Wiadomości

Za równowartość niecałych 500 zł trefna fura będzie czysta jak łza. Niezły Meksyk

Wiadomości 23.10.2021 42 interakcje
Adam Majcherek
Adam Majcherek 23.10.2021

Za równowartość niecałych 500 zł trefna fura będzie czysta jak łza. Niezły Meksyk

Adam Majcherek
Adam Majcherek23.10.2021
42 interakcje Dołącz do dyskusji

Prezydent Meksyku chce zalegalizować 18 milionów nielegalnie sprowadzonych aut – nielegalny import samochodów z USA nie będzie już problemem. Wyborcy się cieszą.

Podobno ponad 1/3 samochodów w Meksyku to „autos chocolates” – czekoladowe fury, czyli samochody ściągnięte do kraju z pominięciem zobowiązań celno podatkowych. Proceder trwa od 30 lat i tamtejszy rząd chce z nim w końcu zrobić porządek – w dość kontrowersyjny sposób.

W Meksyku powstaje rocznie ok. 3 milionów samochodów. To daje mu 6. miejsce w rankingu światowej produkcji. Jednak ponad 80 proc. wyprodukowanych samochodów trafia na rynek Stanów Zjednoczonych. Lwiej części Meksykanów nie stać na zakup nowego samochodu, ale mogliby sobie pozwolić na import używanych aut zza północnej granicy. Tu na przeszkodzie stają jednak podatki. W przypadku 8-9-letnich samochodów koszty związane z importem mogą sięgnąć 30 proc. rynkowej wartości auta, w przypadku młodszych – nawet 75 proc. Podatki i opłaty są naliczane nie od ceny z dokumentu zakupu, a według oficjalnej tabeli określającej rynkową wartość pojazdu.

To sprawiło, że rozkwitła szara strefa

W Meksyku działają firmy zajmujące się nielegalnym importem samochodów ze Stanów i ich sprzedażą z pominięciem opłat celnych. Jak się łatwo domyślić, takie samochody są znacznie tańsze od tych kupionych z oficjalnych źródeł. Nie da się ich zarejestrować, więc poruszają się na amerykańskich tablicach. Według The Washington Post, proceder jest tak dopracowany, że już nawet Facebooku istnieją grupy z informacjami gdzie można się spodziewać kontroli drogowej, która sprawdza dokumenty przejeżdżających pojazdów. A jak już ktoś na taką kontrolę wpadnie, to zwykle sprawę załatwia niewielka łapówka.

Lokalne władze oceniają, że tych nielegalnie sprowadzonych samochodów jest już przeszło 18 milionów

Prezydent Andrés Manuel López Obrador, lansujący hasło „najpierw najbiedniejsi”, chce rozwiązać problem wprowadzając amnestię dla właścicieli – „by zwalczać przestępczość i chronić obywateli przed korzystaniem z niezarejestrowanych pojazdów”. Posiadaczy nielegalnie sprowadzonych samochodów nazywa „ofiarami niesprawiedliwej, neoliberalnej ekonomii” i chce im pomóc. Według prezydenta rozwiązaniem byłoby wypełnienie odpowiednich dokumentów i wpłacenie 120 dolarów od auta. To rozwiązałoby kłopot i pozwoliło na legalną rejestrację pojazdu w kraju.

Jak się łatwo domyślić, Meksykanie, którzy kupili swoje auta legalnie, nie są zachwyceni tym pomysłem

Podobnie zresztą jak działający legalnie importerzy samochodów. Wygląda na to, że stosowanie się do wymogów prawa nie miało najmniejszego sensu i obie strony po zmianie przepisów będą mogły mówić o sporych stratach finansowych.

Z drugiej strony, nie brakuje tych, którzy są zachwyceni tym pomysłem

Cieszą się z perspektywy zalegalizowania swoich samochodów – tłumaczą, że przecież nie ukradli tych aut, zapłacili za nie tyle ile są warte w USA, a to nie ich wina, że Meksyk ma tak niekorzystny system podatkowy.

Sprawa jest w toku, a podobno od chwili ogłoszenia pomysłu prezydenta, nielegalny import samochodów prowadzony przez organizacje przestępcze znacznie się wzmógł. Obrotni zwęszyli znakomity interes i planują to wykorzystać.

zdjęcie otwierające: 4kclips/shutterstock.com

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać