Ciekawostki

Oto bajka o Jeepie Grand Cherokee, który chciał zostać Dodgem Chargerem

Ciekawostki 03.06.2020 36 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 03.06.2020

Oto bajka o Jeepie Grand Cherokee, który chciał zostać Dodgem Chargerem

Michał Koziar
Michał Koziar03.06.2020
36 interakcji Dołącz do dyskusji

Za górami, za lasami, w najzimniejszych ostępach Polski żył sobie Jeep Grand Cherokee. Ów Jeep zawsze marzył, by stać się muscle carem i w końcu mu się udało.

Życie takiej amerykańskiej terenówki nie jest lekkie. Zaczynasz jako rodzinny SUV, a kończysz jako zmodyfikowana terenówka topiona w błotach Europy Środkowo-Wschodniej. Kiedy taki Jeep męczy się gdzieś w lesie zapomnianym przez wszystkich poza off-roadowcami, muscle cary brylują na bulwarach i autostradach. To one służą do szpanu i podrywu, a nie jakiś Jeep. Nic dziwnego, że Jeep Grand Cherokee też chciał poczuć się jak Dodge Charger z 1969 r. Pomógł mu w tym jego właściciel.

jeep grand cherokee
Zrzut ekranu z ogłoszenia.
Autor zdjęcia: Nicole.

Smutny Jeep Grand Cherokee zmienia się w szczęśliwą muscle-zmotę.

Wsłuchał się w marzenia strapionej niemłodej już terenówki i zdjął całą jej mało krzykliwą karoserię. Ów sprytny mężczyzna (lub kobieta) z Suwałk nie zdecydował się jednak na zakup drogiego, kompletnego Chargera. Zamiast tego przygotował całą nową karoserię z blachy walcowanej o grubości 1 mm. Jak to określił, nowe nadwozie jest stylizowane na Dodge’a Chargera. Faktycznie, choć przypomina bardziej zabawkę Hot Wheels niż oryginalnego muscle cara – o dziwo, w pozytywnym sensie. Ponieważ Jeep mimo nowego wyglądu nie chciał rezygnować z zabaw w podlaskim błocie, nowa karoseria została wzmocniona stalową ramą.

Jeep Grand Cherokee pomimo zmienionego oblicza nie stracił swojej tożsamości. W środku poza kubełkowymi siedzeniami zachował swoją starą deskę, a pod maską nadal drzemie sprawdzone, seryjne V8 o pojemności 5,2 litra. Zmieniono jedynie wydech na taki bardziej denerwujący sąsiadów, czyli przelotowy. Ma nawet opcję otwarcia dołożonej przepustnicy i zagłuszania myśli wszystkich w promieniu 30 m. Tak oto Jeep Grand Cherokee stał się muscle carem z napędem 4×4, reduktorem i 33-calowymi kołami. Każdy się za nim obejrzy, a nadal będzie mógł jeździć po bezdrożach. Na zakończenie prac właściciel nadał przerobionemu Jeepowi imię El Pastor. Widocznie bardzo lubi taco, ponieważ El Pastor to nazwa brytyjskiej sieci restauracji serwujących tę potrawę, a al pastor to jeden z jej rodzajów.

jeep grand cherokee
Zrzut ekranu z ogłoszenia.
Autor zdjęcia: Nicole.

Niestety, ta metamorfoza ma też pewne wady.

Początkowo Jeep bardzo cieszył się ze swojego nowego wyglądu, ale potem ktoś mu powiedział, że jest tylko marną podróbką prawdziwego Chargera. Inny człowiek dodał, że linie nadwozia nie do końca się zgadzają, a pan Waldek z SKP narzekał na brak szyb. Jakby tego było mało, właściciel zaraz po zakończeniu projektu zdecydował, że sprzeda biednego Jeepa. Tak to właśnie smutna terenówka przez chwilę była szczęśliwa, ale nawet jako muscle car znowu została odrzucona. Jeśli ktoś chce pocieszyć tego smutnego Jeepa Grand Cherokee, to może to zrobić za 59 tys. zł.

jeep grand cherokee
Zrzut ekranu z ogłoszenia.
Autor zdjęcia: Nicole.

Jaki morał z tej bajki? Żaden. Auta nie mają uczuć ani marzeń. Natomiast ten projekt jest wprawdzie dość drogi, ale za to całkiem ciekawy. Jeden z lepszych samodziałów, jakie ostatnio gościliśmy na Autoblogu.

Zdjęcie główne pochodzi z ogłoszenia. Jego autorem jest Nicole.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać