Wiadomości

Hyundai nie wymienił silnika z powodu paragonów. Tak wygląda 10 lat gwarancji

Wiadomości 19.09.2022 84 interakcje
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 19.09.2022

Hyundai nie wymienił silnika z powodu paragonów. Tak wygląda 10 lat gwarancji

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz19.09.2022
84 interakcje Dołącz do dyskusji

Świat gwarancji jest fajny, szczególnie jak się okazuje, że nic ci nie przysługuje. Tak jak właścicielce Hyundaia, której nie uwierzono, że zmieniała olej.

Lubię te słowne gierki, i te z wielkością druku, od których żadna branża nie jest wolna. Klienta w oczy bije wielka naklejka, że ma 10 lat gwarancji, a pod spodem, mniejszym drukiem, jest rzetelna informacja, że to tylko na jedną część. Tak bywa w świecie lodówek, ale branża motoryzacyjna nie jest wolna od takich dowcipów. Bywają mało śmieszne, o czym przekonała się pewna właścicielka Hyundaia Genesis.

Gwarancja odrzucona z powodu jednego zdjęcia

Tak wynika z amerykańskich nagłówków poświęconych temu przypadkowi. Nie oddają one istoty problemu, bo to nie dokładnie o zdjęcie chodziło, a o paragony. Jeśli chce się korzystać z wieloletniej gwarancji, trzeba się dobrze zabezpieczyć i gromadzić dowody. Pani Walker nie gromadziła.

Hyundai Genesis USA
Hyundai Genesis 2016.

Rebecca Walker kupiła w 2015 roku Hyundaia Genesis, kierując się ceną, wieloletnią gwarancją i opiniami o niezawodności. Gwarancja na auto miała obowiązywać przez 10 lat lub 160 tys. kilometrów przebiegu. Nie minęło jeszcze 10 lat, minęło za to 146 tys. kilometrów, a samochód zakończył życie, a konkretnie jego silnik. Hyundai rzekł, że go nie naprawi w ramach gwarancji i wystawił rachunek na 8 tys. dolarów. Pani Walker nie może w to uwierzyć, bo przecież kochała ten samochód.

Miłość nie wystarczy

Gwarancja została odrzucona, gdyż właścicielka nie potrafiła udokumentować, że regularnie wymieniała olej silnikowy. Nie wiemy, czy z zapisów gwarancji wynikało, że ma obowiązek przechowywać potwierdzenia wykonania czynności serwisowych, ale tego nie robiła. Auto serwisowała w różnych miejscach i dokumentacją się nie przejmowała. Mówi że zmieniała na pewno, bo kochała to auto.

Hyundai Genesis USA
W witrynach odbicia.

Roszczenie zostało więc odrzucone, a dodatkowo autu zrobione zdjęcie silnika. Pracownik serwisu stwierdził, że silnik jest tak zanieczyszczony, mając na myśli gęstość oleju, że olej silnikowy na pewno nie był w nim zmieniany.

Rzec tu można, że pani Walker sama tu zawiniła, bo trzeba było zbierać potwierdzenia. Lecz jest jeszcze sprawa zapisów w gwarancji, których nie znamy i tego, dlaczego Hyundai nie jest w stanie w USA odtworzyć historii serwisowej swojego samochodu.

Paragony też nie wystarczą

Pani Walker udało się zgromadzić kilka potwierdzeń wykonywanych czynności serwisowych, ale to nie wystarczyło. Gdy próbowała sprawę dalej eskalować, spotkała się z opinią, że przecież widać, że silnik był zaniedbany. Zupełnie jakby powstanie nagaru, czy gęstego oleju, nie mogło być wynikiem uszkodzonego silnika, a nie braku wymian oleju. Kolejna instancja w Hyundaiu, która odprawiła ją z kwitkiem, oparła swą decyzję na zdjęciu silnika wykonanym w serwisie. Tego zdjęcia właścicielce Genesisa nigdy nie pokazano.

Można nazwać ją niepoważną, bo nie gromadziła dowód na historię serwisową. Czy liczyła, że Hyundai uwierzy jej na słowo? Niestety nie wiemy, czy był tam drobny druczek, który należało doczytać. Niepoważnym można też nazwać dealera, który przyjął auto i wykonał ekspertyzę poprzez zrobienie zdjęcia silnika. Czy silnik, który właśnie dokonał żywota, nie może wyglądać na zaniedbany? Znaleźli powód, żeby odmówić naprawy gwarancyjnej, to go chętnie wykorzystali.

Mimo że USA to kraj bardziej przyjazny prawom konsumenta niż nasz kontynent, to i tam można mieć problem ze skorzystaniem z 10-letniej gwarancji. Nawet jeśli ta była sztandarowym hasłem reklamowym. Teraz wszyscy piszą tam o przypadku pani Walker, jest więc jakaś szansa, że Hyundai swoje zdanie zmieni. Zawsze czytajcie mały druczek, bo potem będziecie musili chodzić do prasy, żeby nie chciał czytać o was producent. W Polsce i tak nie ma póki co 10 lat gwarancji, ale już siedem dla aut koreańskich znanej marki – jak najbardziej.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać