Felietony / Porady

Wszystkie błędy, jakie popełniłem przewożąc narty. Dwa pierwsze polecam oszczędnym

Felietony / Porady 07.02.2020 108 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 07.02.2020

Wszystkie błędy, jakie popełniłem przewożąc narty. Dwa pierwsze polecam oszczędnym

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz07.02.2020
108 interakcji Dołącz do dyskusji

Podobno jest tylko jeden słuszny sposób na to, jak przewozić narty samochodem. Ja znam 5, stosowałem 3 i wybieram ostatni.

Ferie w pełni, trzeba jakoś wpakować narty do samochodu. Ja pakuję je od kilkunastu lat i pewnie zdążyłem popełnić wszystkie możliwe błędy. Podobno byłem nawet blisko obcięcia własnej głowy, szczególnie przy dwóch pierwszych sposobach.

Już nie jestem, bo wszedłem poziom wyżej. I jeszcze jedno, jeżdżę na desce, narty to jest chyba jakiś sport dla… no nieważne. Na szczęście deskę snowboardową i narty przewozi się praktycznie tak samo. Pierwszy sposób jest najprostszy, nie trzeba nawet otwierać bagażnika.

Narty w środku samochodu

Krąży wiele przekonań o tym, jak należy przewozić narty za granicą. Podobno w Austrii nie wolno przewozić ich w środku samochodu, co nie do końca jest prawdą, bo należy je mieć po prostu porządnie zabezpieczone. To jak na samym początku pakowałem sprzęt do środka, mogłoby nie przejść.

Deskę stawiałem za przednim fotelem, opierałem o tylna kanapę i przypinałem pasami, które przeciągałem przez wiązania. Ten sposób nic nie kosztuje.

To świetny sposób dla tych, którzy podróżują w dwie osoby. Po zejściu ze stoku narty wystarczy otrzepać i już. Skazane są na niego osoby, które nie mają otworu na narty w tylnej kanapie, a nie chcą jej całej składać. Zresztą przy złożonym oparciu, cały bagaż w razie wypadku wpadłby pasażerom na głowę. O tak.

Przewożenie nart w samochodzie nie musi być aż tak niebezpieczne, co widać w drugiej części filmu. Wystarczy porządnie je zamocować, nie tylko przy użyciu samochodowych pasów bezpieczeństwa. Ale opieranie nart za tylną kanapą lub rzucanie w poprzek raczej do nich nie należy.

Co stawia w dobre pozycji osoby z samochodami, które mogą złożyć tylko środkową część tylnych foteli lub chociaż mają w oparciu specjalny otwór.

Narty przez otwór w tylnej kanapie

Skoro producent samochodu skonstruował element samochodu specjalnie w tym celu, to chyba nie może być to aż tak niebezpieczne.

Tak też przewoziłem i deskę i narty. Wadą tego rozwiązania jest to, że ten otwór może mieć niewielkie rozmiary. Deska snowboardowa czasami może nie wejść, a zestaw deska + narty też może mieć problem. Ja szczęśliwie lub przezornie kupowałem samochody ze składanym środkiem.

jak przewozić narty samochodem
Ford Mondeo Hybrid. W ten otwór trudno zmieścić deskę.

W odpowiednim zabezpieczeniu nart mogą pomóc specjalne pokrowce, ale te służące do ich przechowywania zazwyczaj pomagają tylko nie zniszczyć tapicerki. Utrudniają za to zaczepienie pasami za wiązania przewożonego sprzętu. Jednak nawet w pokrowcu wciąż da się środkowy pas bezpieczeństwa zacisnąć za wiązaniem tak żeby ograniczyć mu ruch w stronę przednich siedzeń, co poleca się czynić.

jak przewozić narty samochodem

Lepszym zabezpieczeniem jest usztywniany pokrowiec, który posiada dodatkowe pasy zabezpieczające. Nie trzeba go nawet pod stokiem wyciągać z samochodu żeby wyjąć narty.

Porządny pokrowiec może kosztować nawet kilkaset złotych, ale to nie cena bywa dyskwalifikująca dla przewożenia nart w środku samochodu. Decydujące bywają dzieci.

Dochodzą foteliki, kolejne tony bagażu, a miejsca w samochodzie brak. Spakowany po środku zestaw nart wraz butami potrafi wypełnić cały bagażnik. A wystający pośrodku pokrowiec nie podnosi poziomu komfortu w samochodzie, w którym zimą i tak ciężko się poruszać w zimowych ubraniach i co przystanek z trudem wpinać się w zasłonięte pokrowcem zamki pasów.

Trzeba więc narty i deskę wyrzucić na dach.

Uchwyty na narty na dach

Na przykład magnetyczne, bo są najtańsze. Za trzysta złotych można mieć jedną parę uchwytów, do której zamocujemy dwie party nart wraz z kijkami. Gumowe uchwyty stabilizują narty, a magnes w podstawie całość przytwierdza do dachu.

jak przewozić narty samochodem na dachu

Taki uchwyt może mieć zamek i pas bezpieczeństwa przytrzaskiwany drzwiami samochodu. Dostępne są też szersze wersje, do których zmieścimy deskę snowboardową.

Największą zaletą tego rozwiązania jest, że za stosunkowo niewysoką cenę pozbywamy się nart z samochodu i odzyskujemy przestrzeń i bagażnik. Montaż jest łatwy, a kolejny argument „za” to bezproblemowe przechowywanie uchwytów poza okresem zimowym.

Wada jest dość oczywista. Dach może się porysować, jeśli nie wyczyści się go dokładnie przez nałożeniem uchwytu. Odpadają też dachy aluminiowe (np. w Audi A2), bo na nich nie zadziała magnes oraz dachy panoramiczne, z tego samego względu.

Niektórym może nie spodobać się też maksymalna prędkość. Producenci deklarują, że z bagażnikiem magnetycznym można osiągać prędkość 130 km/h, czyli poniżej dopuszczalnego limitu w Polsce.

Inna niedogodność – narty dojadą na miejsce brudne.

To może taki sam uchwyt zamocować na belkach?

Można, wtedy nie będziemy się bać, że po rysujemy dach. Choć uważam, że przy umieszczaniu gołego sprzętu na dachu zawsze jest ryzyko, że dziobniemy go kantem zaostrzonej narty. Za pierwszym razem odłożymy je delikatnie, za drugim też, ale za pięćdziesiątym schodząc wieczorem zmęczonym krokiem ze stoku?

Kupując uchwyty mocowane do belek zapłacimy więcej, choć nie są one droższe od magnetycznych. Z wyjątkiem oferty uznanego producenta, którego uchwyty na belki są minimum dwa razy droższe. Najtańsze dostaniemy zaś poniżej dwustu złotych.

jak przewozić narty samochodem
Taki zestaw kosztuje około 170 zł.

Zapłacić trzeba więcej, jeśli nie mamy belek. Profit zaś jest taki, że kupując belki zyskujemy od razu bazę pod uchwyty rowerowe na lato. Ale jeśli nie mamy relingów, musimy dokupić też mocowania do karoserii, albo dobierać ofertę rynkową do fabrycznych otworów montażowych w dachu (jeśli istnieją).

Pieniądze wydane, sprzęt już mamy na górze, ale miejsca w bagażniku wciąż mało. Kaski, buty, kurtki, rękawice, gogle, kalesony – ta lista nigdy się nie kończy i szczelnie wypełnia każdą przestrzeń. Przestrzeń więc trzeba dokupić. Dochodzimy zatem do rozwiązania ostatecznego.

Boxy na dach

Tak jest najlepiej. Dodatkowa przestrzeń bagażowa, jeśli zostanie miejsca po wsadzeniu nart. Wsadzamy sprzęt do środka i jest elegancko. Trzeba tylko dopasować cały zestaw mocowania-belki-box do naszego samochodu i potrzeb, wcześniej przeczytawszy samochodową instrukcję obsługi.

jak przewozić narty samochodem

Otwarcie dowolnej strony z akcesoriami do montażu może początkowo przerazić tym ile jest tam produktów, które nie wiadomo do czego służą. Znajdziemy tam nawet adapter do mocowania belek na zbyt grubych relingach. Owszem są takie. 

jak przewozić narty samochodem
Zdjęcie ze strony producenta.

A tak naprawdę sprawa jest prosta, szczególnie jak masz już zamontowane belki. Wtedy kupujesz box, od dołu belki przekładasz obejmę w kształcie litery U i przykręcasz ją w środku boxu cybantami. To w teorii, bo są różne rodzaje belek, a mocowanie U nie jest jedynym dostępnym na rynku, szczególnie u uznanego producenta boxów i mocowań (możecie gdzieniegdzie w tym materiale zobaczyć jego nazwę).

W najlepszej sytuacji jesteś, jeśli posiadasz relingi i to nie zintegrowane. Nie musisz się martwić o odległość boxu od dachu i celować w miejsca na mocowanie, czy poszukiwać dedykowanych rozwiązań. Wtedy tylko wybierasz sobie, czy chcesz wydać mniej, czy więcej, kupić belki metalowe, czy aluminiowe (podobno cichsze), no i oczywiście wybrać sam box.

Najtańszy box można kupić już od około pięciuset złotych. I będzie działał, poważnie. A najdroższe boxy kosztują nawet kilka tysięcy złotych. I proszę się nie śmiać z tych którzy kupują najtańsze, ani z tych kupujących najdroższe boxy. Jeśli samochód jest wart tyle co mieszkanie, to chyba warto dobrać do niego box, który będzie reprezentował się równie godnie i dynamicznie.

Boxy różnią się długością, szerokością, ładownością i tym ile part nart zmieszczą. Ale różnice w cenie wynikają głównie z użytych materiałów i późniejszej wygody użytkowania. Im drożej tym będziecie mieć wygodniej, co docenicie, jeśli z boxem podróżujecie bardzo często.

Boxy są zrobione z plastiku, są też takie z włókna szklanego. Mogą się otwierać na jedną lub obie strony, mieć podnośniki wspomagające otwieranie, wewnętrze oświetlenie, podłogę z wykładziną, przegrody i mocowania do nart oraz bagażu. Boxy mogą się łatwiej lub trudniej zamykać, ale wszystkie zamkniesz na klucz. Wbrew pozorom opcji kształtujących cenę jest wiele.

Box trzeba dobrze dobrać do samochodu. Nie kupić zbyt długiego by nie wisiał nam nad przednią szybą lub przeszkadzał otworzyć klapę bagażnika. Jeśli chcemy by stanowił dodatkowy bagażnik latem, to może lepiej kupić węższy by na belce zmieściły się jeszcze uchwyty na rowery.

A jak źle wybiorę box?

Można box wybrać źle, dlatego lepiej na pierwszy wyjazd z trumną na dachu lepiej go wypożyczyć. Ceny zaczynają się od kilkunastu złotych za dobę i można usłyszeć wiele interesujących historii.

Ja w jednej wypożyczalni usłyszałem, jak to matka z córką wsadziły narty do samochodu, a te w trakcie wypadku obcięły córce głowę i to matkę oduczyło jeździć bez boxu. A potem tą samą historię usłyszałem po raz drugi przy oddawaniu boxu, a potem jeszcze po raz trzeci.

Był to taki rodzaj sprzedażowej gadki, choć na narty i deska poza kabiną pojazdu na pewno zapewnią więcej spokoju tym którzy nie chcą w samochodzie ostrych krawędzi. Warto wiedzieć jednak, że sam fakt przewożenia nart w boxie nie oznacza, że one nigdy-przenigdy nie mają szans z niego wypaść. Trzeba je w nim właściwie zabezpieczyć. Można zobaczyć to tutaj.

A o wynikach kilku testów przy zderzeniu z prędkością 40 km/h, można przeczytać tutaj lub tutaj.

jak przewozić narty samochodem

Czy boxy mają jakieś wady?

No pewnie, z powodu jednej z nich sam ciągle nie mam boxu. Nie jeżdżę na stok tak często bym usprawiedliwił własnym boxem zajęte miejsce w piwnicy. To pudło po sezonie trzeba gdzieś trzymać. A jeśli się mieszka w bloku i nie da rady powiesić sobie u sufitu takiego fajnego wyciągu, to pudło kradnie cenną przestrzeń i jeszcze trzeba je nosić. Na pewno warto też zmierzyć, czy z boxem zmieścimy się w drzwi naszego garażu.

Może pojawić się też kłopot taki, że jedynym członkiem rodziny zdolnym do wyjęcia z niego nart jest ojciec. Osobo około 160 cm wzrostu, proszę wyjmij lub załaduj narty z boxu umieszczonego na SUV-ie i to jeszcze tak by kurtką nie ocierać się o brudny samochód. Kłopocik.

Samochód z boxem będzie też więcej palił i zależnie od wybranego modelu trochę hałasował przy szybkiej jeździ autostradowej. Ustawienie wewnętrznego limitu prędkości również jest wskazane, od niego zależy jak bardzo wzrośnie spalanie.

Mimo wszystko box wygrywa to zestawienie sposobów na przewożenie nart, nawet wypożyczony.

Czy to już wszystko?

No pewnie, że… nie. W półtora tysiąca wyrazów zaledwie liznęliśmy temat. Na deser coś zupełnie innej beczki.

Bagażnik na narty montowany na haku. Rozwiązanie, o którym rzadko się myśli.

jak przewozić narty samochodem na haku
Zdjęcie ze strony producenta.

I coś dla panów Porsche – uchwyty na przyssawki, gdy masz dużą tylną szybę.

jak przewozić narty samochodem duża szyba

A teraz to już do widzenia. Udanych ferii na parapecie.

P.S. Kiedyś to się umieli pakować na narty.

jak przewozić narty samochodem

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać