Ciekawostki

To nie VTEC, ta Honda naprawdę ma silnik z kosiarki do trawy

Ciekawostki 02.03.2021 54 interakcje
Piotr Szary
Piotr Szary 02.03.2021

To nie VTEC, ta Honda naprawdę ma silnik z kosiarki do trawy

Piotr Szary
Piotr Szary02.03.2021
54 interakcje Dołącz do dyskusji

Oto spełnienie marzeń hejterów, którzy wyśmiewają się wysokoobrotowe silniki Hondy. Ta naprawdę ma silnik z kosiarki. Tylko takiej większej.

YouTube to kopalnia ciekawych kanałów. Dziwne muzyczne składanki, przedstawianie kilkudziesięcioletnich gier komputerowych czy mniejsze lub większe majsterkowanie – to i wiele innych rzeczy czeka tam na widza.

W tej ogromnej grupie jednym z kanałów do wyboru jest ten o nazwie Robot Cantina. W skrócie – to kolejne miejsce, gdzie można pooglądać to i owo związane z majsterkowaniem. W dużej mierze jest ono związane z motoryzacją. Tym razem nie mamy jednak do czynienia z kwestiami typu remont zawieszenia czy karoserii, a z czymś ciekawszym – ze swapami i modyfikacjami silników. Niby nic odkrywczego, silniki wymienia w swoich autach wiele osób.

Ale raczej mało kto umieszcza pod maską malutkie silniki stacjonarne

A tak właśnie robi twórca ww. kanału i przy okazji jeden z użytkowników forum dyskusyjnego ecomodder.com (gdzie można go znaleźć pod nickiem „fujioko”). Oczywiście to nie cała działalność mieszkańca Jackson w stanie Michigan – ma on bowiem na koncie także m.in. montaż litrowego silnika z Geo Metro (=Suzuki Swift) w Maździe MX-5 (znanej tam jako Miata) – ale od kilku miesięcy większość energii konstruktor poświęca innemu autu.

To jego Honda Insight, w której do napędu do niedawna służył silnik o pojemności… 212 cm3

A właściwie kilka takich silników – najpierw pod maską pracowała jednostka używana, potem fabrycznie nowa, a potem znowu używana – tyle że zmodyfikowana pod kątem osiągnięcia większej mocy (celem było przekroczenie takim autem prędkości 50 mph, tj. 80 km/h). I tak, to elementy zwykle montowane w kosiarkach.

Honda Insight silnik

Swap zrobiono po to, by sprawdzić jak szybki może być standardowej wielkości samochód z małym silnikiem. Oraz po to, by przyciągnąć więcej widzów. Szanuję. Szanuję także producenta tego mikroskopijnego silniczka za nadanie mu nazwy Predator – taką samą nosi 5,2-litrowe V8 z nowego Shelby GT500.

W każdym razie, choć autem jako tako można było jeździć po drogach publicznych, to osiągi były niewystarczające, by to poruszanie się nazwać bezstresowym – przynajmniej przy intensywnym ruchu. No i zużycie paliwa było większe niż w seryjnym układzie napędowym – czyli hybrydzie korzystającej z 3-cylindrowego silnika o pojemności 1 l.

Teraz Honda Insight ma pod maską silnik większy i mocniejszy

Cylinder nadal jest tylko jeden, ale pojemność wzrosła do 420 cm3, a moc – do 13 KM (poprzednio wynosiła 6,5 KM w niezmodyfikowanym silniku). W przeciwieństwie do mniejszej jednostki, tutaj jest też taki luksus jak elektryczny rozrusznik. Póki co autem nie bardzo dało się pojeździć ze względu na opady śniegu, ale zapewne ten brak uda się szybko nadrobić.

Tak czy owak to nie koniec prac

Jak informuje fujioko, pojawiło się już kilka pomysłów na dalszy rozwój projektu. Prawdopodobnie najpierw gaźnik ustąpi miejsca systemowi wtrysku paliwa. Konstruktor myśli także nad… budową układu hybrydowego, przy czym zamiast skorzystać z seryjnych elementów Hondy, w zamian chce użyć części z elektrycznego motocykla.

No i wszystko to jest bardzo fajne, ale najbardziej uderza mnie i tak co innego: produkcja Hondy Insight 1. generacji rozpoczęła się pod koniec 1999 r., a zadbane egzemplarze nadal wyglądają bardzo świeżo. Ależ bym tym jeździł – tylko może jednak z seryjnym układem napędowym. I z manualną skrzynią biegów, bo i taka była w ofercie.

Honda Insight silnik

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać