Wiadomości

Hyundai oszczędnie rozwiązuje problem zapachu w swoim dużym SUV-ie. Skarpetki to się chociaż pierze

Wiadomości 13.11.2020 32 interakcje
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 13.11.2020

Hyundai oszczędnie rozwiązuje problem zapachu w swoim dużym SUV-ie. Skarpetki to się chociaż pierze

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz13.11.2020
32 interakcje Dołącz do dyskusji

Na pewno spodoba wam się, jak problem brzydkiego zapachu rozwiązuje Hyundai.

Nie mogę was tak zostawić. Dwa i pół miesiąca temu pisałem, że Amerykanom śmierdzi Hyundai Palisade. Teraz muszę donieść, jak się sprawa zakończyła. Nie przestała być śmierdząca, ale Hyundai opracował już rozwiązanie problemu. Brzydki zapach trzeba zamaskować.

Cennik Hyundaia Palisade rozpoczyna się od 32 525 dolarów. Lepiej kupić go jak najtaniej, bo ewentualna dopłata powoduje problemy.

Zagłówki w Hyundaiu Palisade

Droższym wersjom, takim zbliżającym się ceną do 50 000 dolarów i wyposażonym w fotele obite skórą typu Nappa, zdarza się pewien problem. Z foteli wydobywa się bardzo przykry zapach. Nabywcy tych wersji byli bezlitośni w obrazowych porównaniach i wyjaśnieniach czym to śmierdzi. Po ich lekturze sądzę, że niejedne sztywne skarpety obraziłyby za porównanie ich do foteli z Palisade.

hyundai palisade zagłówki
OSZPREJOWAĆ!

Zdarza się. Takie wpadki zdarzają się producentom, coś poszło nie tak przy zamawianiu materiałów do foteli i klienci teraz kręcą nosami. Porządna firma jednak nie odwraca się plecami do klientów, tylko szuka pozytywnego rozwiązania. Tak sobie pewnie myśleli nabywcy Hyundai Palisade z problemem. W głowach klientów, jako odpowiedź na ich kłopoty, na pewno pojawiał się wielki napis: WYMIENIĄ MI FOTELE.

Ta, wymienią.

Hyundai znalazł inny sposób.

NAWALMY TAM ODŚWIEŻACZA POWIETRZA

Problem zidentyfikowano. Źródłem odoru ma być imitacja skóry użyta przy produkcji zagłówków Nappa w wersjach wyposażenia Limited i Calligraphy. Proces produkcyjny podobno już zmieniono, wersja Limited stała się teraz nawet bardzo limitowana. Kiedyś skunksy będą się o nią zabijać na rynku wtórnym.

Pozostał do rozwiązania problem smrodków już sprzedanych. Mimo że jest to rynek USA, gdzie klient ma większe prawa niż w Europie, Hyundai podszedł do sprawy chyba nieco niezgodnie z oczekiwaniami klientów.

Rozwiązaniem, które opisano w biuletynie serwisowym rozesłanym do dealerów, jest neutralizator zapachów. Mechanik ma zdemontować zagłówek, potraktować go neutralizatorem zapachów oraz wprowadzić go do otworów na mocowania zagłówka. Według magazynu The Drive, na liście możliwych do zastosowania środków są zwykłe neutralizatory, powszechnie dostępnie w sprzedaży.

hyundai palisade problem

Czy neutralizator zapachu pomaga?

To chytre rozwiązanie czasami nie działa. Dlatego Hyundai ma plan awaryjny. Jeśli klient powróci do salonu, mechanik ma powtórzyć procedurę, ale z wykorzystaniem innego preparatu. To może być już trzecia wizyta klienta w salonie, a fotele śmierdzieć będą mu dalej. Pierwszy raz musiał zapewne stawić się na obwąchanie, to jest na weryfikację usterki przez wykwalifikowany personel. Następne dwa razy, to już psiukanie w dziurki po zagłówku.

Z pewnością zastanawiacie się, czy to już koniec. Czy dwa psiukanka ostatecznie rozwiązują problem z brzydkim zapachem samochodu za 50 000 dolarów?

Oczywiście, że nie. Jeśli nie pomogą, niektóre pojazdy mogą zostać zakwalifikowane do wymiany zagłówków. Według właścicieli proces neutralizacji zapachów wymyślony przez Hyundaia nie jest skuteczny zbyt długo a zapach powraca. Zdaniem Hyundaia zaś, w większości przypadków działa i bardzo rzadko się zdarza, że wszystkie zagłówki w samochodzie, muszą zostać wymienione.

Zaoszczędzony zagłówek

Szczęście uśmiechnęło się do Hyundaia. Palisade w podstawowej wersji jest 8-miejscowy, ale wyższe wersje skażone zagłówkami ze skórą Nappa, mają miejsc 7. Przy ewentualnej wymianie zagłówków, Hyundai ma jeden zagłówek mniej do wymiany. To są oszczędności i to są proszę państwa realne pieniądze. Udziałowcy właśnie odetchnęli z ulgą.

Ciekawe, czy te neutralizatory zapachu kupił Hyundai, czy muszą zapłacić za nie jego dealerzy? Coś mi mówi, że i tu udało się Hyundaiowi znaleźć oszczędności. Przy swoim flagowym SUV-ie wypadałoby się nieco bardziej postarać i szarpnąć na coś więcej niż puszka odświeżacza za cudze pieniądze. Sława samochodu z zapachem starych skarpet, cebuli i czosnku, może pozostać z nim na długo. Nawet jeśli skażonych egzemplarzy nie było zbyt wiele.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać