Wiadomości

Posłowie chcą żeby jazda po marihuanie była legalna. Fajnie, potrzeba nam więcej trupów na drogach

Wiadomości 22.04.2021 371 interakcji

Posłowie chcą żeby jazda po marihuanie była legalna. Fajnie, potrzeba nam więcej trupów na drogach

Paweł Grabowski
Paweł Grabowski22.04.2021
371 interakcji Dołącz do dyskusji

Posłowie chcą, żeby jazda samochodem po marihuanie była legalna. Myślę, że to wspaniały pomysł który spodoba się elektoratowi. Problem w tym, że elektorat popierający to rozwiązanie jeszcze nie ma prawa jazdy, bo ma 13 lat.

Ostatnio w Sejmie odbyła się debata nad legalizacją posiadania niewielkich ilości marihuany w celach rekreacyjnych, a także na temat marihuany używanej do celów medycznych. Jak to zwykle bywa, posłowie sobie pokrzyczeli, jeden nawet wyciągnął coś przypominającego jointa (którego później serwisy internetowe musiały cenzurować na zdjęciach) i rozeszli się do domu. Diety wzięte, hałas zrobiony, można się rozejść. Nie mam nic przeciwko sprzedawaniu marihuany w aptekach i posiadaniu przy sobie niewielkich ilości na własny użytek, ponieważ uważam, że takie działania osłabiają podziemia narkotykowe. Nie widzę nic złego w używaniu marihuany do celów medycznych i jej ewentualnej refundacji, bo wiem, że to dla niektórych to jeden z ostatnich środków łagodzących ból. Jednak nie mogę zgodzić się z postulatem, który mówi o tym, że jazda po marihuanie powinna być dozwolona. To proszenie się o trupy na drogach. Komuś opary za mocno weszły.

Jazda samochodem po marihuanie byłaby uregulowana podobnie jak jazda po alkoholu

Projekt zakłada wyróżnienie dwóch stanów: po użyciu i stanu upojenia THC różniących się dopuszczalnym stężeniem. Według pomysłu, stan po użyciu występowałby gdy stężenie THC (tetrahydrokannabinolu) we krwi wynosiłoby od 2 do 5 ng/ml. Natomiast stan upojenia byłby wtedy, gdy stężenie przekroczyłoby 5 ng/ml. Zastanawiałem się skąd wzięto te wartości. Czy może są jakieś badania naukowe mówiące o wpływie THC na kierowanie samochodem. Otóż nie. Po prostu przeliczono te wartości jeden do jednego z alkoholu i jego dopuszczalnego stężenia. Podobne rozwiązania funkcjonują również w innych państwach europejskich z tym, że Polska byłaby jednym z najbardziej łagodnych ustawodawców. Belgia, Dania, Norwegia, Niemcy, Grecja ustanowiły maksymalny limit na 1 ng/ml. Holandia dopuszcza 3 i 5, dwa dopuszcza Irlandia. Są więc jakieś podstawy do wprowadzenie limitów, ale nie rozumiem czemu Polska ma być taka łagodna w ustanawianiu limitów.

Zabroniona byłaby jazda po użyciu w stanie upojenia

Kierowca miałby obowiązek poddania się badaniu testerem narkotyków. Podobnie jak przy alkoholu, w razie spowodowania wypadku po użyciu THC, Ubezpieczeniowemu Funduszowi Gwarancyjnemu przysługiwałby regres w stosunku do sprawcy szkody. W zeszłym roku kierujący będący pod wpływem substancji odurzających brali udział w 115 wypadkach. Śmierć w nich poniosło 43 osoby. 160 zostało rannych. A mówimy o kraju, gdzie te substancje są nielegalne. Legalizacja zwiększy liczbę wypadków, wiele z nich będzie śmiertelnych. Takie skutki odnotowano w Kolorado, Massachusetts i Waszyngtonie po legalizacji marihuany. Wiem, że istnieją badania, które wskazują brak wzrostu wypadków śmiertelnych po legalizacji marihuany, ale jak to w życiu bywa – na każdą tezę znajdą się badania. Trzeba zachować zdrowy rozsądek.

jazda po marihuanie

O ten trudno w tym kraju. Polacy mają wrodzoną awersję do przepisów, mają we krwi skłonność do ich ignorowania i kreatywnego obchodzenia. To nie ojkofobia, tylko stwierdzenie faktu. Przepisy zabraniają nam jazdy po użyciu alkoholu. Tymczasem pijemy i jedziemy, bo przecież dwa piwa to tyle co nic, bo gdzieś tam na świecie dopuszczalne stężenie to 0,8 promila i tym podobne kulawe tłumaczenia. Podobnie będzie w przypadku marihuany. Dwa skręty to nie problem, panie policjancie paliłem wczoraj itd. Najlepszy limit to okrągłe 0. Zarówno jeżeli mowa o THC jak i o alkoholu. Wtedy przepisy są jasne i nie pozostawiają żadnego miejsca na interpretację. Odpowiedzialny człowiek nie wsiada za kierownicę ani po alkoholu, ani po marihuanie. I tego powinniśmy się trzymać.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać