Wiadomości

Hybrydy plug-in lubią chyba tylko ich właściciele. W Wielkiej Brytanii chcą im zabronić korzystania z ładowarek

Wiadomości 10.12.2018 41 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 10.12.2018

Hybrydy plug-in lubią chyba tylko ich właściciele. W Wielkiej Brytanii chcą im zabronić korzystania z ładowarek

Piotr Szary
Piotr Szary10.12.2018
41 interakcji Dołącz do dyskusji

Niedawno pisaliśmy o tym, że jeśli mieszkasz w bloku i zamierzasz doładowywać swoją hybrydę typu plug-in na parkingu należącym do tegoż bloku, powinieneś się nad tym poważnie zastanowić. Okazuje się, że za granicą również właściciele takich aut nie mają za wesoło. W Wielkiej Brytanii pojawił się pomysł, by zakazać hybrydom korzystania z miejskich ładowarek.

Fundacja brytyjskiego Królewskiego Klubu Motorowego (The Royal Automobile Club Foundation – RAC Foundation) otrzymała w tej sprawie raport od eksperta ds. infrastruktury do ładowania pojazdów elektrycznych, Harolda Dermotta. To właśnie z tego raportu wynika, że hybrydy plug-in powinny dostać wspomniany zakaz. Tak przynajmniej twierdzi pan Harold.

Powodem jest niewystarczająco wydajne ładowanie takich aut.

Większość ładowarek (zwłaszcza tych nowo stawianych) ma możliwość szybkiego ładowania akumulatorów samochodu elektrycznego lub hybrydowego. O ile jednak w elektrykach taka możliwość nie jest niczym dziwnym, to w hybrydach plug-in wcale nie jest oczywistością. Żeby to lepiej zobrazować, spójrzmy na liczby: szybka ładowarka może dostarczyć nawet około 50 kW mocy. Większość hybryd plug-in akceptuje co najwyżej około 3,7 kW. Innymi słowy: żeby uzyskać dodatkowe 15 mil zasięgu, pojazdowi elektrycznemu wystarczy około 5 minut. Hybryda, by zyskać tyle samo, będzie wymagać ładowania przez mniej więcej… godzinę.

hybryda
Panie, kończ pan. Nie widzi, że kolejka jest?

Jak wynika z raportu, hybrydy plug-in po prostu blokują ładowarki pojazdom elektrycznym.

Sytuację tylko w nieznacznym stopniu poprawia fakt, że w ostatnim czasie poprawiono dostęp do stacji ładowania. Jeszcze do niedawna aż 15 proc. takich obiektów było wyłączonych z użytkowania (przykładowo z powodu awarii). Na chwilę obecną jest to nieco ponad 8 proc.

Dyrektor Fundacji RAC, Steve Gooding, dodaje także, że jeśli samochody nie będą kompatybilne z dostępną technologią, to inwestowanie w szybkie ładowarki miejskie będzie po prostu marnowaniem pieniędzy.

Ewentualny ban nie miałby być permanentny.

Gdy sytuacja zaczęłaby się poprawiać i nowe modele hybrydowe mogłyby być ładowane szybciej, zakaz miałby zostać uchylony. Póki co nikt jednak nie podaje szczegółów na ten temat, bo i zakaz nie wszedł jeszcze w życie. Póki co to tylko pomysł, bez gwarancji jego wprowadzenia. Gdyby go jednak uchwalono, to nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że przez ładnych kilka lat nawet właściciele najnowszych modeli  (zdolnych do ładowania wyższą mocą) nie mogliby legalnie tego robić, bo po prostu wrzucono by ich do jednego worka z osobami dysponującymi nieco starszymi lub mniej zaawansowanymi modelami.

Z jednej strony, całkowicie rozumiem tutaj zdenerwowanie właścicieli aut elektrycznych, którzy zapewne od czasu do czasu spotykają się z przypadkami, gdy nie mogą podłączyć swojego i3 lub Leafa do ładowania, bo stacja jest zajęta. Z drugiej – kupując hybrydę plug-in oczekiwałbym jednak, że nawet jeśli nie mógłbym ładować jej w bloku, to że będę mógł to zrobić z miejskiej ładowarki. Po trzecie wreszcie – inwestowanie w powolne ładowarki specjalnie z myślą o samochodach hybrydowych byłoby ekonomicznym strzałem w stopę. Czyli: wszystko źle i nie wiadomo, co z tym zrobić. Może póki co lepiej poprzestać na zwykłej hybrydzie, bez możliwości ładowania z gniazdka? I stresu mniej, i zakup tańszy…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie