Wiadomości

Setki Niemców straciły prawo jazdy za jazdę hulajnogami elektrycznymi po pijaku podczas Oktoberfest

Wiadomości 09.10.2019 36 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 09.10.2019

Setki Niemców straciły prawo jazdy za jazdę hulajnogami elektrycznymi po pijaku podczas Oktoberfest

Michał Koziar
Michał Koziar09.10.2019
36 interakcji Dołącz do dyskusji

Podobno to Polacy są narodem pijaków, ale naszym sąsiadom udało się ustanowić niechlubny rekord zabranych praw jazdy podczas jednej imprezy. 254 Niemców straciło uprawnienia za jazdę na podwójnym gazie. Czym? Hulajnogami elektrycznymi.

Oktoberfestu chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Wiadomo też, że alkohol leje się tam hektolitrami. Uczestnicy festynu w Monachium chętnie korzystali z modnych obecnie hulajnóg elektrycznych. Jazda nimi, jako nowinka, wciąż jest nieuregulowana w wielu krajach. Pech chciał, że w Niemczech od czerwca obowiązują już odpowiednie przepisy, o których setki zatrzymanych prawdopodobnie nie wiedziały.

Otóż użytkowników hulajnóg elektrycznych za naszą zachodnią granicą dotyczą takie same zasady co do alkoholu jak kierowców samochodów. To oznacza, że więcej niż 0,5 promila to wykroczenie, a przekroczenie progu 1,1 promila jest klasyfikowane jako przestępstwo.

Efekt?

Niemiecka policja złapała podczas Oktoberfestu 414 osób jadących hulajnogą pod wpływem alkoholu. Aż 254 straciło prawo jazdy. Nieznajomość prawa szkodzi, czy jakoś tak. Co grozi delikwentom przyłapanym na hulajnodze z promilami we krwi?

Jeśli zmieścili się w zakresie od 0,5 do 1,1 promila, to mogą spodziewać się mandatu do 3 tys. euro oraz nawet trzymiesięcznego urlopu od uprawnień. Jeśli punktacja na alkomacie była wyższa – to delikwentów czeka utrata prawa jazdy na czas od pół roku do nawet 5 lat, 3 niemieckie punkty karne i najprawdopodobniej wysoka grzywna. Rekordziści, którzy przekroczyli 1,6 promila, dodatkowo będą musieli poddać się tzw. „Idiotentest”, czyli badaniom lekarskim i psychologicznym określającym czy kiedykolwiek odzyskają swoje uprawnienia.

Dziwna sytuacja.

Jakby to, że za jazdę po pijaku hulajnogami odebrano 254 praw jazdy nie było wystarczająco śmieszne, to warto spojrzeć na limity promili dla rowerzystów. Otóż kolarze będą mieć kłopoty dopiero po wydmuchaniu wartości powyżej 1,6. Nie bardzo rozumiem dlaczego prowadzącego hulajnogę elektryczną obowiązują takie normy jak kierowców, a gości na rowerze już nie. Przecież zarówno prędkość przemieszczania, jak i możliwości stwarzania zagrożenia są w przypadku obu tych pojazdów podobne.

Nie mam też nic przeciwko mandatom i grzywnom za prowadzenie jakiegokolwiek pojazdu po pijaku. Jest tylko jeden szkopuł. Kara, w postaci odebrania uprawnień, wymierzona 254 podchmielonym operatorom hulajnogi jest niesprawiedliwa. W takiej sytuacji ludzie bez prawa jazdy dostali mniejszą karę, bo nie było im czego zabrać.

Tak więc można się oczywiście śmiać, że ci głupi Niemcy stracili prawka za jazdę hulajnogą po pijaku, ale trochę im współczuję. Przepisy nie traktują ich na równi z rowerzystami i ludźmi bez plastikowego blankietu.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać