Ciekawostki

Już wiemy, jak jeździ nowe Jimny. Nasz czytelnik testował wersję japońską z silnikiem 660 ccm

Ciekawostki 27.09.2018 250 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 27.09.2018

Już wiemy, jak jeździ nowe Jimny. Nasz czytelnik testował wersję japońską z silnikiem 660 ccm

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski27.09.2018
250 interakcji Dołącz do dyskusji

Napisał do nas czytelnik, który prosi, aby podpisywać go tylko inicjałami K.P. Często jeździ do Japonii i już miał okazję przejechać się nowym Suzuki Jimny, i to wersją kei-car, czyli 660 ccm/64 KM. Oto jego wrażenia.

„Jakiś czas temu tak się złożyło, że przez ponad rok nie miałem samochodu. Starałem się polegać na wypożyczalniach, autach na godziny, Uberze ­ jednak ostatecznie zdecydowałem, że to się nie sprawdza. Dla porządku zapytałem moją żonę, czy ma jakieś preferencje motoryzacyjne, bo planuję kupić starsze auto ­ zarówno do jazdy po mieście, jak i poza.

Odpowiedź mnie kompletnie zaskoczyła, głównie dlatego, że była bardzo konkretna. „Ma być nie za duży i ma mieć koło zapasowe na klapie bagażnika”. Jako że mieszkamy w Australii, jakiś tam wybór był ­ i chociaż poszukiwania to temat na inny artykuł, zwyciężyła Toyota RAV4 drugiej generacji.

Jaki ma to związek z nowym Jimny?

Otóż daje pogląd na motoryzacyjne preferencje żony. Ponieważ jest ona Japonką, w Japonii jesteśmy relatywnie często, w dodatku ­ w dość rzadko odwiedzanym przez turystów miejscu, z dala od zgiełku miast, w małej, urokliwej wsi w górach.

Suzuki Jimny

W tejże wsi, teściowa moja jeździ bardzo leciwym (jak na standardy japońskie) autem ­ które niebawem będzie miało aż 10 lat i niemal 120 tys. km na liczniku. Jest to Honda Fit z silnikiem 1.5. Będąc tam w sierpniu i wrześniu, włączyłem się w poszukiwania nowego, idealnego auta dla teściowej. Pierwsze kroki skierowałem oczywiście do salonu Suzuki, przejechać się nowym Jimny. Na szczęście w pobliskim mieście, Tottori, była jedna sztuka demonstracyjna (jak się później okazało, były dwie).

Suzuki Jimny
To właśnie ta.

W Japonii nowe Jimny to absolutny hit. Debiutował tak naprawdę w sierpniu, a we wrześniu już czas oczekiwania na wersję 660 cm3, która nazywa się po prostu Jimny, wynosiła aż rok. Natomiast na wersję 1.5, nazywana Jimny Sierra, aż 3 lata… Jak Suzuki planuje zaspokoić globalne potrzeby, ­ nie mam pojęcia. Rada dla planujących kupić: ­ bierzcie co jest w salonie jak tylko będzie dostępne. Coś jak Tesla.

Na dodatek nie wszystkie salony mają samochody demonstracyjne. W mniejszych miejscowościach, takich jak Tottori, mieli tylko wersję 660 cm3, która nie będzie dostępna poza Japonią. Jest to silnik o mocy 64 KM, a auto jest rejestrowane jako kei car ­ (lekki samochód). Skrzynia biegów oczywiście automatyczna, w końcu to Japonia. Ceny auta (z podatkiem, w jenach) to zależnie od modelu:

Jimny XG: 1 458 000-1 555 200 (manual/automat)

Jimny XL: 1 582 200-­1 679 400

Jimny XC: 1 744 200-1 841 400

Jimny Sierra JC: 1 922 400-2 019 600

Jimny Sierra JL: 1 760 400-1 857 600

Czyli w przeliczeniu na złotówki najtańszy model kosztuje około 47 000 zł, najdroższy to około 66 000 zł.

Suzuki Jimny

Pierwsze wrażenie

Z zewnątrz auto jest po prostu… malutkie. Uwagę zwraca zwłaszcza nikła szerokość auta, naprawdę wygląda na wąskie.

Według sprzedawcy, większość aut ma bardzo jaskrawe kolory, ­ ponieważ Jimny jest chętnie kupowane przez ludzi spędzających czas w lesie/górach. Chcą oni, żeby auto było widoczne w lasach/górach w razie wypadku czy awarii.

Suzuki Jimny

W środku

Siedzi się dość wysoko, myślę że osoby wyższe o 15 cm powinny mieć jeszcze przestrzeń nad głową i na nogi. Wsiada się stosunkowo wygodnie, ale trzeba zrobić krok do góry (dlatego auto odpadło z listy aut dla teściowej).

Suzuki Jimny

Z tyłu nie jest aż tak ciasno, ale osoby o wzroście powyżej 180 cm mogą cierpieć na brak miejsca na nogi. Bagażnik praktycznie nie istnieje. Na zdjęciach ze złożonymi siedzeniami, bagażnik wygląda na długi i płaski ­ ale to bardziej kwestia perspektywy. Mimo wszystko jest to krótkie auto: zaledwie 3,6 metra. Testowany egzemplarz miał klimatyzację, elektryczne szyby, ale nie miał nawigacji czy radia. Konsola środkowa ma miejsce na instalację ­ radiową. W Japonii używają sprzętu firmy Carrozzeria – odpowiednik naszego Pioneera.

Suzuki Jimny

Jak widać na zdjęciach, wykończenie jest dość spartańskie. Dużo odkrytej blachy, takie sobie materiały. Mnie to nie razi. To nie multiinterfejsowy SUV.

Suzuki Jimny
Ta plastikowa imitacja ekranu jest przerażająca…

Jak to jeździ

Jeśli nigdy nie jeździłaś/jeździłeś kei carem, to wiedz, że… są to bardzo powolne auta. Ponieważ podczas jazdy testowej jechaliśmy w 3 osoby, próby przyspieszenia generowały tylko hałas. Powyżej 60 km/h reakcji na wciśnięcie pedału gazu w podłogę po prostu brak. Nie wiem, czy to opóźnienie wynika z konstrukcji silnika, czy po prostu braku mocy. Może 1.5 będzie sprawował się lepiej. Zawieszenie jest twarde, po mieście średnio wygodne. W teren nie jechałem, ale podejrzewam że daje sobie tam radę lepiej.

Suzuki Jimny

Sama jazda jest fajna. Płaska maska sprawia wrażenie, że jedziemy dużym autem, natomiast kształt auta powoduje, że manewry parkingowe są banalne.

Wiem, że nie jest to auto dla teściowej. Ciężko by jej było wsiadać, a w porównaniu do jej Hondy Fit, ten silnik jest bardzo słaby. Biorąc pod uwagę fakt, że mieszka w górach, jest to przeszkoda nie do przeskoczenia.

Suzuki Jimny
W bagażniku zmieścił się Hustler.

Sprzedawca cały czas używał określenia “hobby car” mówiąc o tym aucie ­ i tak chyba trzeba na niego patrzeć. Jeśli masz jakieś hobby, dla którego wjeżdżasz do lasu, to auto może mieć sens.

Chciałem sobie kupić to auto w Australii, ale nie zrobię tego. Problem mieszkania w mieście jest taki, że miejsca parkingowe są ograniczone. A Jimny dla mnie może być autem numer trzy. Nie nadaje się na auto miejskie, nie nadaje się na outback (przy tym rozstawie osi nie widzę sposobu na w miarę wygodne przejechanie dłuższego dystansu). Silnik, przynajmniej 660 cm3 jest zdecydowanie za mały. Reasumując, jest to bardzo fajne, ale też mocno niepraktyczne auto, skrojone dla ludzi o bardzo specyficznych potrzebach, lub godzących się na sporo ograniczeń.

Suzuki Jimny
To ta druga sztuka z Tottori.

Czyli polecam.” – K.P.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać