Relacje / F1

Odwiedziłem fabrykę F1 Red Bull Racing Team, czyli Max Verstappen i taśma klejąca

Relacje / F1 24.11.2019 21 interakcji
Bartosz Nowak
Bartosz Nowak 24.11.2019

Odwiedziłem fabrykę F1 Red Bull Racing Team, czyli Max Verstappen i taśma klejąca

Bartosz Nowak
Bartosz Nowak24.11.2019
21 interakcji Dołącz do dyskusji

Jeśli jesteś fanem Formuły 1 i nadarza się okazja do tego, aby odwiedzić zasadniczo niedostępne miejsce jakim jest siedziba jednego z czołowych teamów to raczej nie odmawiasz.

Ja też nie odmówiłem. Odwiedziłem w ubiegły piątek podlondyńskie Milton Keynes i na własne oczy zobaczyłem, jak powstaje bolid F1.

Bradbourne Dr, Tilbrook, Milton Keynes MK7 8BJ, Wielka Brytania

Pod tym dokładnie adresem mieści się niezwykle nowoczesna i jednocześnie trzeba przyznać stosunkowo skromna siedziba, w której na poziomie najmniejszych szczegółów opracowywane są bolidy Red Bulla z tegorocznym RB15 włącznie. Niewielki wjazd, jeden reprezentacyjny pawilon główny oraz kilka mniejszych pojedynczych pawilonów w żaden sposób nie znamionujących z zewnątrz tego, co kryje się za ich drzwiami. Za nimi zaś – absolutnie nowoczesny świat motoryzacji oraz technologii w jednym.

Fotografowanie niemile widziane

Jak nietrudno się domyślić z wiadomych względów poproszono nas, aby w trakcie zwiedzania wnętrz fabryki powstrzymać się od robienia jakichkolwiek zdjęć. Większość reprezentantów naszego kilkunastoosobowego grona zareagowała zrozumieniem i tylko niektórzy koledzy z południowej części Europy wydali z siebie dźwięki mogące być objawem tylko i wyłącznie dezaprobaty. Skończyło się na sfotografowaniu witającego nas we wejściu RB15 i ruszyliśmy w głąb fabryki.

red bull racing team

Sala technologiczna

Trzeba przyznać, że już pierwsza odwiedzona sala w pełni tłumaczyła wydany nam wcześniej fotozakaz. Na oko jakieś 250 metrów kwadratowych powierzchni, kilkanaście osobnych stanowisk roboczych, kilka dodatkowych stanowisk testowych – a na każdym z nich inna część bolidu rozebrana na absolutnie czynniki pierwsze.

Największym zainteresowaniem przybyłych (być może z racji łatwej identyfikacji) cieszyło się przednie skrzydło bolidu, nad którym w pocie czoła pracowało dwóch pochylonych jegomości. Zdawali się testować optymalną liczbę elektroniki, jak zdołają w tej konkretnej części umieścić o czym świadczyła spora liczba czujników zamontowanych na całej powierzchni. Wszystko po to, aby otrzymać maksimum wydajności przy minimum obciążenia – to właśnie podczas prac w tej sali kierowcy podjęli decyzję o rezygnacji z pompki podającej im podczas wyścigów napoje. Stwierdzili bowiem zgodnie, iż poradzą sobie korzystając z tradycyjnej słomki, jeśli tylko to pomoże uzyskać (sic!) kilka dodatkowych wolnych gramów do zagospodarowania.

red bull racing team

Start w skali

Zanim jednak bolid w pełnowymiarowej skali zostanie wyposażony w elektronikę powstaje w nieco innym – niemal o połowę mniejszym – wymiarze. Po zaprojektowaniu bolidu, co w Milton Keynes nadal dzieje się za pomocą deski kreślarskiej, zostaje on wykonany w wymiarach oddających 60% jego docelowej wielkości. Tych rozmiarów model trafia do specjalistycznego ośrodka badań – tego samego, w którym testowano samoloty Concorde – i poddawany jest testom oceniającym jego właściwości aerodynamiczne. Uzyskawszy odpowiednie parametry bolid wchodzi we właściwą fazę produkcyjną.

 

Odlew i forma

Być może będzie to dla wielu zaskoczeniem, ale u podstaw powstawania całości bolidu Red Bull Racing leży składająca się z wielu elementów forma odwzorowująca jego kształt. Wszystko po to, aby na każdym etapie produkcji można było odnieść się do pierwotnych założeń projektowych oraz aerodynamicznych. Pozwala to każdemu z inżynierów pracujących w Milton Keynes na wielokrotnie sprawdzanie, czy każdy z kolejnych etapów prac trzyma standard oczekiwany na samym końcu produkcji.

Na bazie powstałej formy zaprojektowane specjalnie w tym celu komory tworzą poszczególne części bolidu. Pierwsza z nich za pomocą wiązki laserowej pracującej z dokładnością do kilku mikronów (np. grubość włosa ludzkiego to ok. 100 mikronów) projektuje poszczególne części wykonane z włókna węglowego. Następnie w drugiej komorze pokrywana ona jest wielokrotnie warstwą żywiczną, a poprzez liczbę powtórzeń operacja ta żywcem przypomina mechaniczne testowanie krzeseł i szuflad w IKEA.

Mozolność tej operacji powoduje, że pojedynczy element może powstawać nawet kilka dni.

red bull racing team

Testy i przygotowania

Wszystkie powstałe na miejscu elementy sprawdzane są pod kątem wagi oraz wytrzymałości, aby finalnie w bolidzie znalazły się optymalne rozwiązania. Do wyważania bolidu stosuje się wysoce skrajne tworzywa (od aluminium po ciężkie stopy wolframowe) zależnie od tego, ile konstruktorzy przewidzieli na dany element miejsca i jaką wagą ma on dysponować. Wszystkie elementy podwozia (chassis) optymalizowane są pod kątem wytrzymałości – im twardszy tym cięższy, a im lżejszy tym bardziej kruchy.

Gotowy bolid wyrusza na tor i na tym nie kończy się jego przygoda z Milton Keynes. Podczas gdy na torze w trakcie weekendu wyścigowego pracuje 60-osobowa ekipa centrum analizy danych zbieranych w trakcie treningów i kwalifikacji może pomieścić nawet 40 osób skupionych na analizie wszystkich informacji płynących do nich z każdego z bolidów. Powodzenie tej analizy oraz odpowiednie jej wykorzystanie w dużej mierze zależy od szybkości nie powinna więc nikogo dziwić jakość łącza pozwalającego na transfer danych w trakcie najodleglejszego Grand Prix Australii z opóźnieniem (o ile to słuszne określenie) nie przekraczającym 300 milisekund.

Samochody używane…

Sprawcą całego zamieszania w postaci zwiedzania ośrodka w Milton Keynes był Carnext – sieć sprzedaży samochodów używanych, o której pisaliśmy więcej tutaj) Jak się dowiedzieliśmy holenderskie korzenie gospodarza oraz kierowcy, jak również wspólna chęć łamania barier zdecydowała o nawiązaniu współpracy pomiędzy  ścigającym się na co dzień w barwach Red Bulla Maxem, a siecią obecna w 23 europejskich krajach (w tym w Polsce również).

…i taśma klejąca

Wbrew niektórym wnioskom płynącym z konferencji odbywających się po pełnych adrenaliny wyścigach 22-letni kierowca okazał się w rozmowie bardzo otwartym, ciepłym i sympatycznym młodym człowiekiem. Zapytany o to, czy dokonuje zakupów online przytaknął i przyznał, że ostatnią rzeczą kupioną w sieci była…. taśma klejąca, której potrzebował do kolejnego usprawnienia swojego domowego symulatora wyścigowego.

red bull racing team

Na koniec zamkniętej dyskusji furorę zrobił żart sytuacyjny jednego z obecnych sugerujący szukanie taśmy klejącej w garażu Williamsa (a nie online) przy następnej okazji, po którym roześmiany od ucha do ucha Verstappen podziękował wszystkim za przybycie i przypieczętował udany wyjazd pamiątkowym zdjęciem z każdym z zebranych.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać