Felietony

„Sprawca nie miał prawa jazdy”. Słyszę to tak często, że czuję się jak jedyny człowiek z prawem jazdy

Felietony 27.02.2021 156 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 27.02.2021

„Sprawca nie miał prawa jazdy”. Słyszę to tak często, że czuję się jak jedyny człowiek z prawem jazdy

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski27.02.2021
156 interakcji Dołącz do dyskusji

Jazda bez uprawnień jest tak powszechna, że prawo jazdy traci sens. 

Rzadko coś zbija mnie z tropu tak, jak ta wiadomość: prawie przejechał dzieci na przejściu, nie miał prawa jazdy. Przypadkowo nagrana groźna sytuacja, o której pisaliśmy na Autoblogu, skutkowała ujęciem sprawcy niebezpiecznego zdarzenia. Nie zatrzymał się on przed dziećmi idącymi po przejściu dla pieszych i prawie je potrącił. Policja ustaliła kto to jest, ale sprawca na komendę zgłosił się sam. 39-latek nie miał prawa jazdy.

Nie miał prawa jazdy, czujecie

Przypadkowy, nagrany człowiek, przypadkowe zdarzenie. Sprawca nie ma prawka. Tak po prostu, o. Jak bardzo wielu kierowców, którzy stracili uprawnienia. No stracili, to trzeba po prostu jeździć ostrożnie. Tak przez pierwszy tydzień, bo potem to już normalnie, jak wszyscy. 90 w zabudowanym, z telefonem przy uchu i takie tam. Gdzieś tam z tyłu dzwoni w głowie „kurde Romek, trochę przypał, bo nie masz prawa jazdy”, ale to się wyprze, przecież trzeba jeździć, jeżdżenie to forsa a forsa to życie.

Miesięcznie prawo jazdy traci ok. 6000 osób, jeśli wierzyć statystykom podawanym tutaj. To oznacza, że co miesiąc pewnie z pięć tysięcy osób siada za kółko bez uprawnień, uznając że się uda i przypału nie będzie. Mój znajomy w dawnych czasach stracił prawo jazdy wracając rowerem przez las po piwku. Policjanci poczekali aż będzie przecinał asfaltową drogę, zatrzymali go i zabrali prawo jazdy na rok. Pracował w firmie remontowo-budowlanej. Nie przyznał się, dalej jeździł busem i woził graty na remonty. Inna znajoma straciła prawo jazdy po tym, jak policja nagrywała ją przez wiele kilometrów na wideorejestrator, aż wykroczenia się skumulowały (przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym, wyprzedzanie na jednostronnej ciągłej). Czy była winna? Z pewnością. Co się stało dalej? Nic, oddała dokument i jeździła dalej dokładnie tak samo jak wcześniej, tylko trochę ostrożniej. I trzecia historia: daleki kuzyn jechał „wczorajszy”, wydmuchał 0,4 promila. Z prawem jazdy pożegnał się na rok. Był przedstawicielem handlowym. I co? To samo.

Zabranie prawa jazdy ma minimalną zdolność „wychowawczą”

Prześledziłem parę wiadomości. Kierowca motocykla potrącił dziecko i uciekł. Czy miał prawo jazdy? Zgadnijcie. Policjant jeździł od lat radiowozem, nie miał prawa jazdy. Nikt tego nigdy nie sprawdził. Policja zatrzymała losowy samochód w gminie Zalewo. Kierowca rzucił się do ucieczki, bo nie miał prawa jazdy. 33-latek z cofniętymi uprawnieniami uciekał przed policją w Sochaczewie. Inny gość nie miał prawa jazdy, więc podawał się za swojego brata. I tak dalej, i tak w kółko. Zabranie prawa jazdy niczego nie zmienia w zachowaniu człowieka. Tok myślenia jest taki: no może mi zabrali prawo jazdy, owszem tak, ale przecież muszę jeździć, więc po prostu będę jeździł dalej, tylko ostrożniej. Potrzeba jeżdżenia wywodzi się przeważnie z potrzeby zarabiania pieniędzy, więc nikt nie uzna „no kurczę, w ramach kary nie będę w ogóle zarabiał przez 3 miesiące”, tylko pomyśli „no przecież muszę jakoś zarabiać, co nie? No.” i ruszy dalej.

Czy jazda bez uprawnień może być jakoś „wyrugowana”?

Tak, co powtarzam od lat. Wystarczy zlikwidować instytucję prawa jazdy. Masz jeździć zgodnie z przepisami i to tyle. Przeważająca większość obecnie jeżdżących po Polsce samochodów ma już urządzenia, które pozwalają odczytać prędkość w momencie kolizji. Jechałeś/aś za szybko? Więcej niż 10% ponad limit? No, to już wiemy kto był winny. A grzywny za spowodowanie wypadku nie powinny wynosić tak jak teraz, od kilkuset do 2 tys. zł, tylko mogłyby być 10 razy wyższe. Uprawnienia byłyby potrzebne tylko do wożenia ludzi lub towarów w celach zarobkowych. Siedlisko patologii jakim są WORD-y (Wojewódzkie Ośrodki Egzaminowania Kierowców) nadaje się tylko do likwidacji, zamiast tego trzeba przeznaczyć więcej pieniędzy na realne egzekwowanie przepisów, fotoradary i pomiary odcinkowe, które jak się okazuje, są morderczo skuteczne. To zupełnie odwrotnie niż instytucja odbierania prawa jazdy.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać