Felietony

Siedzisz cicho, zamiast wskazać osobę na zdjęciu z fotoradaru? Może unikniesz kary. Na razie

Felietony 12.12.2019 85 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 12.12.2019

Siedzisz cicho, zamiast wskazać osobę na zdjęciu z fotoradaru? Może unikniesz kary. Na razie

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz12.12.2019
85 interakcji Dołącz do dyskusji

Profesjonalny serwis internetowy zwiastuje koniec fotoradarów w Polsce. Sprawdziliśmy, czy siedzenie cicho jak mysz pod miotłą faktycznie pozwoli uniknąć mandatu na podstawie zdjęcia z fotoradaru.

Niedawno trafiłem na artykuł pod tytułem To koniec fotoradarów w Polsce? Kierowcy odkryli dziurę prawną. Nie płacą mandatów. Zdaniem autora istnieje wielka dziura prawna, za sprawą której kierowcy unikają kary za popełnione wykroczenia.

Mamy świadomość, że publikując te dane być może sparaliżujemy cały system GITD. Mamy jednak nadzieję, że dzięki temu zatrzymany zostanie powolny rozpad tego nadzoru w Polsce, a rząd zdecyduje się na zmianę prawa, która pozwoli uratować ten rodzaj kontroli nad piratami drogowymi. – brd24.pl

Tak groźnie zaczęli, a następnie podali dane liczbowe, które mają dowodzić nieskuteczności systemu. Liczba wykroczeń z roku na rok ma rosnąć (842 327 zarejestrowanych przekroczeń prędkości w 2018 r. i 544 204 w 2017), ale liczba ukaranych już nie. System ma być wadliwy, bo bardzo łatwo go przechytrzyć.

Jak uniknąć mandatu z fotoradaru?

Najprościej, nie łamiąc przepisów. Lecz okazuje się, że bywa łatwiejsza droga – wystarczy nie odpowiadać na wezwanie przesłane przez Generalną Inspekcję Transportu Drogowego, która obsługuje system CANARD. Potwierdzeniem skuteczności tej taktyki mają być kolejne dane, tym razem obrazujące, jak wiele osób decyduje się zachować taktyczne milczenie.

W ubiegłym roku nie odpowiedziało CANARD: 

26 proc. przyłapanych przez rejestratory przejazdu na czerwonym świetle (w 2017 r. – 21 proc.)

30 proc. przyłapanych na przekraczaniu prędkości przez fotoradary (w 2017 r. – 13 proc.)

33 proc. przyłapanych na przekraczaniu prędkości przez odcinkowe pomiary prędkości (w 2017 r. – 21 proc.) – brd24.pl

Oraz to jak operator CANARD reaguje na takie przypadki. Ekspercki serwis przedstawia, iż CANARD złożył w 2018 roku tylko 4087 wniosków o ukaranie do sądu (0,5 proc. zarejestrowanych wykroczeń). I dalej wylicza, że gdyby założyć, iż wnioski dotyczą tylko osób, które zdecydowały się nie odpowiadać na korespondencję (a tak nie jest, bo drogę sądową znajdują również sprawy, w których odmówiono wskazania sprawcy wykroczenia), znaczyłoby to, że tylko 1,6 proc. takich spraw trafiła na drogę sądową. Reszcie milczków miałoby się upiec.

Procedura wskazana na stronie internetowej CANARD nie stwarza jednak wrażenia, że system komukolwiek odpuści. Ale według przywoływanego artykułu, droga sądowa jest dla GITD tak nieatrakcyjna, że w przypadku milczenia adresata korespondencji, często ją porzuca. Wśród przyczyn wymienione jest orzecznictwo, które nie zawsze uznaje tego typu milczenie za wykroczenie oraz barierę administracyjną, w której urzędnicy muszą zmagać się z dokumentacją procesową.

jak uniknąć mandatu z fotoradaru 2019
Źródło: GITD.

Sprawdziliśmy jak jest

Zapytaliśmy u źródła, czyli w CANARD, jak wygląda procedura postępowania, gdy właściciel pojazdu nie odpowiada na kierowaną do niego korespondencję i czy faktycznie jest tak, iż wielu kierowców unika w ten sposób kary.

Chwilę czekaliśmy na odpowiedź i nie liczyliśmy, że Biuro Informacji i Promocji GITD odsłoni przed nami wszystkie tajniki systemu narażając go na dalsze straty ze strony kierowców, którzy ujawnione informacje wykorzystają bardziej niż ochoczo. Nie zawiedliśmy się, ale odpowiedź można interpretować jako potwierdzenie istnienia problemu. Oto ona.

…uprzejmie informujemy, że nieudzielenie odpowiedzi na wezwanie, zawierające informacje o popełnieniu wykroczenia, spełnia przesłanki czynu, który w Kodeksie wykroczeń uznany jest za zabroniony. Art. 96 § 3 Kodeksu wykroczeń stanowi, że kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, podlega karze grzywny.

Co do tego nikt nie miał wątpliwości. Do poniższego zdania również.

Sprawa taka może więc zostać skierowana na drogę postępowania sądowego.

Ale pogrubiony przeze mnie fragment może już dawać do myślenia, że faktycznie możliwości działania GITD bywają ograniczone.

Pomimo braku odpowiedzi na skierowaną korespondencję, GITD w granicach swych kompetencji, prowadzi również czynności wyjaśniające, zmierzające do ustalenia sprawcy wykroczenia. 

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że da się porównać zdjęcie z fotoradaru ze zdjęciem z prawa jazdy lub dowodu osobistego i na tej podstawie wytypować sprawcę wykroczenia.

W ramach tych działań może m.in. wystąpić o wizerunek typowanego sprawcy wykroczenia do organu prowadzącego ewidencję ludności lub praw jazdy, czy też wezwać na przesłuchanie świadków.

Kolejny fragment już nie zostawia wątpliwości, że faktycznie jest problem z obróbką wszystkich spraw w systemie. 

Z uwagi na ograniczenia, wynikające z obowiązujących przepisów prawnych oraz niedobory kadrowe, nie jest jednak możliwa obsługa wszystkich spraw, w których nie otrzymaliśmy odpowiedzi na wysłaną korespondencję.

Dlatego GITD musiał ustalić swoje wewnętrzne priorytety i to w nich swojej nadziei będą upatrywać ci, którzy tylko nieznacznie przekroczyli prędkość i do tej pory legitymowali się czystym punktowym kontem.

Dla GITD priorytetem jest poprawa bezpieczeństwa na monitorowanych odcinkach dróg.  Dlatego w pierwszej kolejności realizowane są sprawy z najwyższymi przekroczeniami prędkości, w tym m.in. przekroczenia przez kierujących prędkości o więcej niż 50 km/h w terenie zabudowanym, oraz sprawy dotyczące wielokrotnych sprawców wykroczeń. 

I nie zasypia gruszek w popiele, tylko działa by stan rzeczy zmienić. Jak widać nie tylko systematycznie dokupuje nowe fotoradary, ale zatrudnia dodatkowych ludzi i otwiera nowe placówki. I to jest ten fragment, który może rozczarować tych, którzy liczą na długotrwałą bezradność systemu.

Inspekcja Transportu Drogowego podejmuje działania, które mają zwiększyć efektywność pracy automatycznego systemu nadzoru nad ruchem drogowym, m.in. poprzez sukcesywne zwiększanie zatrudnienia pracowników, prowadzących sprawy o wykroczenia. W tym celu otwarto m.in. filię GITD w Białej Podlaskiej, w ramach której funkcjonuje II Wydział Postępowań, zajmujący się prowadzeniem czynności wyjaśniających w sprawach zarejestrowanych przez fotoradary.

Można się przeliczyć

Wygląda na to, że system ma pewne niedoskonałości, a jedną z przyczyn problemów w pozyskiwaniu pieniędzy z mandatów mogą być trudności w zdobywaniu pieniędzy na rozwój zasobów kadrowych. Lepiej jednak nie liczyć, że zaniechanie korespondencji z GITD uchroni nas przed mandatem, bo system, który przynosi pieniądze do państwowego budżetu w końcu zwalczy wewnętrzne trudności.

Poza tym, wykroczenie jest wykroczeniu nierówne. Można zbyt łaskawie ocenić swoje postępowanie na drodze tuż przed tym, gdy ustrzelił nas fotoradar i dotychczasową historię w kolekcjonowaniu mandatów. Nikt nie powiedział również, że osoby, które mają czyste mandatowe konto i nieznacznie przekroczyły prędkość lub popełniły inne wykroczenie, kompletnie nie mają się czego obawiać. Po prostu mają przydzielony niższy priorytet.

Ocena urzędnika może być zupełnie inna od naszej. A jeśli liczba osób, które nie reagują na wezwanie, nagle gwałtownie się zwiększy, to system raczej nie pozostanie bierny. Zostaną opracowane rozwiązania bardziej skuteczne.

Koniec fotoradarów w Polsce nie wydaje się bliski. Z przywołanych przez profesjonalnych liczb wynika, że około 70 proc. kierowców jednak reaguje na wezwanie. Bardziej prawdopodobne jest, że system będzie udoskonalany, a od mandatu będzie coraz trudniej się wywinąć, mimo pewnych ograniczeń leżących po stronie CANARD. I słusznie.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać