Przegląd rynku

Frajda bez dachu – te kabriolety można jeszcze kupić w Polsce. Wybór jest spory

Przegląd rynku 09.08.2019 115 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 09.08.2019

Frajda bez dachu – te kabriolety można jeszcze kupić w Polsce. Wybór jest spory

Piotr Barycki
Piotr Barycki09.08.2019
115 interakcji Dołącz do dyskusji

Kiedy ostatnio widzieliście kabriolet? Nie tylko na ulicy, ale i na stronie któregoś z popularnych producentów samochodów? No właśnie – wydawałoby się, że to już powoli ginący gatunek. Czas więc sprawdzić, co bez dachu możemy kupić w Polsce.

Dlaczego akurat teraz? Po części ze względu na aktualną, upalną pogodę, a po części chociażby przez wzgląd na doniesienia, że rynek (niekoniecznie nasz) opuści już niedługo kolejny z przedstawicieli kompaktowych kabrioletów, czyli Audi A3. Warto więc przejrzeć to, co zostało.

Kabriolet czy nie kabriolet?

Tak, w tytule są kabriolety, ale w poniższym zestawieniu – jeśli sztywno trzymać się terminologii – będą nie tylko one. Będą też samochody z nadwoziem typu Targa, roadstery, spidery i tak dalej – wszystko, co albo nie ma dachu, albo pozwala go zdjąć/złożyć/zdemontować. A – i nie uwzględniamy aut terenowych, które da się przerobić na kabriolet. Nie pasowałyby.

Przykro mi, Wranglerze.

Zacznijmy od tego, czego… nie będzie na liście.

Czyli jednego segmentu, gdzie samochody bez dachu mają się doskonale – segmentu ultra luksusowego. Bez trudu – o ile macie gotówkę – kupicie nowego Continentala w wersji otwartej (najpiękniejszy kabriolet na świecie, nie ma nawet co dyskutować), nikt nie zabroni wam kupić Rolls Royce’a Dawna, 488 Spider (ok, to może nie być takie łatwe) albo czegoś podobnego.

Ale skupmy się na markach raczej popularnych. Choć i tak zaczniemy od modelu zdecydowanie poza zasięgiem przeciętnego kupującego…

Audi

W całej ogromnej ofercie Audi jest tylko jeden model z otwartym dachem – i to nie typowy kabriolet, ale spyder, w postaci jednego z wariantów R8.

Niewielkiej popularności tego modelu nie trzeba przy tym upatrywać w polskiej aurze. R8 Spyder jest po prostu koszmarnie drogie, a jego bazowa wersja kosztuje 941 300 zł. Samym dołożeniem ciekawszego lakieru (czerwony Misano perłowy – 44 150 zł), felg (22 370 zł) i reflektorów laserowych przekraczamy milion złotych.

Z drugiej strony – to nie tylko jeden z niewielu dostępnych jeszcze na rynku modeli bez dachu. To też prawdopodobnie ostatnie auto w sprzedaży w Polsce z silnikiem V10, który katapultuje R8 Spyder do 100 km/h w zaledwie 3,5 s.

Co nie zmienia faktu, że więcej kabrioletów (i pochodnych) Audi w ofercie nie ma.

Liczba bezdachowców w ofercie: 1

BMW

W przypadku BMW lista jest wyraźnie dłuższa, choć i tak nie powala. Jest BMW serii 2 Cabrio (od 150 300 zł), BMW serii 4 (od 208 800 zł) i M4 (od 407 900 zł), a także 8-ka (od 484 300 zł) i M8 (od 784 400 zł). Czyli jest w czym wybierać, tym bardziej, że 2-kę Cabrio można kupić w cenie lepiej wyposażonego Superba, a M8 – w cenie przyzwoitego domu.

Do tej listy dochodzi jeszcze oczywiście nowe Z4, przez BMW klasyfikowane jako Roadster. Cena? Od 176 100 zł za sDrive20i (4 cylindry, 197 KM, 6,8 s) do 292 700 zł za M40i (6 cylindrów, 340 KM, 4,5 s). Do tego jeszcze oczywiście opcje, ale kto by się nimi przejmował, gdy pod maską ma 6 cylindrów a nad głową gwieździste niebo?

Czy coś takiego…

Liczba bezdachowców w ofercie: 4 (nie licząc wersji M)

Mercedes

Mercedes klasy S Coupe

Klasyczne kabriolety są w ofercie trzy – klasa C (od 192 900 zł), klasa E (od 246 200 zł) i klasa S (od 690 500 zł). Żeby było dziwniej, klasę C można kupić nawet w wersji AMG 63 S, natomiast w większej klasie E V8 nie uświadczymy. Szkoda.

Do tego dochodzą jeszcze trzy roadstery – SLC, który niedługo zakończy karierę (od 178 623 zł), SL, który też młody już nie jest (od 503 064 zł), a także AMG GT (od 639 000 zł).

Ale w tym momencie, jakby nie patrzeć, Mercedes ma zaskakująco dużo aut bez dachu – i to zarówno tych dwumiejscowych, jak i czteromiejscowych. Kto by pomyślał.

Liczba bezdachowców w ofercie: 6

Fiat

Zabawne. W ofercie Alfy Romeo – która wydaje się idealną marką do oferowania kabrioletu – nie znajdziemy już żadnego takiego auta. Zamiast tego znajdziemy je w gamie… Fiata.

Chodzi oczywiście o Fiata 124 Spider, choć trzeba przyznać, że to miejsce na liście jest raczej miejscem honorowym. 124 Spyder figuruje bowiem na stronie Fiata, ale za to nie da się znaleźć cenników, nie ma też konfiguratora.

W serwisach ogłoszeniowych możemy natomiast znaleźć pojedyncze oferty z roadsterem Fiata, więc trzeba chyba uznać, że model ten powoli odchodzi w zapomnienie. Tyle dobrze, że wszystkie te ogłoszenia mają cenę poniżej 100 000 zł, więc jest to wciąż całkiem ciekawa propozycja zakupu. Aczkolwiek i tak lepiej zacząć się ze 124 Spider żegnać.

Szkoda, bo miałem taki chytry plan, że kiedyś rzucę wszystko, sprzedam wszystko, kupię 124 Spidera i ruszę w długą podroż dookoła wszystkiego. No nic, najwyżej zrobię to swoim kombi-dieslem.

O dziwo nie jest to jedyny kabriolet w ofercie Fiata. Jest jeszcze 500C ze zsuwanym dachem. Ceny? Od 60 200 zł za odmianę POP, aż po 69 200 zł za odmianę Collezione i 120th Anniversary. Niezależnie od tego, którego 500c wybierzemy, pod maską zawsze będzie siedział ten sam silnik – 1.2 o mocy 69 KM.

Liczba bezdachowców w ofercie: 1 albo 2

Mazda

Mazda MX-5

Skoro był 124, musi być i Mazda. Przy czym Japończycy najwyraźniej nie planują rozstać się z MX-5, oferowaną do tego w dwóch wariantach – z miękkim dachem (od 98 900 zł) i twardym, składanym dachem (RF – od 109 900 zł).

Jeśli więc ktoś szuka niedrogiego roadstera, to jeden z niewielu sensownych kierunków to właśnie Mazda. Nawet najwyższa wersja MX-5 to koszt zaledwie 115 900 zł, a w standardzie dostajemy wolnossący, 2-litrowy silnik i fantastyczne prowadzenie.

Czego chcieć jeszcze? Że dzieci się nie zmieszczą? Niech sobie kupią po hulajnodze.

Liczba bezdachowców w ofercie: 1 (choć na siłę można RF policzyć jako osobny model)

Ford

Ok, jednego może w MX-5 brakować – potężnego, wielkiego silnika. Na szczęście na te potrzeby odpowiada Ford Mustang (kupujcie, póki jeszcze jest).

Cena? Od 196 610 zł za wersję z EcoBoostem 2.3 o mocy 290 KM. Ale po co kupować 2.3, skoro za niewiele więcej, bo 225 610 zł można mieć Mustanga GT z 5.0 V8 i 450 KM?

Dla zobrazowania sytuacji – tyle kosztują niektóre Skody Kodiaq RS. Z dieslem.

Liczba bezdachowców w ofercie: 1

Smart

Jeszcze jakiś czas temu można byłoby wrzucić na listę Smarta fortwo i opisać go jako najtańszą możliwą propozycję, bo wycenioną na zaledwie 64 000 zł. Niestety spalinowego smarta nie da się już zamówić – zamiast niego jest wersja elektryczna.

A ta kosztuje co najmniej 108 300 zł, do tego w najbardziej podstawowej wersji wyposażenia. Jeśli się postaramy, możemy zbudować fortwo za sporo ponad 150 000 zł. Tak, da się tak. Tylko po co?

Liczba bezdachowców w ofercie: 1

Opel

Nie, to nie jest żart. Opel Cascada – choć jego produkcja podobno dobiega końca – wciąż jest w ofercie Opla. I wciąż można go skonfigurować, do tego w dwóch wersjach – Cosmo (od 124 700 zł) i Supreme (od 135 600 zł). No, może troszkę mniej, bo oferowany jest Mistrzowski rabat do 3000 zł.

Jeden jest natomiast silnik (1.6 Turbo), choć sprzedawany w dwóch odmianach – o mocy 136 KM oraz 170 KM, przy czym mocniejszej wersji nie można łączyć z przekładnią automatyczną.

Pobawiłem się trochę konfiguratorem i udało mi się złożyć wypasionego Opla Cascadę za 174 750 zł. Pytanie tylko, czy udałoby się go zamówić, czy produkcja została już zakończona i ktoś zapomniał posprzątać na stronie.

W każdym razie – trochę jednak szkoda. Cascada była jednym z ostatnich kompaktowych kabrioletów nie-premium na rynku. Aczkolwiek trudno oczekiwać, żeby którakolwiek firma utrzymywała w ofercie ciekawostkę, która nie przynosi zysków.

Liczba bezdachowców w ofercie: 1/0

Mini Cabrio

Chyba nie ma sympatyczniejszego auta w tym zestawieniu – może poza 124 Spider. Z drugiej strony – pewnie sporo osób już zapomniało, że Mini ma w swojej ofercie model z otwartym dachem.

Mało tego – oferuje go zarówno w 136-konnej wersji bazowej, jak i w wersji S (192 KM, od 127 000 zł) oraz John Cooper Works (231 KM, od 154 605 zł).

I znam takich, którzy z całej tej listy kabrioletów wybraliby właśnie pozbawionego dachu gokarta.

Liczba bezdachowców w ofercie: 1

Porsche

911 Cayman

Niestety nie ma jeszcze Cayenne w wersji kabrio, więc zostają nam do wyboru zaledwie dwa modele.

Pierwszym jest 718 Boxster, sprzedawany także w odmianie Spyder. Cena tego pierwszego zaczyna się od 252 000 zł, natomiast tego drugiego – od 456 000 zł. Oczywiście opcjami da się powiększyć bazową cenę nawet dwukrotnie (choć w tym przypadku nie próbowałem, ale to w końcu Porsche).

Drugą opcją jest oczywiście 911, sprzedawane jako Cabriolet w różnych wersjach, a także jako Targa i Speedster. Ceny zaczynają się od 589 000 zł za Cerrerę Cabriolet, kończąc się na 1 350 000 zł za Speedstera. I to bez opcji, a byle lakier może kosztować prawie 20 000 zł. Trzeba tylko pamiętać, że wersje Targa, Speedster, a także odmiany GTS, nadal bazują na poprzedniej generacji 911.

Liczba bezdachowców w ofercie: 2 (chyba że liczyć Targę, Speedstera, Cabrio i Spydera, a także warianty bazujące na poprzednim 911 osobno).

Jaguar

W gamie Jaguara jest z kolei tylko jedno auto pozbawione dachu – F-Type Covertible. Jego cena zaczyna się od 307 900 zł, a oferta silnikowa rozpoczyna się od 4-cylindrowego, 2-litrowego silnika, generującego 300 KM, natomiast kończy na odmianie 5-litrowej, 8-cylindrowej, 575-konnej. Za którą trzeba zapłacić ponad 765 000 zł.

Liczba bezdachowców w ofercie: 1

To cóż począć?

Pogodzić się z tym, że kabriolety niestety wymierają. Kiedyś na rynku panowała moda na robienie kabrioletów z modeli kompaktowych (albo i mniejszych) i sprzedawanie ich we względnie przystępnych cenach. Był chociażby Golf (albo EOS), był Peugeot 307, ba, była nawet Micra bez dachu. I wiele, wiele więcej.

Dziś nie ma już żadnego z nich. Zniknięcie Opla Cascady sprawia, że era kompaktowych kabrioletów nie-premium dobiega ostatecznie końca. I w sumie trochę słusznie – w naszych warunkach ani nie były specjalnie praktycznie, ani wybitnie nie jeździły, a moda na nie przeminęła. Dziś modne są SUV-y i to je większość klientów chciałaby widzieć na swoich miejscach parkingowych albo podjazdach przed domem.

Wciąż jednak dla spragnionych otwartego dachu, którzy nie chcą wydawać pół miliona złotych, jest na rynku kilka wartych uwagi modeli. Jest oryginalny Mini kabriolet. Jest 124 Spider (ok, był) i MX-5, które startują poniżej 100 000 zł. Jest BMW serii 2, a ponad nią czeka już BMW Z4 i Mustang, oferujący nie tylko brak dachu, ale i jedno z najtańszych (albo najtańsze) V8 na polskim rynku.

A wyżej… wyżej ogranicza nas już niemal tylko zasobność portfela. Mercedes ma auto bez dachu w prawie każdym przedziale cenowym (o ile jest odpowiednio wysoki). Jaguar ma wciąż przepięknego F-Type’a. BMW ma swoją 4-kę i 8-kę.

Jest więc w czym wybierać. Może nie w takim stopniu, jak kilka lat temu, ale z drugiej strony – kto tęskni np. za EOS-em? Kto będzie tęsknił za Cascadą? Lasu rąk raczej brak. Chyba że mowa o osobach, które przygarnęłyby do siebie takie dziwactwo z samej chęci posiadania, ale pod warunkiem, że kupią je za ułamek kwoty startowej.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie