmowali się trzema projektami zmian ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy – Kodeks karny, dotyczących kierowców.

Wyższych kar za usuwanie filtrów DPF nie będzie.

Obecnie za jazdę pojazdem, który nie spełnia norm emisyjnych, kierowca może otrzymać mandat w maksymalnej wysokości 500 zł. Posłowie .Nowoczesnej chcieli zaostrzenia sankcji dla kierowców za poruszanie się samochodami z niesprawnym albo wyciętym filtrem cząstek stałych oraz dla podmiotów, które oferują usługi wycięcia albo modyfikacji tego filtra (czyli np. warsztatów samochodowych). Proponowali, by grzywna wyniosła nawet do 5 tys. zł.

Podczas I czytania poselskiego projektu został zgłoszony wniosek o jego odrzucenie. I tak też się stało. Za odrzuceniem wniosku głowowało 250 posłów (głównie z partii PiS i Kukiz’15), przeciw było 167 osób, a od głosowania wstrzymała się tylko 1.

To zaskakujące, że zmiana, która miała poprawić czystość powietrza, została odrzucona już na tak wczesnym etapie. Przecież jeśli ktoś nie łamie prawa, nie powinien się obawiać podwyższonych sankcji.

Przypominamy, że filtry można regenerować, o czym szczegółowo pisał Tymon.

Kary za kręcenie liczników…

Posłowie zajęli się także projektem, który obejmuje szeregu zmian mających zapobiec nieuprawnionej ingerencji w przebieg drogomierza pojazdu mechanicznego. Czyli po prostu cofaniu licznika. Za taki czyn miałaby grozić kara więzienia od 3 miesięcy do 5 lat. Przewidziano także karę grzywny do 3 tys. zł dla właściciela pojazdu, jeśli nie zgłosi w stacji kontroli pojazdów faktu wymiany całego licznika na nowy (np. z powodu awarii).

Ten projekt został skierowany do Komisji Infrastruktury z zaleceniem zasięgnięcia opinii komisji nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach. Miejmy nadzieję, że zmiana ta wcześniej czy później (chociaż lepiej wcześniej) wejdzie w życie.

… oraz brak ciągłości przeglądu technicznego.

Podczas 72. posiedzenia odbyło się także pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy, który dotyczy stworzenia spójnego systemu nadzoru nad badaniami technicznymi pojazdów oraz działalnością stacji kontroli pojazdów. Projekt ten ma ma na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej, mającego zapewnić wysoki poziom badań technicznych i poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego. Ma on także umożliwiać sprawne reagowanie, eliminowanie i zapobieganie nieprawidłowościom związanym z przeprowadzaniem badań technicznych.

Co to wszystko oznacza? Między innymi kary dla kierowców, którzy zjawią się na obowiązkowym badaniu technicznym później, niż w 45 dni po upływie wyznaczonej daty badania. Taki przegląd po terminie będzie kosztował 150% ceny podstawowej.

Rozwiązanie to uderzy głównie w kierowców, którzy trzymają samochody pod kocem w garażu i nie wykonują regularnie przeglądów, bo nie są im one potrzebne. Mimo tego Sejm skierował ten projekt do dalszych prac Komisji Infrastruktury.

Czy pomysł podwyższenia kar za usuwanie filtrów cząstek stałych wróci? Bardzo możliwe, ale zmian szybko się nie doczekamy. A szkoda.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie