Newsy

Za pierwszego elektrycznego Jaguara zapłacisz w Polsce co najmniej 355 tys. zł

Newsy 10.04.2018 14 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 10.04.2018

Za pierwszego elektrycznego Jaguara zapłacisz w Polsce co najmniej 355 tys. zł

Piotr Barycki
Piotr Barycki10.04.2018
14 interakcji Dołącz do dyskusji

Jaguar ujawnił polskie cenniki swojego pierwszego elektrycznego samochodu. Zła wiadomość? Będzie to jeden z najdroższych pojazdów w ofercie tego producenta, choć i ma ku temu powody. 

354 900 zł – tyle trzeba zapłacić za bazową wersję I-Pace’a, choć trudno napisać o niej, że jest zupełnie pozbawiona wyposażenia. Niestety nie jest to też wersja przesadnie wypasiona.

Na pokładzie odmiany S znajdziemy m.in. 20-calowe felgi aluminiowe, dwustrefową klimatyzację, sportowe fotele, przednie i tylne lampy LED, czujnik jakości powietrza, nawigację, 10-calowy wyświetlacz, tempomat i system monitorujący zmęczenie kierowcy oraz czujniki parkowania.

Cenę winduje oczywiście układ napędowy. EV400, niezależnie od wyposażenia, oferuje napęd elektryczny o mocy 400 KM, który rozpędza go do 100 km/h w 4,8 s.

Poza bazową S-ką w ofercie znajduje się jeszcze SE (389 900 zł), HSE (419 900 zł) oraz First Edition (469 900 zł). Ta ostatnia odmiana oferowana będzie wyłącznie w pierwszym roku sprzedaży i inspirowana jest modelem I-Pace Concept. FE sprzedawane będzie więc w specjalnym lakierze (Photon Red, choć można wybrać też czarny lub szary), z 20-calowymi felgami o specjalnym wykończeniu, reflektorami Matrix LED i niemal kompletnym wyposażeniem dodatkowym. Na liście płatnych opcji można zaznaczyć głównie dodatki stylistyczne i akcesoria transportowe (np. bagażnik rowerowy).

Jak wygląda cennik I-Pace na tle reszty modeli Jaguara?

Jest tylko jeden droższy model (biorąc pod uwagę cenę wejściową) w całej ofercie brytyjskiej marki – to XJ. Za wersję krótką zapłacimy startowo 419 000 zł, natomiast wersja przedłużona to koszt co najmniej 511 100 zł.

Inny SUV tego producenta, F-Pace, startuje natomiast od pułapu 189 tys. zł. I gdybyśmy kupowali auto na metry (w tym i sześcienne), to za cenę F-Pace dostaniemy więcej samochodu. Spalinowy SUV Jaguara jest większy (4731 mm vs 4682 mm) i ma odrobinę większy bagażnik (650 l vs 638 l), a do tego jest zauważalnie lżejszy. W odmianie E-Performance (2-litrowy diesel) ma masę tylko 1690 kg, podczas gdy I-Pace na wadze pokazałby wynik równy… 2208 kg. Do F-Pace możemy też zapakować 690 kg bagażu (i ludzi), natomiast do I-Pace – 462 kg.

W kwestii wymiarów I-Pace wygrywa natomiast rozstawem osi. Ten wynosi 2990 mm, podczas gdy dla I-Pace ta wartość jest równa 2874 mm.

Inna sprawa, że I-Pace jest się w stanie wybronić z tej sytuacji chociażby przyspieszeniem. 4,8 s do 100 km/h to wynik, z którym trudno jest rywalizować w podobnej cenie. Najmocniejszy F-Pace (S AWD) z 3-litrowym silnikiem benzynowym (380 KM) potrzebuje na podobny sprint 5,5 s, a kosztuje 379 500 zł. F-Type Coupe, również wyposażony w 3-litrowe V6 osiąga wprawdzie podobny do I-Pace wynik (4,9 s), ale kosztuje 439  100 zł.

Z drugiej strony, konkurencja spalinowa nie śpi. Mercedes-AMG GLC 43 4MATIC Coupe (ufff…) przyspiesza do setki w 4,9 s., a jego cena zaczyna się od 315 900 zł. Wolniejsze (5,4 s) Q5 3.0 TFSI kosztuje wejściowo 323 tys. zł. X3 M40i (4,8 s) to natomiast wydatek startujący od 320 300 zł.

Warto też pamiętać o tym, że jeśli ktoś lubi naprawdę szybką jazdę (i mieszka w kraju, gdzie można tak szybko jeździć), że maksymalna prędkość elektrycznego Jaguara to 200 km/h. Spalinowi rywale są przeważnie elektronicznie ograniczeni do 250 km/h.

Jaguar I-Pace kontra elektryczna konkurencja.

Tutaj wynik jest prosty, przynajmniej jeśli zestawimy I-Pace z konkurencją bezpośrednią, czyli elektrycznymi średnimi SUV-ami dostępnymi w Polsce. Jaguar wygrywa bez najmniejszego wysiłku z bardzo prostego powodu.

Konkurencji, sprzedawanej oficjalnie w naszym kraju, po prostu nie ma. Jeśli więc ktoś chce kupić mocnego, szybkiego, elektrycznego SUV-a marki, która kojarzy się z samochodami z wyższej półki, to cóż – nie ma żadnego wyboru. Musi pójść do salonu Jaguara.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie