Ciekawostki

Honda wraca do pokręteł od klimatyzacji. Dlaczego? Bo słucha swoich klientów

Ciekawostki 01.04.2020 220 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 01.04.2020

Honda wraca do pokręteł od klimatyzacji. Dlaczego? Bo słucha swoich klientów

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk01.04.2020
220 interakcji Dołącz do dyskusji

W Hondzie ktoś wreszcie zauważył, że obsługiwanie zbyt wielu funkcji z poziomu ekranów rozprasza kierowcę. Inni producenci nie zawsze się z tym zgadzają.

Widzieliście już nową Hondę Jazz? Zapewne tak, zwłaszcza jeśli czytacie Autobloga. Wygląda dość normalnie, choć przyjemnie dla oka. Nie skupiajmy się jednak na karoserii, zerknijmy do wnętrza.

nowa Honda Jazz
Szybki rzut oka na karoserię…

 

Honda jazz klimatyzacja
I jesteśmy w środku.

Całkiem zwyczajnie, prawda? Rysunek kokpitu kojarzy mi się trochę z Hondą e. Przyjrzymy się panelowi klimatyzacji. Ma pokrętła! Niesamowite, prawda?

Honda jazz klimatyzacja

Poprzedni Jazz miał panel dotykowy.

Nie był to co prawda pełnoprawny ekran, który mógł wyświetlać różne funkcje – jak np. w Audi – ale nic z niego nie wystawało i kierowca musiał dokładnie trafić palcem w dany obszar, by zrobić cieplej albo zimniej.

Honda jazz klimatyzacja
Tak wyglądał kokpit poprzedniej generacji Jazza.

O tym, że to rozprasza podczas jazdy, wie każdy, kto jechał takim samochodem. Pamiętam, że kiedyś pokonałem sporo kilometrów Oplem Insignią poprzedniej generacji po liftingu. Miał podobnie rozwiązaną obsługę klimatyzacji. Tragedia – panel dotykowy nie wywiązywał się ze swojego podstawowego zadania, czyli nie reagował zbyt dobrze na dotyk. Trzeba było trafić idealnie w sam środek narysowanej strzałki i mocno wcisnąć. Zazwyczaj kilka razy. Domyślacie się, jak doskonale robiło się to wtedy, kiedy sytuacja drogowa wymagała skupienia. Chodzi zwłaszcza o początek jazdy, kiedy szyba bywa zaparowana – wtedy najczęściej wciskamy przyciski od sterowania nawiewem.

Na szczęście Honda słucha swoich klientów.

Zostawmy Opla na boku. Jak w rozmowie z magazynem Autocar przyznał Takeki Tanaka, odpowiedzialny w Hondzie za projekt nowego Jazza, pojawienie się pokręteł w miejscu ekranu to efekt wsłuchiwania się w głosy klientów. „Słyszeliśmy, że było im trudno obsługiwać ekrany w sposób intuicyjny. Zmieniliśmy je, więc teraz można operować klimatyzacją bez patrzenia, co skutkuje większą pewnością podczas jazdy”.

Doskonałe podejście – w końcu samochody są dla ludzi, a nie odwrotnie. Owszem, zaprojektowanie „klasycznie” obsługiwanej klimatyzacji pewnie kosztuje o dwa jeny więcej od wstawienia kolejnego ekranu… ale skoro klient chce, to dopłaci w cenie auta. A może nawet ze względu na taką, a nie inną klimatyzację wybierze właśnie Jazza, a nie produkt konkurencji?

Nie wszyscy wyznają taką filozofię.


Audi w większości modeli poszło zupełnie inną drogą. Większość fizycznych przycisków z poprzednich modeli odesłano na emeryturę, a zamiast nich pojawiły się oczywiście ekrany. Dlaczego? „Coraz więcej ludzi przyzwyczaja się do obsługi dotykowej, ponieważ używają smartfonów” – tłumaczyła Melanie Limmer, która w Audi odpowiada za opracowywanie elektroniki.

nowe-audi-a6-36

Ja w tym „sporze” trzymam stronę Hondy. Przecież patrzenie na smartfon w czasie jazdy też jest niebezpieczne i rozprasza kierowcę.

Mam wrażenie, że producenci japońscy uważniej słuchają klientów.

Jeśli nabywcy chcą prostych konstrukcyjnie aut z wolnossącymi silnikami, dostają je – mowa tu np. o Mitsubishi ASX. Chcieli mniej wyjącej przekładni e-CVT w hybrydowych Toyotach – to mają, mimo że to skutkuje nieco większym spalaniem. No i teraz jeszcze ta klimatyzacja w Hondach. „Słuchać, a nie wychowywać” – tak można streścić japońskie podejście do klienta.

Swoją drogą ciekawe, czy nieco archaiczne systemy multimedialne obecne w wielu japońskich samochodach to też kwestia tego, że „nikt nie narzeka”. A ja życzyłbym sobie, żeby większość tamtejszych firm trochę lepiej wyciszała swoje samochody. Ale może ich nabywcy nie jeżdżą zbyt szybko i nie zgłaszają uwag…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać