Wiadomości / Felietony

Elon Musk go nienawidzi. Jednym trikiem oszukał autopilota Tesli i poszedł spać na autostradzie

Wiadomości / Felietony 18.06.2019 163 interakcje
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 18.06.2019

Elon Musk go nienawidzi. Jednym trikiem oszukał autopilota Tesli i poszedł spać na autostradzie

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz18.06.2019
163 interakcje Dołącz do dyskusji

Ten clickbaitowy tytuł nasunął się sam. Tymczasem kolejny kierowca Tesli został przyłapany na drzemce w czasie jazdy. Dobrze wiedział, jak oszukać Autopilota Tesli. Sposobów jest wiele. 

Stany Zjednoczone to kraj wielkich możliwości, a Tesla to producent wielkich obietnic. Zbyt wiele razy obiecywano już rychłe nadejście w pełni autonomicznej jazdy, za dużo ludzi wzięło sobie to za bardzo do serca. I mimo, że Tesla już od dłuższego czasu szczerze informuje, że korzystając z Autopilota wciąż trzeba być skupionym na drodze, to znakomita większość właścicieli Tesli nie chce się z tym pogodzić.

Kolejny nieuleczalny przypadek optymisty został zarejestrowany na drodze 405 w stanie Kalifornia. Pewien marzyciel śniąc o autonomicznych samochodach przejechał na Autopilocie prawie 50 kilometrów na ruchliwej drodze stanowej osiągając prędkość ponad 100 km/h. W tym przypadku kierowca nie był pijany i raczej nie zdrzemnął się przypadkowo. Jego zrelaksowana pozycja wskazuje, że całkiem wygodnie ułożył się do snu. Ale jak zdołał oszukać Autopilota?

jak oszukać Autopilota Tesli
Smaczny sen o autonomicznych samochodach. Źródło – kanał YT NBC News.

Sen w trakcie jazdy na Autopilocie.

Autopilot w tej chwili krąży gdzieś między drugim a trzeciem poziomem autonomii. W początkowym okresie funkcjonowania nie wymagał zbytniej uwagi kierowcy. Dopiero kilka wypadków na Autopilocie spowodowało, że Tesla musiała zmodyfikować oprogramowanie. Tesla w trybie Autopilota domaga się od kierowcy by co jakiś czas poruszył kierownicą.

Kilka miesięcy temu, złapany w Holandii kompletnie pijany kierowca Tesli, po prostu zasnął na kierownicy. Ten pijacki zwis system interpretował jako zaangażowanie kierowcy. Wszak ręce cały czas spoczywały na kierownicy. Kalifornijski sposób był inny, najprawdopodobniej użyto dodatkowego gadżetu, który symuluje kręcenie kierownicą.

Przyjazna nakładka na kierownicę.

I tu do akcji wkracza przyjazny magnesik – Autopilot Buddy. Jest poręczny, nie utrudnia kręcenia kierownicą i łatwo się go zdejmuje. To bardzo prosty gadżet, którego sprzedaży i stosowania zakazano w Stanach Zjednoczonych, czemu przyklasnęła również Tesla.

Gdy nałoży się go na kierownicę, obciąża jej jedną stronę, co Autopilot uważa za zamierzony ruch kierownicą i spokojnie działa sobie dalej. A kierowca w tym czasie może spać, tak jak kalifornijski marzyciel-optymista. Do czasu aż obudzi się po drugiej stronie szyby, gdy Autopilot się pomyli i przywali w przeszkodę. O pomyłkę nie jest trudno, chińscy badacze dowiedli, że wystarczą trzy naklejki na drodze by zmylić Teslę. To nie zniechęca użytkowników do korzystania z innych sposobów.

jak oszukać Autopilota Tesli
Autopilot Buddy w wersji bez uchwytu na smartfon. Źródło: autopilotbuddy.com

Sposoby na oszukanie Tesli.

Niezadowoleni z konieczności dotykania kierownicy w czasie jazdy pytają retorycznie na forach:

Jak bardzo byłbyś szczęśliwy, gdybyś zapłacił 1000 dolarów za tempomat a dwa miesiące później zacząłby się on wyłączać, gdy co 15 sekund nie wciskasz pedału gazu? – użytkownik forum Teslamotorsclub.com

Odpowiedź brzmi: bardzo nieszczęśliwy. Dlatego zakaz sprzedaży Buddiego dał niewiele, jest wciąż dostępny jako uchwyt na smartfony. Funkcja poboczna ma zamaskować jego prawdziwy cel, czyli brak konieczności ciągłego dotykania kierownicy.

Fanom Tesli w pewnym momencie obiecano zbyt wiele, a niektórym wręcz ograniczono funkcjonalność pojazdu. Przed aktualizacją oprogramowania nie musieli poruszać kierownicą. Przypadek spania w czasie jazdy jest ekstremalny, ale trudno się dziwić niektórym kierowcom, że nieustannie kombinują, na przykład z pomarańczami.

Efektami swoich prób oszukania Autopilota ochoczo chwalą się w serwisach społecznościowych. Dzięki temu można zobaczyć jak ktoś Autopilota oszukuje pomarańczą wepchniętą w zagłębienie kierownicy. Skutecznie, sprytnie i ponad 200 dolarów, które trzeba wydać na Buddiego, zaoszczędzone.

Do dobrego łatwo się przyzwyczaić. Każdy samochód wyposażony w aktywny tempomat i asystenta utrzymania w pasie ruchu potrafi rozleniwić. Samochód jedzie sam, utrzymuje właściwy tor jazdy i odległość od poprzedzającego pojazdu, po co więc ciągle dotykać kierownicy? A każdy samochodowy system to wymusza.

Strach się bać, gdy te półautonomiczne rozwiązania zaczną być bardziej popularne w Polsce, a szczególnie gdy Tesla rozpocznie u nas oficjalną sprzedaż. Mężowie całkiem przestaną oddawać żonom kierownicę.

Autonomiczna jazda w Polsce.

Polska pomysłowość nie zna granic. Pomarańcza w starciu z naszą ułańską fantazja może okazać zwykłą mandarynką. Chęć skorzystania z Autopilota w sytuacjach, w których wcale nie oferuje wsparcia może być silniejsza niż zdrowy rozsądek.

Zakrapiane imieniny u cioci Krysi mogą przestać być problemem, żona wcale nie musi kierować – Przecież nie wypiłem tak dużo. Włączy się Autopilota i jakoś dam radę. I cyk, zwinięta ze stołu pomarańcza wchodzi do gry, albo obciążenie na nadgarstki nałożone na kierownicę lub zwykły woreczek z ryżem. Pomysłów na pewno będzie o wiele więcej niż projektanci systemów wspierających kierowcę są w stanie przewidzieć.

Nie mogę się już doczekać rozwoju autonomicznej jazdy. To będzie wspaniały pokaz triumfu człowieka nad maszyną, choć raczej kompletnie wbrew założeniom tej autonomicznej rewolucji. Niestety, na drogach może zrobić się trochę bardziej niebezpiecznie.

P.S. Oby Autopilota nie dało się oszukać w samochodach ciężarowych Tesli, jeśli kiedyś nadejdą.

Zdjęcie główne pochodzi z kanału YouTube Tesla Report.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie