Relacje

Kto by pomyślał, że jedno z piękniejszych aut przywiezie do Genewy… Hyundai

Relacje 06.03.2018 26 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 06.03.2018

Kto by pomyślał, że jedno z piękniejszych aut przywiezie do Genewy… Hyundai

Piotr Barycki
Piotr Barycki06.03.2018
26 interakcji Dołącz do dyskusji

Ale nie idźcie na razie do salonów – tego samochodu w nich nie znajdziecie. Za to jeśli możecie chwilę poczekać, zdecydowanie będzie warto. 

Hyundai zaprezentował dziś w Genewie przyszłość wzornictwa swoich aut. I przyszłość ta wygląda nie tylko pięknie, ale też ma swoje imię.

Imię to brzmi Le Fil Rouge. Tłumacząc na polski, chodzi po prostu o wspólny motyw. 

hyundai Le Fil Rouge

Le Fil Rouge ma być zwiastunem tego, co czeka nas – pod względem wyglądu – w przyszłych modelach Hyundaia.

hyundai Le Fil Rouge

Modelach, które klienci mają kupować nie tylko rozumem, ale też i sercem.

I jeśli chodzi o mnie – czuję się w 100 proc. przekonany.

Tym bardziej, że Le Fil Rouge to nie tylko pięknie nakreślona, proporcjonalna sylwetka.

Niesamowite, być może nawet jeszcze większe wrażenie robi wnętrze.

Hyundai zdecydował się na umieszczenie we wnętrzu jedyne czterech foteli, rozdzielonych efektownymi konsolami.

Pomimo niskiej i sportowej sylwetki we wnętrzu jest jasno, a na brak miejsca nie powinien narzekać nikt.

Pytanie tylko, na ile sprawdziłyby się w rzeczywistości cieniutkie fotele.

Natomiast nie mam żadnych wątpliwości co do wykładziny wyściełającej podłogę – aż chciałoby się zdjąć buty i dać odpocząć stopom…

Tym bardziej, że przed każdym z pasażerów tylnego rzędu znajduje się sprytnie umieszczony wyświetlacz.

Odpocząć w podobny sposób mógłby nawet kierowca – koncepcyjny Hyundai oczywiście oferuje tryb jazdy autonomicznej, sygnalizując go reszcie świata odpowiednim ustawieniem oświetlenia z przodu.

Ale takiego auta aż szkoda byłoby nie prowadzić samemu. Kierownica jest więc na swoim miejscu.

Za nią natomiast, w fantazyjny i prawdopodobnie całkowicie nie-produkcyjny sposób unosi się ogromny wyświetlacz.

I o ile ten element raczej nie trafi do aut seryjnych, o tyle kolorystyka wnętrza, dobór i sposób łączenia materiałów – powinny.

Chociażby w jakimś niskoseryjnym, limitowanym modelu. Aż szkoda byłoby, żeby coś podobnego do tego samochodu koncepcyjnego nigdy nie wyjechało na ulice.

Z drugiej strony, jeśli tak wygląda przyszłość Hyundaia, to chyba czas sprawdzić, gdzie mamy najbliższy nas salon tej marki…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać