Wiadomości

Kangury dają na zimnym. Oto Hyundai iMax N „Drift Bus” V6 zrobiony w Australii

Wiadomości 18.10.2019 84 interakcje
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 18.10.2019

Kangury dają na zimnym. Oto Hyundai iMax N „Drift Bus” V6 zrobiony w Australii

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk18.10.2019
84 interakcje Dołącz do dyskusji

Wszystko zaczęło się od primaaprilisowego żartu. W Niemczech ktoś opublikował fotomontaż dostawczego iMaxa w wersji N. „Potrzymajcie nam piwo!” – powiedzieli Australijczycy z tamtejszego przedstawicielstwa Hyundaia.

Kolejne, surowe normy emisji spalin. Koniec sprzedaży kolejnych interesujących modeli aut. Nowy Mercedes C 63 AMG z czterocylindrowym silnikiem. Od dłuższego czasu wieści z europejskiego świata motoryzacji nie są wesołe. Można odnieść wrażenie, że wszystko staje na głowie. Sprawdźmy więc, co się dzieje w krainie, w której na co dzień żyje się do góry nogami.

Czy po ciekawe auta będziemy jeździć do Australii?

Pewnym problemem może być co prawda kierownica po „złej” stronie, ale po wizycie w Gruzji, w której na oko ponad połowa samochodów jest sprowadzona z Japonii, jakoś mniej mnie to przeraża.

O co chodzi z tą Australią? No cóż, wygląda na to, że tamtejsi mieszkańcy nadal mają nieskrępowaną, motoryzacyjną fantazję. Chcecie przykładów? Proszę bardzo: oto Hyundai iMax „Drift Bus”.

Powstał w jednym egzemplarzu.

Hyundai iMax Drift Bus N

OK – raczej nie warto ustawiać się w kolejce, by go kupić. To tak zwany „one-off”. Choć gdyby chętnych było wystarczająco wielu… kto wie?

iMax to osobowy dostawczak: w Polsce już go nie ma. Kiedyś był, pod nazwą H1. Konkurował wtedy np. z Volkswagenem Multivanem albo z Peugeotem Travellerem.

Pod maską: mocne V6.

Zamiast 2,5-litrowego diesla, trafił tu sześciocylindrowy motor 3.5 turbo. Podrasowano go jeszcze sportowym wydechem. Wyniki to 407 KM i 555 Nm. Taki iMax osiąga 100 km/h w czasie około 5 sekund. Napęd jest przekazywany na tył – w końcu to „Drift Bus”.

Hyundai iMax Drift Bus N

Pozostałe zmiany to m.in. większe hamulce, udoskonalone zawieszenie z elektronicznie regulowanymi amortyzatorami i 19-calowe felgi z i30 N. Do tego zestaw agresywnie wyglądających zderzaków i błękitny, „N-kowy” lakier.

W środku zamiast standardowych przednich foteli, zamontowano kubełkowe – również pożyczone z i30 N. iMax pozostaje jednak wozem ośmioosobowym. Podczas ostrej jazdy można zostać obrażonym aż przez siedmiu pasażerów.

Oto van, który powstał na tor.

Hyundai iMax Drift Bus N

Weźmie udział w najbliższej imprezie z cyklu World Time Attack Challenge i w kilku innych na torze w Sydney. Co będzie z nim później? Prawdopodobnie trafi do któregoś z salonów, gdzie będzie służyć jako pokaz możliwości firmy. I pokaz fantazji Australijczyków…

…której im nie brakuje.

Ostatnio miałem okazję czytać też o firmie z Antypodów, która przerobiła legendarny silnik LS na V12. Osiągnęli 750 KM w „bazowej” specyfikacji i… zamontowali ten motor w starym vanie Kii. Czyżby Australia stała się jedną z ostatnich wysp „prawdziwej” motoryzacji? Nie znoszę tego określenia, ale chyba pora się z nim przeprosić.

Po ile bilety do Sydney? A niech mnie kangur kopnie, drogo…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać